Rok temu po raz pierwszy w historii Polska znalazła się w raporcie inwestycyjnym UNCTAD w pierwszej dwudziestce krajów na świecie pod względem wartości napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Dwa lata temu cieszyliśmy się, bo inwestorzy wymienili nasz kraj wśród miejsc, do których w latach 2014-16 napłynie najwięcej kapitału. W tym roku Polski nie ma ani tu, ani tu.
Bez Polski

Z niecałymi 7,5 mld USD inwestycji w 2015 r. Polska jest daleko za czołówką, bo 20. Chile ma na koncie 16 mld USD. Na dodatek, to wynik wbrew trendom. Napływ BIZ na świecie urósł o 38 proc. do 1,76 bln USD, a do krajów rozwiniętych po trzech latach spadków odbił do najwyższego poziomu od 2007 r. do 962 mld USD. Pocieszać się można tym, że Czechy i Węgry też zanotowały spadki, i to większe. Z drugiej strony, Słowacja i Rumunia poprawiły wyniki.
- To że Chile, kraj o połowę mniejszy od Polski, miał dwa razy więcej BIZ niż Polska pokazuje, że mamy wciąż duży potencjał oraz że inwestorzy mają duży wybór ciekawych miejsc. Polska powinna dbać o swoją atrakcyjność i konkurencyjność dla inwestorów z całego świata. Na własnym doświadczeniu wiemy, jak wiele daje dostęp do globalnych rynków w kontekście choćby rozwoju Polskich firm i podwykonawców – mówi Dorota Dąbrowski, dyrektor zarządzająca AmCham, amerykańskiej izby handlowej.
Brakuje też Polski w rankingu krajów, w których przedstawiciele międzynarodowych korporacji spodziewają się największej wartości inwestycji w latach 2014-16. Dwa lata temu byliśmy na 13. miejscu na świecie.
Czarna lista
Wzmianka o Polsce jest w raporcie w niechlubnej części o krajach, które wprowadziły ograniczenia dla inwestorów. Chodzi o konieczność uzyskania zgody rządu na zakup udziałów przekraczających 20 proc. w strategicznych branżach, jak produkcja energii, chemia i telekomunikacja. Inne wymienione tu kraje to Argentyna, Australia, Węgry i Rosja. Tymczasem 85 proc. zmian dotyczących polityki inwestycyjnej wprowadzonych na świecie w 2015 r. wiązało się z liberalizacją prawa.
Polska ma dość słabą pozycję startową na ten rok. Tymczasem w 2016 r. UNCTAD prognozuje spadek BIZ o 10-15 proc. m.in. ze względu na mniejszy wzrost gospodarek eksportujących surowce, efektywne działania rządów zapobiegające unikaniu płacenia podatków czy gorsze wyniki największych korporacji. W 2017 r. inwestycje znów urosną i w 2018 r. ich wartość przekroczy 1,8 bln USD. Polska wypadła gorzej także w raporcie AHK, w którym niemieccy przedsiębiorcy wybierają najbardziej atrakcyjny z 16 krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Nasz kraj spadł z pierwszego na drugie – po Czechach – miejsce.
Promyk nadziei
- W ocenie atrakcyjności inwestycyjnej kraju bardziej adekwatna od wartości napływu BIZ jest liczba projektów i miejsc pracy, które stworzyły – pociesza Paweł Tynel, partner w EY.
Na świecie projekty greenfield, czyli od podstaw, utrzymały wysoki poziom 766 mld USD. W Polsce liczba tych projektów spadła. Z kolei w opublikowanym niedawno raporcie EY o atrakcyjności inwestycyjnej Europy nasz kraj zanotował 60-proc. wzrost pod względem liczby zagranicznych projektów (211) i skoczył z 7. na 6. pozycję. Zajęliśmy drugie miejsce pod względem liczby miejsc pracy, które powstały dzięki zagranicznym inwestycjom (19,6 tys.). 15 proc. respondentów EY wskazało Polskę jako dobrą lokalizację, co dało piąte miejsce, a lepsze okazały się tylko kraje Europy Zachodniej.