W wielu miastach trwa protest listonoszy

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-11-21 17:17

W wielu miastach trwa akcja protestacyjna listonoszy, którzy domagają się m.in. 8- godzinnego dnia pracy i podwyżek pensji do 2,5 tys. zł brutto.

W wielu miastach Polski trwa we wtorek akcja protestacyjna listonoszy, którzy domagają się m.in. 8- godzinnego dnia pracy i podwyżek pensji do 2,5 tys. zł brutto. Urzędy pocztowe są oflagowane, a część listonoszy nie roznosi korespondencji. Oczekujący na przesyłki klienci muszą często sami odbierać je z poczty.

Za utrudnienia w odbiorze świadczeń przeprosił we wtorek emerytów i rencistów Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który poinformował, że osoby oczekujące na świadczenia w formie przekazu pocztowego, muszą same odebrać je z poczty.

"Może się zdarzyć, że listonosze nie przyniosą emerytury czy renty bezpośrednio adresatowi" - poinformował rzecznik prasowy ZUS Przemysław Przybylski. Dodał, że w takich sytuacjach - zgodnie z informacją przekazaną ZUS przez Pocztę Polską - świadczeniobiorcy będą musieli odebrać przekaz osobiście w najbliższej placówce pocztowej.

W Warszawie i okolicach strajkuje ok. 60 proc. listonoszy. Budynek Poczty Głównej przy ul. Świętokrzyskiej jest oflagowany przez NSZZ "Solidarność". Korespondencję można odbierać w wyznaczonych okienkach. Mimo kolejek warszawiacy na ogół ze zrozumieniem odnoszą się do protestu pocztowców. "Przy tych zarobkach podwyżki należą się każdemu" - powiedziała PAP jedna z klientek poczty.

W Poznaniu strajkuje ponad połowa z 353 doręczycieli. Awiza roznoszą pracownicy administracji, listy zwykłe trzeba odbierać samemu. W urzędach nie ma większych kolejek. W Wielkopolsce strajk prowadzą też listonosze w Swarzędzu, a w innych miastach regionu organizują akcje solidarnościowe. W Lesznie listonosze nie roznoszą druków reklamowych.

W Gdańsku strajkuje ok. 3/4 listonoszy, w Sopocie wszyscy, a w Gdyni 94 z 153 doręczycieli. Jak powiedział PAP rzecznik Poczty Polskiej w Gdańsku Jacek Przyborski, te liczby cały czas się zmieniają.

"W jednym z urzędów pocztowych w Gdańsku wczoraj listonosze strajkowali, dziś wrócili do pracy. W innym jest odwrotnie, jeszcze wczoraj roznosili listy, a dziś protestują" - wyjaśnił. Kierowniczka zmiany na poczcie przy ul. Długiej najbardziej obawia się sytuacji w środku tygodnia, kiedy rozpocznie się wydawanie rent i emerytur.

"Nie powiem, że było mi na rękę przyjść tutaj osobiście, ale też rozumiem listonoszy, że strajkują. Zdziwiłem się, kiedy usłyszałem, jak mało zarabiają" - powiedział PAP jeden z mężczyzn czekających na odbiór przesyłki.

Strajk listonoszy w regionie kujawsko-pomorskim objął Bydgoszcz, Toruń oraz Włocławek. Poczta organizuje zastępcze sposoby dostarczania przekazów, emerytur i przesyłek rejestrowanych. Bydgoscy listonosze są zdeterminowani, by strajkować do skutku.

"Nie możemy teraz przerwać strajku, bo jest nielegalny. Dopóki nie będzie jakiegoś porozumienia, to nie możemy wyjść z torbami na ulicę. Przepraszamy naszych klientów za tę sytuację, ale nie możemy im pomóc" - powiedział Piotr Czaplicki z komitetu protestacyjnego listonoszy w Bydgoszczy.

Akcja strajkowa zaostrza się też we Wrocławiu. Część listonoszy nie wyszła w ogóle we wtorek w teren, a inni wzięli tylko minimalną ilość przesyłek. Związkowcy zapowiadają, że jeśli nic się nie zmieni w ich sprawie, podejmą nowe formy protestu.

"We wtorek strajkują przynajmniej 4 wrocławskie urzędy pocztowe. Protest podjęli też nasi koledzy z Oleśnicy, Mirkowa i Trzebnicy. Zabieramy tylko najbardziej pilne przesyłki i pracujemy 8 godzin (...)" - powiedział we wtorek PAP Janusz Białecki ze związku zawodowego listonoszy.

W czterech wrocławskich urzędach listonosze całkowicie odmówili wyjścia w teren. "To w sumie około 100 pracowników. Stworzyły się przez to długie kolejki, żeby je rozładować wywieźliśmy przesyłki do innych urzędów wydających pocztę. Tam każdy może odebrać swoją pocztę. Uruchamiamy też dodatkowe okienka obsługujące klientów" - powiedział PAP Mariusz Ciechanowski z Centrum Sieci Pocztowej.

Nie wszyscy wrocławianie popierają taką formę protestu. "Są lepsze sposoby na wywalczenie swojego (...) denerwuje mnie ten strajk, tym bardziej, że w ostatnich latach, moim zdaniem, jakość usług pocztowych pogorszyła się" - powiedział w rozmowie z PAP Arkadiusz Biernat z Wrocławia.

Listonosze protestują już drugi tydzień. Domagają się m.in. 8- godzinnego dnia pracy oraz podwyższenia pensji do 2,5 tys. zł brutto. Nie chcą też nosić ulotek reklamowych i domagają się wprowadzenia osłon socjalnych w związku z planowaną komercjalizacją Poczty Polskiej.

We wtorek w Warszawie były kontynuowane rozmowy przedstawicieli trzech związków zawodowych z kierownictwem Poczty Polskiej. (DI, PAP)