W Ameryce wynikowa posucha

Krzysztof Kolany
opublikowano: 03-10-2019, 22:00

Jeśli szacunki analityków się potwierdzą, Wall Street wpadnie w wynikową recesję pierwszy raz od trzech lat.

W trzecim kwartale 2019 r. zyski spółek przypadające na indeks S&P500 były o 3,7 proc. mniejsze niż rok wcześniej — wynika z prognoz analityków zebranych przez firmę FactSet. To stan na 27 września. To o tyle ważne, że oczekiwania giełdowych ekspertów nieustannie ewoluują. Co interesujące, niemal zawsze charakter tej ewolucji jest zniżkowy — im bliżej końca kwartału, tym niższe są oczekiwania analityków. Tak było również tym razem — 30 czerwca rynkowy konsens zakładał spadek zysków o 0,6 proc. r/r. W drugim kwartale 2019 r. zyski spółek przypadające na indeks S&P500 (ang. earnings per share — EPS) były ledwie o 0,4 proc. niższe niż rok wcześniej. Był to (jak zwykle!) rezultat lepszy od wstępnych oczekiwań analityków, którzy prognozowali spadek EPS-u dla 500 największych amerykańskich spółek o 2,7 proc. „Winne” słabych wyników w drugim kwartale były w zasadzie trzy branże: surowcowa (-18 proc.), przemysłowa (-10 proc.) i technologie informatyczne (-6 proc.).

Prognozy za ostatni kwartał zapowiadają, że najgorszych wyników należy spodziewać się w branży energetycznej (do której Amerykanie zaliczają także sektor naftowy). Tam EPS ma być aż o 29 proc. niższy niż przed rokiem. Znacznie niższe zyski na akcję (-10 proc.) ma też pokazać sektor technologiczny oraz surowcowy (-8 proc.). Jeśli na rynkowy konsens nałożymy poprawkę na zwyczajowe „pozytywne niespodzianki” (które faktycznie żadnymi niespodziankami nie są), to trzeci kwartał z rzędu amerykańskie spółki nie poprawią wyników finansowych. Trzeba wziąć poprawkę na fakt, że z reguły trzy czwarte amerykańskich spółek prezentuje zyski wyższe od (uprzednio zaniżonych) oczekiwań rynku.

Nadzieja umiera ostatnia

Pomimo wynikowej mizerii amerykańskie akcje wciąż wyceniane są bardzo wysoko. Nawet po ostatnich spadkach S&P500 znajduje się raptem 4,6 proc. poniżej ustanowionego pod koniec lipca szczytu wszech czasów. A to dlatego, że inwestorzy wciąż wierzą (a raczej chcą wierzyć), że rok 2020 przyniesie skokową poprawę zysków spółek. Analitycy już dali sobie spokój z prognozami zakładającymi wysoką dynamikę EPS-u w końcówce roku. Według najnowszych prognoz wyniki spółek w trwającym już IV kwartale mają urosnąć tylko o 1,3 proc. r/r. Ale za to rok 2020 ma przynieść istną wynikową bonanzę. Prognozy zebrane przez FactSet mówią o wzroście EPS-u o 7,8 proc. w pierwszym kwartale, o 9 proc. w drugim i o 10,6 proc. w całym 2020 r. Widać tu ewidentną rozbieżność między prognozami analityków giełdowych i obawami wyrażanymi przez ekonomistów, którzy dość powszechnie obawiają się recesji w przyszłym roku. Zresztą już od kilku miesięcy amerykańska gospodarka wysyła jednoznacznie recesyjne sygnały. Inwersja krzywej terminowej, załamanie koniunktury w przemyśle oraz pogorszenie kondycji rynku pracy — to tylko niektóre zwiastuny nadchodzącej dekoniunktury.

Jest drogo. Czy będzie taniej?

Ale nawet biorąc pod uwagę optymistyczne oczekiwania analityków względem przyszłorocznych zysków amerykańskich spółek, te ostatnie wciąż wyceniane są bardzo wysoko. Indeks S&P500 jest obecnie wyceniany na blisko 17-krotność oczekiwanych zysków spółek. To poziom bardzo wysoki, wyraźnie wyższy od 10-letniej średniej wynoszącej 14,8. Za sprawą wysokich cen akcji i wynikowej mizerii spółek w ostatnich kwartałach jeszcze gorzej prezentują się mnożniki oparte na wynikach historycznych. Za dolara zysku z ostatnich czterech kwartałów inwestorzy gotowi są zapłacić około 20 dolarów! A to i tak wyraźnie mniej niż w szczycie bańki w styczniu 2018 r., gdy C/Z dla indeksu S&P500 przekraczał 24. Rentowność takiej inwestycji wynosi zaledwie 5 proc. i nie pokrywa premii za ryzyko trzymania akcji. Zatem amerykański rynek pozostaje bardzo drogi i nawet nieco lepsze od oczekiwań wyniki spółek raczej tego stanu nie zmienią. Umowny początek sezonu raportowego na Wall Street przypada we wtorek, 15 października. Tego dnia sprawozdania finansowe opublikują wielkie banki: Citigroup, Goldman Sachs, JP Morgan oraz Wells Fargo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu