Ukrainiec celuje w wakat

Justyna Dąbrowska
opublikowano: 20-03-2018, 22:00

Większość Polaków nie obawia się, że ukraiński szturm na nasz rynek pracy pozbawi ich stanowisk, ale nie wszyscy wierzą w komplementarność.

W 2017 r. w urzędach pracy zarejestrowano około 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi, czyli o 510 tys. więcej niż rok wcześniej (dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej — MRPiPS). Tak naprawdę mówimy jednak o Ukraińcach, którzy z całej puli oświadczeń wydanych w 2017 r. zgarnęli 94 proc. i odpowiadają za blisko 90 proc. wzrostu ich liczby w ciągu minionego roku. Imigranci ze Wschodu szybko zasiedlają nasz rynek pracy. Ale czy to oznacza, że rozpychają się na nim łokciami? Nie. Przede wszystkim dlatego, że tak naprawdę nie są konkurencją dla polskiego pracownika.

„Imigracja zarobkowa z Ukrainy ma charakter komplementarny, a to oznacza, że pracownicy zza wschodniej granicy wypełniają luki na rynku pracy tam, gdzie nie da się ich wypełnić Polakami” — czytamy w najnowszym raporcie Personnel Service (PS) „Barometr Imigracji Zarobkowej — I półrocze 2018”.

Z badania PS wynika, że blisko 90 proc. Polaków nie obawia się, że Ukraińcy mogą odebrać im pracę. Wśród „wyjątków” dominują osoby słabo wykształcone i słabo zarabiające (w grupie osób z wykształceniem podstawowym takie obawy zgłosiło 29 proc. respondentów, a wśród osób z miesięcznym dochodem poniżej 2 tys. zł — 17 proc.). W raporcie PS wytłumaczenie mamy podane na tacy — „niepewność tych osób wynika z faktu, że obywatele Ukrainy zajmują głównie stanowiska niższego szczebla, zatem stanowią zagrożenie właśnie dla tych dwóch grup”. Jednak, jak podkreślają eksperci z PS „(…) ze względu na komplementarny charakter imigracji zarobkowej z Ukrainy, obawy te nie są uzasadnione”.

Dowód na to, że pracownicy ze Wschodu wskakują w luki kadrowe, można bez trudu znaleźć także w danych GUS o wakatach. Urząd poinformował niedawno, że na koniec 2017 r. w polskiej gospodarce było 117,8 tys. wolnych miejsc pracy. Z tego 30,1 tys., a więc ponad jedna czwarta, czekała w przetwórstwie przemysłowym. Natomiast z danych resortu wynika, że w 2017 r. w ramach tej sekcji pracownikom z Ukrainy wydano 218 tys. oświadczeń. Po pierwsze — to o blisko 60 tys. (40 proc.) więcej niż w 2016 r. Po drugie — dzięki temu w latach 2016-17 w „rankingu” branż zabiegających o pracowników ze Wschodu przetwórstwo przemysłowe awansowało o jedną pozycję (wyprzedziło budowlankę) i obecnie zamyka podium — więcej na grafice. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Ukrainiec celuje w wakat