Walka na ekspertyzy o kontrakt w ZUS

opublikowano: 18-01-2022, 20:00

Bój o kontrakt na utrzymanie głównego systemu ZUS staje się coraz bardziej zacięty. O zwycięstwie zdecydują m.in. opinie speców od informatyki śledczej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • na jakim etapie jest przetarg z budżetem 500 mln zl na utrzymanie KSI i kiedy może się zakończyć
  • jaką pracę przy przetargu mają do wykonania spece do informatyki śledczej
  • jakie argumenty w odwołaniu podnosi Asseco
  • kto i dlaczego złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego

Już blisko dwa lata minęły od ogłoszenia przez ZUS przetargu na utrzymanie kompleksowego systemu informatycznego (KSI). W październiku 2020 r. okazało się, że w przetargu z budżetem blisko 500 mln zł najtańszą ofertę złożyło konsorcjum Comarchu, które wyceniło prace na 204 mln zł brutto. Drugą ofertę złożyło Asseco, proponując 289 mln zł. Od tamtej pory ZUS dwukrotnie wybierał jako najkorzystniejszą ofertę Comarchu i dwukrotnie unieważniał wybór. Wiele wskazuje na to, że finalne rozstrzygnięcie jest coraz bliżej, ale i tak potrzeba na nie co najmniej kilku miesięcy.

Cisza przed burzą

Ostatni raz oferta krakowskiej spółki została wybrana jako najkorzystniejsza 8 października 2021 r., po czym 29 października niespodziewanie została unieważniona. Od tamtej pory ZUS nie publikował oficjalnych informacji o postępowaniu i wydawało się, że w tej sprawie niewiele się dzieje. To jednak cisza pozorna, bo dynamika wydarzeń jest bardzo duża i niebawem może doprowadzić do podjęcia kluczowych decyzji.

Przypomnijmy, że na początku października ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w wyniku którego Asseco uzyskało wgląd do dotychczas tajnych dokumentów przetargowych Comarchu i mogło szukać argumentów za wyeliminowaniem rywala z przetargu. Firma z Rzeszowa skorzystała z tej szansy i w połowie października złożyła kolejne odwołanie na wybór oferty Comarchu.

Wśród licznych zarzutów na czoło wysuwają się związane z wykazem usług. Asseco uważa, że pierwotnie złożone cztery listy referencyjne wystawione przez spółki z grupy: Comarch Middle East FZ‐LLC, Comarch Inc., Comarch AG oraz Comarch UK Ltd. nie potwierdzają spełnienia warunków udziału w postępowaniu, a ponadto kwestionuje prawidłowość ich wystawienia.

Starcie gigantów:
Starcie gigantów:
Comarch, kierowany przez Janusza Filipiaka, i Asseco, na którego czele stoi Adam Góral, wielokrotnie ostro rywalizowali ze sobą o zamówienia publiczne. Walka o kontrakt na utrzymanie systemu ZUS to jedna z najbardziej zaciętych i najdłuższych potyczek.
Marek Wiśniewski

Praca dla biegłych

Rzeszowska spółka próbuje wykazać, że żaden z czterech listów referencyjnych nie został sporządzony pierwotnie w jakiejkolwiek dopuszczalnej prawem formie. Asseco wnosi m.in. o powołanie biegłego specjalizującego się w informatyce śledczej, który zbada, jak dokumenty zostały wytworzone. Powołuje się m.in. na wątpliwości ZUS, który przed rokiem wskazywał, że listy referencyjne zawierają znaki graficzne podpisów odręcznych, które nie są jednak ani podpisem elektronicznym, ani podpisem odręcznym. Prosił wówczas Comarch o wyjaśnienia, czy referencje zostały wystawione w oryginale w postaci elektronicznej, czy sporządzone w formie pisemnej poprzez złożenie na nich odręcznego podpisu osób upoważnionych. Wskazywał na techniczną możliwość zarówno zaznaczenia zakresu informacji w referencjach, jak też skopiowania znaku graficznego podpisu.

Comarch uważa, że zarzuty Asseco to „burza w szklance wody”, a listy tworzone były w czasie pandemicznych obostrzeń i lockdownów, co w warunkach działania firmy w realiach globalnych wpłynęło na ich ostateczną formę. Zdaniem przedstawicieli spółki referencje są prawidłowe.

Informatyka śledcza

ZUS, który wcześniej zaakceptował wyjaśnienia Comarchu, po odwołaniu Asseco postanowił jednak poważnie zająć się sprawą, nie czekając na Krajową Izbę Odwoławczą (KIO) i pod koniec października unieważnił wybór oferty Comarchu.

ZUS zamówił dwie ekspertyzy. O jedną zwrócił się do Izby Rzeczoznawców PTI, która zleciła ekspertyzę biegłemu sądowemu, druga została zamówiona w zajmującej się informatyką śledczą firmie Mediarecovery. Otrzymał już wstępne wyniki ekspertyz, ale poprosił o ich uzupełnienie. Potem będzie je konsultował z prawnikami i wówczas podejmie decyzję, czy ponowi wybór Comarchu, czy odrzuci i wybierze konkurenta.

Gruszek w popiele nie zasypia również Asseco, które poszło za ciosem i zleciło co najmniej trzy ekspertyzy. Wykonują je eksperci m.in. od dokumentów w postaci elektronicznej, prawa cywilnego i zamówień publicznych czy informatyki śledczej.

Niezależnie od ostatecznej decyzji ZUS pewne jest, że i Asseco, i Comarch będą walczyły do końca. To oznacza co najmniej jeden kolejny wyrok KIO i skargę do sądu okręgowego. W optymistycznym scenariuszu ostateczny zwycięzca będzie wyłoniony za pół roku.

Skarga kasacyjna

Comarch był rozczarowany październikowym wyrokiem sądu, który umożliwił rywalowi wgląd w jego dokumenty przetargowe objęte tajemnicą przedsiębiorstwa.

— Złożyliśmy skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie — mówi Paweł Prokop, wiceprezes Comarchu.

Dla przetargu w ZUS na utrzymanie KSI potencjalne rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego niewiele zmieni — wyrok sądu okręgowego jest prawomocny, tajemnica przedsiębiorstwa została odtajniona, a ZUS proceduje sprawę zgodnie z ostatnim wyrokiem. Comarch patrzy jednak szerzej.

— Kwestia ochrony tajemnicy i wskazania tego, co powinno być jawne, a co nie to sprawy na tyle kluczowe i sensytywne, że wymagają stanowiska Sądu Najwyższego, które wejdzie do porządku prawnego. Liczymy na to, że wypowiedź sądu w zakresie tajemnicy przedsiębiorstwa w przetargach publicznych doprowadzi do ujednolicenia wykładni przepisów stanowiących podstawę do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa oraz doprowadzi do usunięcia znacznych rozbieżności w orzecznictwie Krajowej Izby Odwoławczej i sądu okręgowego — z korzyścią dla wszystkich uczestników systemu zamówień publicznych — tłumaczy Paweł Prokop.

Jego zdaniem, gdyby okazało się, że w przetargach publicznych tajemnica przedsiębiorstwa nie występuje i jawne jest wszystko, to dla niektórych podmiotów może to być podstawa prawna do wycofania się z rynku publicznego.

— Są kontrakty z podmiotami komercyjnymi na tyle wrażliwe, że ujawniać ich nie wolno. To zawęziłoby konkurencję na rynku publicznym — uważa wiceprezes Comarchu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane