Węglowe nadzieje Wałbrzycha

GRA
opublikowano: 2010-08-03 00:00

Miejscowy działacz samorządowy promuje projekt zgazowania węgla pod ziemią. Za pieniądze z Unii.

Miejscowy działacz samorządowy promuje projekt zgazowania węgla pod ziemią. Za pieniądze z Unii.

Do końca września powinno się wyjaśnić, czy Wałbrzych ma szanse na uruchomienie zgazowania węgla pod ziemią.

— Prowadzę właśnie rozmowy w sprawie zaangażowania partnerów do sporządzenia wstępnego studium wykonalności — mówi Andrzej Zibrow, działacz samorządowy i przedsiębiorca z Wałbrzycha, w przeszłości związany m.in. z grupą KGHM.

Pomysłodawca wśród partnerów najchętniej widziałby specjalistów z Głównego Instytutu Górnictwa i z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla. Mieliby ocenić, czy i jak da się wykorzystać 380 mln ton węgla kamiennego, który zalega w rejonie Wałbrzycha i jest trudno dostępny metodami tradycyjnymi. Wydobycie w kopalniach zlikwidowano tutaj na początku lat 90., bo było nieopłacalne, m.in. ze względu na zbyt małą grubość pokładów.

— Chodzi o zastosowanie najnowszych osiągnięć nauki w zakresie ekonomicznego, ekologicznego i bezpiecznego uzyskania tych złóż. To szczególnie interesujące w kontekście kryzysu energetycznego — wyjaśnia Andrzej Zibrow.

Na początek powstałaby instalacja pilotażowa, ale za wcześnie na szacowanie jej mocy. Wcześniej musi powstać studium wykonalności.

— Jego koszt szacuję na 2-3 mln zł. Chciałbym sfinansować to funduszami uzyskanymi z Unii Europejskiej. Jestem też gotów wyłożyć 0,5 mln zł pieniędzy własnych — deklaruje Andrzej Zibrow.

Koszt całego przedsięwzięcia też trudno oszacować. I w tym przypadku w planach jest sięgnięcie po pieniądze z UE — Zibrow szacuje, że w konkursie na unijne dofinansowanie do dyspozycji jest kilkaset milionów euro.

Przedsiębiorca próbował namówić do projektu spółkę z grupy KGHM: KGHM Cuprum. W zeszłym roku kombinat sam rozważał wejście w podziemną gazyfikację węgla. Zamierzał się oprzeć m.in. na technologii z Chin.

— Zaniechano realizacji tego projektu. W przypadku mojego przedsięwzięcia KGHM odmówił ze względu na kwestie środowiskowe. Ale to nieuzasadnione obawy: projekt dotyczy niezabudowanych terenów poza Wałbrzychem — przekonuje Andrzej Zibrow.