W sześć dni dookoła świata

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-06-24 11:32

Usługa Google Street View powstała jako ciekawostka. Graficzne uzupełnienie internetowych map. Dziś mapy nie są w stanie funkcjonować bez stworzonej na potrzeby tej usługi bazy zdjęć. Niemałej, bo liczącej 220 mld pozycji.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Phileas Fogg, bohater powieści Juliusza Verne’a, potrzebował aż 80 dni na podróż dookoła świata. Gdyby akcja powieści rozgrywała się współcześnie, jej bohaterem mógłby zostać Portugalczyk Gil Azevedo. Kilka lat temu został okrzyknięty rekordzistą w kategorii „najszybsza podróż dookoła świata”. Wykorzystując do tego celu jedynie samoloty rejsowe, okrążył ziemię w 55 godzin i 47 minut, bijąc rekord Guinnessa. Google’owi zajmie to około 6 dni. Daleko do rekordu. Z tym że o ile celem Gila Azeveda była sama podróż, o tyle Google wykonuje po drodze tytaniczną pracę — ponad 470 zdjęć… na sekundę. Wszystko na potrzeby Google Street View.

Wirtualny atlas

Pomysł stworzenia Street View zwodził się w głowie Larry’ego Page’a, współtwórcy przeglądarki Google, na początku XXI wieku. Początkowo miał to być wirtualny atlas świata — mapa wykonana ze sferycznych zdjęć, która miała zmienić sens powiedzenia „podróżowanie palcem po mapie”. Zmieniła. Jednocześnie znacznie przerosła zamysł twórcy, stając się nie tylko narzędziem rozrywki, ale także nawigacji, zdobywania wiedzy czy prowadzenia biznesu.

— Użytkownicy mogą dziś wędrować po górach, nurkować w głębinach oceanu, wyszukiwać restauracje, odwiedzić międzynarodową stację kosmiczną czy przechadzać się po salach muzeów w odległych zakątkach świata, nie ruszając się z miejsca — mówi Elżbieta Rozalska z Google Polska.

Globtroterzy:
Globtroterzy:
Samochody z kamerami Google Street View przejechały przez 15 lat aż 16 mln kilometrów — to tak jakby okrążyły ziemię ponad 400 razy.
MARIUSZ SIENKO

Prototyp pierwszego auta Street View powstał w 2004 r. W 2006 r. w kilku amerykańskich miastach wykonano pierwsze zdjęcia, które zostały opublikowane w maju 2007 r.

— Piętnaście lat później są już zdjęcia z wszystkich kontynentów. Usługa jest dostępna w ponad 100 krajach i terytoriach na świecie — podkreśla Elżbieta Rozalska.

Samochody z kamerami wykonującymi zdjęcia przejechały łącznie 16 mln km — to tak jakby okrążyły ziemię ponad 400 razy. Kamery umieszczone na pojazdach wykonały do tej pory ponad 220 mld zdjęć. Oznacza to, że miesięcznie powstaje 1,2 mld nowych, co daje imponujący wynik ponad 470 zdjęć na sekundę.

Na piechotę:
Na piechotę:
Tam, gdzie samochód nie może dowieźć kamery, trzeba ją wnieść. W ten sposób można sfotografować ciasne przestrzenie czy zabytkowe miasta.

Auta z kamerami przemierzały drogi na całym globie, jednak wciąż brakowało oddalonych od sieci dróg zdjęć niektórych najpiękniejszych miejsc na Ziemi. Google opracował więc Trekker Street View. Trekker można nosić, dzięki temu możliwe się stało gromadzenie zdjęć podczas pokonywania wąskich uliczek i ścieżek.

— Trekkery odwiedziły między innymi miejsca wpisane na listę światowego dziedzictwa — Wielki Kanion, Tadż Mahal, Angkor Wat, wyspy Galapagos, a nawet historyczne uliczki Wenecji. Trekker był też w Polsce, mapując chociażby Wisłę czy Mazury. Umieściliśmy też aparaty Street View na skuterach śnieżnych, aby pokazać z bliska Arktykę, oraz na grzbietach wielbłądów pokonujących arabską pustynię — opowiada Elżbieta Rozalska.

Trekkery są transportowane na łodziach, grzbietach owiec i wielbłądów, a nawet na plecach harcerzy, aby zrobić wysokiej jakości zdjęcia z różnych perspektyw, często w najbardziej niedostępnych miejscach na Ziemi.

Pojazdy:
Pojazdy:
Kamery Google Street View montowane są nie tylko na samochodach, ale również na plecakach czy... wielbłądach. Aby przenieść wspaniały widok pustyni do Street View, Google zmodyfikował trekkera, by spoczywał na grzbiecie wielbłąda, robiąc zdjęcia w czasie spaceru zwierzęcia.

— Do fotografowania miast z wąskimi uliczkami wykorzystujemy też trójkołowiec. Nasz zespół odkrył, że doskonale nadaje się do tego indonezyjski motocykl Selis Robin. Aby zapewnić stabilność trekkera, wyposażyliśmy go w dodatkowy maszt zaprojektowany specjalnie na potrzeby tego pojazdu — dodaje Elżbieta Rozalska.

Muzeum na gapę

Street View to dziś znacznie więcej niż tylko widok ulicy. Umożliwia nie tylko wirtualne odwiedzanie miejsc na całym świecie, ale również… zwiedzanie muzeów. W lutym 2011 r. Google zaczęło wykorzystywać technologię Street View w pomieszczeniach.

— Tak zrodził się Art Project, obecnie platforma Google Arts & Culture. Zaczęło się od małej grupy osób zafascynowanych sztuką i szukania odpowiedzi na pytanie, jak można wykorzystać naszą technologię, by uczynić sztukę bardziej dostępną. Aby móc robić zdjęcia w pomieszczeniach muzealnych, musieliśmy zmieścić cały sprzęt na trolleyu, małym wózku pchanym przez człowieka. Ma on kilka elementów, które są kluczem do robienia zdjęć obrazom wewnątrz budynku: panoramiczny aparat wykonujący zdjęcia 360 stopni, lasery odczytujące odległość od ścian, czujniki ruchu śledzące jego pozycję, dysk twardy, na którym przechowywane są wszystkie dane, oraz laptop do obsługi systemu. Od tego czasu dzięki zdjęciom Street View można wziąć udział w wirtualnym zwiedzaniu galerii i oglądać najbardziej interesujące dzieła sztuki — mówi Elżbieta Rozalska.

Specjalny sprzęt:
Specjalny sprzęt:
Do fotografowania wnętrz zespół Google Street View wykorzystuje specjalne wózki — trolleye.

Pierwsza instytucja w Polsce, w której dostępne było Museum View, to Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. W czasie wirtualnego spaceru można obejrzeć stałą wystawę muzeum „1000 lat historii Żydów polskich”, która została przygotowana przez międzynarodowy zespół historyków, ekspertów muzeum oraz naukowców zajmujących się historią Żydów i judaizmu.

— Muzeum Narodowe w Warszawie jest drugą tak obfotografowaną placówką muzealną w Polsce. Zespół Google Street View sfotografował też Galerię Faras, Galerię Sztuki Średniowiecznej oraz Galerię Sztuki XIX wieku. Łącznie ponad 3,5 tys. m kw powierzchni — dodaje Elżbieta Rozalska.

Nie dla naszych oczu

Wykonywanie i obrabianie miliardów zdjęć to mozolna praca, dlatego wspiera ją sztuczna inteligencja.

— Po wykonaniu zdjęć stosujemy technikę fotogrametrii, aby je wyrównać i połączyć. Zdjęcia zawierają niezwykle ważne szczegóły danego obszaru: drogi, oznaczenia pasów ruchu, budynki i rzeki, a także precyzyjne informacje o odległościach między nimi. Wszystkie dane możemy zebrać, nie odwiedzając samego miejsca. Fotogrametria nie jest nową techniką. Pochodzi z początków XX wieku. Nowością w wykorzystaniu jej przez Google’a jest zastosowanie miliardów zdjęć, które tworzą coś w rodzaju gigantycznej układanki, obejmującej całą kulę ziemską. Dzięki udoskonalonej w ciągu ostatnich 10 lat technice fotogrametrii możemy wyrównywać zdjęcia z wielu źródeł, takich jak zdjęcia Street View, zdjęcia lotnicze i satelitarne, a także wiarygodne zbiory danych z dokładnością do jednego metra — opowiada Elżbieta Rozalska.

Kopalnia w fotelu:
Kopalnia w fotelu:
Robienie fotografii w kopalni soli w Wieliczce trwało dwie noce. Wykonano setki zdjęć, co kilka kroków. Przygotowanie zdjęć do publikacji trwało kilka tygodni. Żeby odwiedzić to miejsce, nie trzeba już zjeżdżać pod ziemię. Wystarczy fotel i dostęp do internetu.

Planując przejazdy z aparatami, Google bierze pod uwagę pogodę czy gęstość zaludnienia obszarów. Na tej podstawie ustala, kiedy i gdzie powstaną zdjęcia najlepszej jakości.

Potem startuje proces dopasowywania obrazu do geograficznego położenia obiektu.

— Łączymy sygnały z czujników GPS, prędkości oraz kierunku jazdy. Pozwala to nam odtworzyć dokładną trasę przejazdu, a w razie potrzeby również przechylić i wyrównać zdjęcia. Aby uniknąć luk w zdjęciach sferycznych, sąsiadujące ze sobą aparaty wykonują częściowo nakładające się zdjęcia, które później „zszywamy” w jeden obraz obejmujący 360 stopni. Na podstawie szybkości, z jaką odbijają się od różnych powierzchni promienie trzech zamontowanych w samochodzie laserów, możemy policzyć, jak daleko znajduje się budynek lub obiekt, co umożliwia tworzenie modeli 3D — wyjaśnia Elżbieta Rozalska.

Mimo milionów kilometrów, miliardów doskonałej jakości fotosów Street View nie pokaże nam wszystkiego.

— Sztuczna inteligencja wychwytuje twarze oraz tablice rejestracyjne, które przed publikacją zdjęć są zamazywane. Aby chronić prywatność użytkowników, umożliwiamy im również zgłoszenie prośby o zamazanie w usłudze Street View zdjęć swojego domu, samochodu lub siebie — mówi Elżbieta Rozalska

Bez strachu:
Bez strachu:
Boisz się zajrzeć do aktywnego wulkanu? Na szczęście nie musisz tego robić osobiście — mieszkający na Nowej Zelandii pracownik Google’a wybrał się z trekkerem do aktywnego krateru wulkanu Marum na należącej do państwa Vanuatu wyspie Ambrim.

Dostęp do map ma każdy użytkownik internetu, dlatego też Google dba o to, by plany obiektów o szczególnym znaczeniu strategicznym nie dostały się w niepowołane ręce. Z wykorzystaniem Street View nie zwiedzimy więc m.in. obiektów wojskowych i rządowych, miejsc o znaczeniu strategicznym, terenów spornych czy obiektów jądrowych.

Wsparcie nawigacji

Projekt, który pierwotnie miał być uzupełnieniem google’owskich map, stał się ich integralną częścią. Narzędzie Live View wykorzystuje rzeczywistość rozszerzoną, aby pokazywać właściwą trasę za pomocą dużych strzałek i wskazówek pieszej nawigacji nałożonych na mapę.

Przy okazji:
Przy okazji:
Spływ Wisłą aparatu Google’a został zorganizowany wspólnie z WWF. Zmapowaną przy okazji rzekę można podziwiać w swoim laptopie czy smartfonie.
fot. Oskar Jan Jarzyna

— Aby funkcja Live View mogła działać, mapy Google’a muszą wiedzieć, gdzie znajduje się telefon i jak położone jest dane miejsce względem otoczenia. Live View wymaga precyzyjnej orientacji z dokładnością do kilku stopni, czego nie da się uzyskać przy użyciu tradycyjnych narzędzi, takich jak sygnały GPS. Niewielkie różnice odległości nie mają znaczenia, gdy jedziesz samochodem. Gdy jednak idziesz pieszo, takie rozbieżności mogą poprowadzić cię w zupełnie innym kierunku i tutaj z pomocą przychodzą zdjęcia. Aby możliwie najdokładniej określić położenie, Live View wykorzystuje nową technologię globalnej lokalizacji wynalezioną przez Google’a. Umożliwia ona dopasowanie dziesiątek miliardów zdjęć Street View do danych z twojego telefonu, aby ułatwić określenie położenia i właściwej drogi — opowiada Elżbieta Rozalska.

Nowa społeczność:
Nowa społeczność:
Google Street View to nie tylko narzędzie. To również pożywka dla niemałej już społeczności, trudniącej się wyszukiwaniem i publikowaniem ciekawych zdjęć uchwyconych przez kamery. Powyżej jeden z przykładów — „koń” jedzący banana.

Pomysł stworzenia wirtualnego atlasu i miliardy wykonanych na jego potrzeby zdjęć w połączeniu ze zdjęciami satelitarnymi i lotniczymi stały się podstawą całego procesu opracowywania map przez Google’a. Zdjęcia pozwalają też na tworzenie przydatnych usług.

— Tworzenie map nie ma końca. Stale opracowujemy nowe narzędzia i metody szybszego gromadzenia dokładniejszych zdjęć. Obecnie pilotażowo testujemy nowy aparat, który zamierzamy w pełni udostępnić w przyszłym roku. Pomoże on robić wysokiej jakości zdjęcia w jeszcze większej liczbie miejsc — mówi Elżbieta Rozalska.

Nie znasz dnia ani godziny:
Nie znasz dnia ani godziny:
Kamery Google’a są wszędzie i widzą wiele. Tu uchwyciły wychodzącego z bramy redakcji Pulsu Biznesu... mnie, autora tego tekstu.