Widmo stagflacji straszy na rynkach

Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Quercus TFI
opublikowano: 2026-03-03 17:53

Konflikt na Bliskim Wschodzie rozszerza się z każdym dniem, co zaczyna odciskać piętno na cenach akcji, surowców i walut. Poniedziałek upłynął w miarę spokojnie, ale we wtorek reakcja była już gwałtowna po atakach na nowe kraje, wkroczeniu do akcji oddziałów lądowych (Liban) czy najistotniejszym dla rynków ogłoszeniem przez Iran całkowitego zamknięcia Cieśniny Ormuz.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Obserwujemy niebezpieczny zbieg zdarzeń. Doszło do zamknięcia cieśniny, przez którą przepływa ok. 20 mln baryłek ropy dziennie (co stanowi około 20 proc. podaży ropy naftowej) i 20 proc. światowej podaży gazu skroplonego. Jednocześnie zaatakowano infrastrukturę w całym regionie, co powoduje wstrzymanie produkcji LNG w Katarze i przerobu ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej. Skutkuje to wzrostem notowań surowców energetycznych - ropy i gazu - co zwiększa ryzyko wystąpienia stagflacji (czyli wysokiej inflacji połączonej z niskim wzrostem gospodarczym). Obawa o impuls inflacyjny spowodowała gwałtowną wyprzedaż obligacji skarbowych, w tym również polskich, oraz 1,5-procentowe umocnienie dolara względem koszyka walut.

O rozwoju sytuacji zdecydują trzy rzeczy: długość konfliktu (konflikt izraelsko-irański w czerwcu zeszłego roku trwał 12 dni), poziom zniszczeń infrastruktury i opóźnień w tranzycie surowców energetycznych oraz ostateczne rozwiązanie/zakończenie wojny.

W przypadku krótkiego konfliktu byłaby to okazja inwestycyjna, natomiast dłuższy konflikt i przerwy w łańcuchach dostaw doprowadzą do poważnej korekty na rynkach. Interwencja lądowa w Iranie nie wchodzi w grę, gdyż zapewne zakończyłaby się porażką, a z perspektywy rynku z pewnością doprowadziłaby do stagflacji. A to byłby najgorszy skutek.

Możesz zainteresować się również: