Wafapomp czeka na inwestorów
Warszawska Fabryka Pomp i Armatury jest obecnie jedną z najniżej wycenianych przez rynek spółek giełdowych. Przy wczorajszej cenie wynoszącej 4,45 zł wskaźnik C/WK wyniósł 0,26.
Wytłumaczeniem tego stanu rzeczy może być znaczny wzrost kosztów sprzedaży i pozostałych kosztów operacyjnych w II kwartale i całym półroczu 1999. Spółka osiąga coraz większe przychody ze sprzedaży, ale jednocześnie generuje znaczne straty. Zarząd, po ostatniej korekcie prognoz wyników, planuje w 1999 r. osiągnąć 40 mln zł przychodów przy stracie 3,6 mln zł netto.
— Taki wynik jest związany z recesją gospodarczą i koniecznością utworzenia rezerw m.in. na odprawy dla pracowników — tłumaczy Ryszard Maj, dyrektor finansowy i członek zarządu Wafapomp.
Po dwóch kwartałach przedsiębiorstwo miało 0,82 mln zł straty.
Spółka posiada obecnie bardzo silną pozycje na rynku pomp, szczególnie w sektorze pomp wirowych i agregatów pompowych.
— Przeprowadzamy głęboką restrukturyzację, zwiększamy eksport, szczególnie na rynek irański. Duże nadzieje wiążemy z rozpoczęciem modernizacji elektrociepłowni — dodaje Ryszard Maj.
Spółka w 1998 r. wypłaciła akcjonariuszom dywidendę. Zysk przypadający na jedną akcję od 1995 r. systematycznie rośnie, osiągając 0,92 zł w roku ubiegłym.
Jednak kurs akcji stale odnotowuje coraz to niższe wartości.
— Wafapomp jest nieznany szerszemu gronu potencjalnych inwestorów i stąd też niewielka płynność i wycena spółki — dodaje Ryszard Maj.