Każdy system podatkowy zawiera w sobie mechanizmy powodujące stymulację bądź tępienie aktywności odpowiednich obszarów życia. Ulga remontowa zachęca do przeprowadzania remontów, edukacyjna zachęca do wydatków na edukację, itd. Wprowadzenie podatku giełdowego na pewno wpłynie na sposób inwestowania pieniędzy. Przypomnę, jak miałoby wyglądać płacenie podatku w formie proponowanej przez rząd.
Aby wyliczyć podatek, trzeba będzie zsumować dochody z giełdy z dochodami z pracy na etacie. Tę kwotę należy podstawić do skali podatkowej. W ten sposób wyliczymy stawkę efektywną. Będzie to nie mniej niż 19 proc. Podatku nie obliczamy jednak według tej stawki od całego swojego dochodu. Przed obliczeniem podatku rozdzielimy swój dochód na ten uzyskany z giełdy i ten z pracy na etacie. Od dochodu z giełdy zapłacimy 19 proc. podatku. Natomiast od dochodu z pracy zapłacimy podatek według stawki efektywnej. Przykładowo: Jeśli na nasz dochód miesięczny składa się z 3000 zł pensji (maksymalny dochód w pierwszym progu podatkowym) i 3000 zł z giełdy, to podatek efektywny wyniesie prawie 25 proc. (od 6000 zł) i według tej skali zostaną opodatkowane dochody z pracy na etacie. Mitem zatem jest, że dochody z giełdy są opodatkowane liniowo i nie mają wpływu na wysokość płaconego podatku. Zapłacimy więcej od dochodu z pracy.
Liniowość samych dochodów z giełdy powoduje, że im większe dochody z kapitału, tym „niższy” podatek od dochodów. Jest to niewątpliwie powód, by z niechęcią wypełniać PIT. Jeśli bowiem osiągamy spore dochody z giełdy — a obecnie tak jest — i jednocześnie pracujemy na etacie z niewielką pensją, to co się dzieje? Otóż przychodzi nam zapłacić np. 25 proc. od pensji wysokości 1000 zł. Takich etatów jest całkiem sporo. Prawda, że to demotywujące? Co zatem zrobić? Jednym z pierwszych odruchów będzie powierzenie pieniędzy jednemu z licznych TFI poprzez zakup jednostek uczestnictwa.
W ten sposób jeszcze więcej osób ruszy po jednostki udziałowe. Jest to jeszcze jeden bodziec do zakupów. Ale wątpię, czy to będzie miało wpływ na koniunkturę na giełdzie. Po co zatem tak komplikować płacenie podatków? Żeby towarzystwa funduszy inwestycyjnych miały więcej klientów?