Włodzimierz Cimoszewicz. Gwiazdor drużyny rządowej, która — niestety — jako całość nie jest w stanie stworzyć zgranego zespołu. Po ubezpieczeniowej wpadce sprzed kilku lat (nieco podkolorowanej przez przeciwników) odbudował swój wizerunek fachowca, a realizowana przez niego polityka zagraniczna (stanowisko w sprawie Ukrainy) musi budzić uznanie. Teraz, nie tyle opuszcza SLD, ile — na szczęcie dla niego — SLD samo się opuściło. I jego również.
Krzysztof Żyndul. Prezes Nafty Polskiej chyba zapomniał na chwilę (mamy nadzieję, że tylko na chwilę), jaką instytucję reprezentuje i w jakim momencie przyszło mu spotkać się z dziennikarzami. Plany o pozyskiwaniu dużego inwestora branżowego, który miałby objąć pakiet akcji PKN należących do Nafty, czy dyrdymały o polach naftowych w krajach nam przyjaznych i stabilnych pasują u cioci na imieninach. I tylko tam.