Przedsiębiorcy są zadowoleni, ale wskazują, że sama ustawa do końca nie rozwiąże problemu.
Arkadiusz Rutkowski
pełnomocnik PPHU Rutkowski producent opakowań z drewna
Wprowadzenie do przepisów skargi na opieszałość sądów czy komorników jest pozytywnym, choć wymuszonym przez Unię Europejską, przejawem dążenia ustawodawcy do uzdrowienia sytuacji w polskim sądownictwie i egzekucji sądowej. Być może zmotywuje to sądy do nadrobienia zaległości. Ustawa daje szansę na szybszy wyrok i jego wykonanie. Uważam, że może ona również przyczynić się do skrócenia czasu dochodzenia roszczeń od niesolidnych dłużników.
Zofia Gawłowska
prezes ds. ekonomicznych Instal-Projekt Gawłowscy Ścierzyńscy branża grzewcza
Mam nadzieję, że ten akt ułatwi życie przedsiębiorcom i usprawni postępowanie sądowe. Dotychczas skargi o stwierdzenie przewlekłości postępowania rozpatrywane były przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, który był zarzucany ogromną ich ilością. Jednak zabrakło w tej ustawie definicji przewlekłości postępowania. Art. 2 ustawy do końca tego nie rozstrzyga.
Uważam, że to potrzebna ustawa, ale jej konsekwencje to wielka niewiadoma. Może nawet doprowadzić do paraliżu wymiaru sprawiedliwości.
Sławomir Siedlarski
prezes Simple branża IT
Wejście w życie nowej ustawy to próba leczenia skutków, a nie przyczyn. Nie rozwiązuje problemu tak, jak oczekują tego zainteresowane osoby czy firmy. Oprócz ewentualnego odszkodowania wysokości do 10 tys. zł, wiele spraw nadal może nie ruszyć z miejsca. A przyczyna może być prosta — ilość przeterminowanych spraw w sądzie będzie za duża i zwyczajnie nie będzie kto miał się nimi zająć. I co dalej? Starać się o kolejne odszkodowanie? Myślę, że uproszczenie procedur sądowych i lepsza organizacja pracy w wymiarze sprawiedliwości to najlepszy sposób na zatory. I w tej kwestii powinny być dokonane zmiany.