Połączenie najszybciej rozwijających się dziedzin teleinformatyki z poczuciem bezpieczeństwa. To nowy pomysł na biznes w Polsce.
Internetowe serwisy społecznościowe i nawigacja satelitarna (GPS) to jedne z najszybciej rozwijających się segmentów rynku teleinformatycznego. Nic dziwnego, że pojawił się pomysł ich połączenia. Stoi za tym Krzysztof Grzegorczyk, współwłaściciel firmy Excel Systemy Nawigacyjne, wyłącznego dystrybutora marki Garmin, trzykrotnego laureata rankingu Gazele Biznesu. Właśnie rozkręca spółkę Locatelo. com. Oferuje ona śledzenie wyznaczanej przez GPS pozycji człowieka ze zdefiniowanych grup użytkowników na internetowej mapie.
— Nasz serwis można wykorzystać do opieki nad dziećmi, osobami z zanikami pamięci, do wymiany informacji o miejscu pobytu znajomych lub namierzania uciekających czworonogów. Są systemy do pilnowania dzieci, bazujące na telefonii komórkowej, ale lokalizują z dokładnością od 100 metrów do kilku kilometrów. Nasz system robi to z dokładnością do 1-3 metrów — chwali się Krzysztof Grzegorczyk.
Aby skorzystać z Locatelo.com, niezbędny jest telefon z modułem GPS lub specjalny lokalizator (firma zajmie się też ich dystrybucją). Za korzystanie z podstawowej funkcji serwisu nic się nie płaci. Płatne będzie dodawanie zdjęć, SMS-owe powiadamianie o opuszczeniu wyznaczonego obszaru czy odtwarzanie trasy przemieszczania się użytkownika.
— Ojciec, który pożyczy synowi auto, może zweryfikować, gdzie i jak szybko latorośl jechała. A ludzie zatrudniający niańkę sprawdzą, czy wyszła z dziećmi na spacer i jaką trasą się poruszała — wyjaśnia Krzysztof Grzegorczyk.
Korporacyjnie…
Społecznościową część serwisu uzupełnią usługi komercyjne, związane z zapewnieniem bezpieczeństwa użytkownikom. Wspólnie z górskimi i wodnymi służbami ratowniczymi Krzysztof Grzegorczyk chce zorganizować sieć wypożyczalni lokalizatorów satelitarnych dla turystów.
— Człowiek nie byłby obserwowany cały czas przez służby ratunkowe, tylko w razie wypadku naciskałby guzik i GOPR od razu by wiedział, gdzie jest ktoś ze złamaną nogą — opowiada Krzysztof Grzegorczyk.
Dodaje, że jeśli czystko pójdzie dobrze, to do końca czerwca sfinalizuje rozmowy o uruchomieniu pierwszej takiej wypożyczalni. Chce też nawiązać współpracę z towarzystwami ubezpieczeniowymi, które usługi związane z lokalizacją mogłyby oferować razem z częścią polis komunikacyjnych. Ma już nawet lokalizatory z czujnikiem bezwładnościowym.
— Jeśli kierowca po wypadku jest przytomny to sam może wezwać pomoc, ale jeśli stracił przytomność, to lokalizator, po wykryciu przeciążenia, automatycznie wyśledo centrali informację z ostatnią pozycją — tłumaczy Krzysztof Grzegorczyk.
…i za granicą
Równocześnie z przygotowaniami do działalności w Polsce prezes szykuje się do wejścia na rynki czeski, słowacki i węgierski.
— To ma nam pomóc w przyszłej ekspansji w Europie Zachodniej, bo tam też nie ma takich systemów — zapowiada Krzysztof Grzegorczyk.
Ale przyznaje, że w tej ekspansji przydałby się firmie inwestor, który wsparłby ją kapitałem. Czy go znajdzie? I czy sam pomysł wypali?
Kamil Kosiński
