Volvo koryguje plan sprzedaży w Polsce

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-04-06 20:00

Półprzewodnikowy kryzys delikatnie obszedł się z Volvo w Polsce. W 2020 r. podaż aut spadła tylko symbolicznie. W 2021 r. padł historyczny rekord. Mimo to firma dokonuje korekty tegorocznego planu.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak zmieniało się zainteresowanie marką Volvo w Polce w ostatniej dekadzie
  • jak zmieniły się plany sprzedażowe marki na ten rok
  • jakie są powody korekty planów

Dekadę temu Volvo sprzedawało na świecie 449 tys. nowych samochodów osobowych. Polski rynek wchłaniał wówczas nieco ponad 4,6 tys., co przekładało się na 1,4-procentowy udział w ich sprzedaży. W rekordowym dla marki 2019 r. światowa sprzedaż sięgnęła 705 tys. Sprzedaż w Polsce otarła się o 11 tys., a rynkowy udział przekroczył 2,2 proc.

Kryzys i rekord

— Pandemiczny 2020 r. przyniósł tąpnięcie w branży. Globalna sprzedaż Volvo stopniała o około 6 proc. [do 669 tys. aut — red.]. W Polsce sytuacja wyglądała znacznie lepiej. Sprzedaliśmy nieco ponad 10,9 tys. aut, a więc jedynie 0,5 proc. mniej niż rok wcześniej — mówi Emil Dębiński, prezes Volvo Car Poland.

Powodem spadku były wywołane kryzysem półprzewodnikowym kłopoty z podażą. I choć w 2021 r. nie problem nie zniknął, Volvo poprawiło sprzedaż.

Korekta:
Korekta:
Jeszcze w styczniu 2022 r. szacowaliśmy, że Volvo poprawi zeszłoroczny rekord sprzedaży w Polsce o co najmniej 1000 aut. Dziś wiem, że choćby symboliczne poprawienie zeszłorocznego poziomu będzie sukcesem — mówi Emil Dębiński, prezes Volvo Car Poland.

— Sprzedaliśmy w Polsce ponad 11 tys. samochodów. Najwięcej w historii. Pierwotny plan na ten rok zakładał, że przekroczymy poziom 12 tys. Niestety, jest już nieaktualny — mówi Emil Dębiński.

Rok 2022 nie zaczął się dla polskiego rynku dobrze. W I kw. zarejestrowano 102 tys. nowych aut osobowych, co oznacza spadek o 13,4 proc. r/r. Volvo zarejestrowało 3189 aut, mniej o 16,6 proc.

Powody?

— Raczej ich kumulacja. Pierwszym jest kryzys półprzewodnikowy. Zakładaliśmy, że kłopot z ich dostępnością będzie coraz mniejszy, niestety się nasila. Kilka tygodni temu z powodu pandemii nie pracowały zakłady produkujące elektronikę w Shenzhen, teraz pojawiają się ograniczenia w Szanghaju. Jestem już niemal pewien, że kryzys potrwa co najmniej do końca roku — mówi Emil Dębiński.

Do kłopotów z półprzewodnikami dokłada się spowodowany rosyjską agresją problem z dostępnością podzespołów produkowanych do tej pory w Ukrainie, chodzi m.in. o wiązki przewodów elektrycznych.

— Pamiętamy też, że w sposób niekontrolowany drożeją surowce, takie jak stal czy wykorzystywany w bateriach do aut elektrycznych nikiel. Do tego dochodzą poważnie zakłócone światowe łańcuchy dostaw, co ma niebagatelny wpływ na motoryzację, jedną z najsilniej zglobalizowanych branż. Trudno prognozować, ale w tym roku sytuacja branży się nie poprawi, a może nawet się pogorszyć — mówi Emil Dębiński.

Volvo jako jedna z pierwszych motoryzacyjnych marek podjęła decyzję o całkowitym wstrzymaniu sprzedaży aut w Rosji, co było wyrazem sprzeciwu wobec jej agresywnej polityki.

— Rosja nie była dla Volvo najbardziej znaczącym rynkiem, chociaż ważnym. Rocznie sprzedawało tam około 10 tys. aut, czyli około 1,5 proc. globalnej i około 3,5 proc. europejskiej sprzedaży koncernu. Trudno spekulować, jakie będą biznesowe konsekwencje tej decyzji. Zarząd Volvo zakłada, że utrzyma globalny zeszłoroczny wynik — mówi Emil Dębiński.

A co z planami w Polsce?

— Dokonaliśmy pewnej korekty. Obecnie naszym celem jest sprzedaż 11 tys. samochodów, co oznacza utrzymanie rekordowego wyniku z minionego roku. Liczymy jednak, że uda się go choćby symbolicznie poprawić — mówi szef Volvo Car Poland.

Dostępność aut

Kluczowymi modelami Volvo na polskim rynku pozostanie seria XC. Modele XC60, XC40 i XC90 odpowiadają łącznie za 77 proc. sprzedaży.

— Na szczęście nie ma problemu z popytem. Banki zamówień są pełne, a dostępność modeli z serii XC nie jest zakłócona — podkreśla Emil Dębiński.

Volvo będzie też kontynuowało elektryczny kurs. W 2021 r. udział aut elektrycznych i hybrydowych typu plug-in w sprzedaży koncernu w naszym kraju wyniósł 7 proc. Ich udział w światowej sprzedaży sięgnął 27, a w europejskiej 50 proc.

— Będziemy niwelować te różnice. W Polsce nie jest to łatwe zadanie, głównie za sprawą infrastruktury, dlatego działamy również w tym obszarze. Do końca tego roku każdy nasz diler będzie wyposażony w szybkie ładowarki — mówi Emil Dębiński.

Wojna na razie nie zaburzyła planu premier. Niedawno do sprzedaży wszedł zupełnie nowy napęd hybrydowy typu plug-in. Zapewnia wyższą moc, lepsze osiągi i wydłużony — nawet do 90 km — zasięg tylko na prądzie.

— Jeszcze w tym roku światło dzienne ujrzy elektryczny następca modelu XC90, a w przyszłym małe, miejskie auto elektryczne — mówi Emil Dębiński.

Modeli na prąd będzie coraz więcej. Do 2030 r. Volvo zamierza całkowicie wycofać się ze sprzedaży aut spalinowych.

Możesz zainteresować się również: