Urzędnicy wzbogacą ofertę hipotek

Kredyt o stałym oprocentowaniu z prawdziwego zdarzenia — oto pomysł na finansowanie zakupu własnego M. Kowalski zyska stabilną ratę, ale nie za darmo

Ministerstwo Finansów (MF) chce wzbogacić rynek finansowy nad Wisłą o nowy produkt — kredyty hipoteczne oparte na stałej stopie procentowej.

Piotr Nowak, wiceminister finansów, uważa, że kredyty ze stałą stopą procentową mogą oferować banki hipoteczne. Kredytobiorcy zyskają stabilną ratę, a bankom będzie łatwiej zdobyć finansowanie na rynku dla portfela kredytowego.
Wyświetl galerię [1/2]

WSZYSCY WYGRYWAJĄ:

Piotr Nowak, wiceminister finansów, uważa, że kredyty ze stałą stopą procentową mogą oferować banki hipoteczne. Kredytobiorcy zyskają stabilną ratę, a bankom będzie łatwiej zdobyć finansowanie na rynku dla portfela kredytowego. Marek Wiśniewski

— Obecnie ten rynek w Polsce prawie nie istnieje. Docelowo chcielibyśmy, żeby ten typ kredytu finansował większość zakupów nieruchomości — mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów. Nad koncepcją już w sierpniu rozpocznie prace specjalna grupa robocza w ramach Rady Rozwoju Rynku Finansowego. Oprócz fiskusa pomysłem zajęli się przedstawiciele banku centralnego, nadzoru finansowego i rynku.

Światowe standardy

Kredyt hipoteczny o stałej stopie procentowej to w Unii Europejskiej norma — ponad 80 proc. detalicznego finansowania zakupu nieruchomości odbywa się w ten sposób. Nad Wisłą wolumen takich kredytów to zaledwie 150-170 mln zł — mniej niż promil całego portfela kredytów hipotecznych.

— W zasadzie można uznać, że takich kredytów w polskich bankach nie ma, mimo że co najmniej pięć instytucji ma je w ofercie — mówi Tomasz Mironczuk, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) i były prezes BGK. Zwraca uwagę, że finansowanie sięga zaledwie 5-7 lat. Resort finansów chce to zmienić. Zamierza wykorzystać fakt, że największe banki zaczynają przesuwać kredyty mieszkaniowe do banków hipotecznych.

— Produkt mógłby być oferowany przez banki hipoteczne. To jednak rozstrzygnie się dopiero na etapie prac zespołu. Takich banków obecnie jest za mało, więc może na początku tego typu oferta mogłaby dotyczyć całego sektora bankowego — mówi Piotr Nowak.

Eksperci i fiskus nie mają wątpliwości, że rynek nad Wisłą do takich zmian już dojrzał. Kowalski będzie spać spokojnie (wysokość raty), chociaż nie za darmo.

— Jest dobry moment, żeby brać kredyty stałoprocentowe i zabezpieczyć się na lata przed ryzykiem stopy procentowej, oczywiście za cenę wyższej marży. Chcielibyśmy rynek kredytowy zmienić w takim kierunku, jak to jest w USA — mówi wiceminister finansów. Zdaniem Tomasza Mironczuka, bardzo wysokie koszty kredytu o stałej stopie procentowej to mit.

— Na każdym rynku kredyty ze stałą stopą są wyżej oprocentowane niż ze zmienną. Kredyt o stałej stopie to jednak niższe ryzyko w przyszłości. Nie można też porównywać stopy zmiennej, niższej obecnie, ze stopą stałą w długim horyzoncie.Jestem ciekaw, czy ci, którzy mówią, że stała stopa nie opłaca się klientowi, powiedzą to samo za 10 lat — podkreśla ekspert IBnGR.

Frankowa lekcja

Eksperci nie mają wątpliwości: kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu to gra warta świeczki dla tych, którzy nie chcą niespodzianek w przyszłości i szukają ochrony przed wzrostem rat.

— W Polsce kredytobiorcy powinni wyciągnąć wnioski z historii kredytów frankowych. Uznawane w przeszłości za tanie kredyty w CHF zawierały ryzyko kursowe, które było akceptowane, dopóki kredytobiorca „wygrywał” na kursie. Gdy kurs wzrósł, to się zmieniło — zwraca uwagę Tomasz Mironczuk. Jego zdaniem, w tym kontekście warto zadać sobie pytanie, co z ryzykiem zmiany stóp procentowych nad Wisłą i czy znów nie pojawią się pretensje do banków, że nie ostrzegały przed wzrostem kosztu pieniądza w przyszłości.

— Od strony konsumenta to, czy rata kredytu wzrosła z tytułu zmian kursowych, czy z tytułu zmian stopy procentowej,w ostatecznym rozrachunku nie będzie miało znaczenia. Jedno i drugie jest bolesne. Po co szukać „guza” na rynku finansowym? — mówi Tomasz Mironczuk.

Chociaż nic nie wskazuje na to, że Rada Polityki Pieniężnej szybko weźmie się za podnoszenie stóp procentowych, eksperci przypominają, że tani pieniądz nie jest dany na zawsze, a kredyt trzeba spłacać przez 20-30 lat.

— To długo i w tym czasie wiele może się zdarzyć. Po co narażać się na ryzyko zmiennej stopy procentowej? Wiara, że stopy procentowe w Polsce zawsze będą tak niskie jak obecnie, to zaklinanie rzeczywistości. Wystarczy spojrzeć, na jakim poziomie były 5-10 lat temu — podkreśla Tomasz Mironczuk.

 

 OKIEM BRANŻY
Wszyscy zyskają

RAFAŁ KOZŁOWSKI, prezes PKO Banku Hipotecznego

Wykorzystajmy czas historycznie najniższych stóp procentowych do wydłużenia okresu stałego oprocentowania zarówno dla kredytów nowo udzielanych, jak i dla kredytów mieszkaniowych udzielonych w poprzednich latach. Cieszy nas, że Ministerstwo Finansów chce stworzyć warunki sprzyjające skutecznemu wprowadzeniu do oferty bankowej tego typu kredytów. Dla klientów będą one bardziej przewidywalne od tych o zmiennej formule oprocentowania. Równocześnie wzmocnią bezpieczeństwo sektora bankowego. Z komentarzami i sugestiami zaczekamy na szczegóły propozycji ministerstwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu