Wieprzowa katastrofa

Eksport wstrzymany, a w kraju strach przed spadającymi cenami i paniką konsumentów. Szansa w regionalizacji

Nie wiadomo, co będzie z wartym 4 mld zł rocznie polskim eksportem wieprzowiny. Walczymy o regionalizację, czyli niewyłączanie z handlu całego kraju z powodu wykrycia wirusa afrykańskiego pomoru świń (AFS), lecz tylko części.

Zobacz więcej

Blisko połowa polskiego eksportu wieprzowiny, warta 2 mld zł, trafiła w zeszłym roku na rynek unijny. Za 0,8 mld zł kupili od nas Białorusini i Rosjanie. Teraz wszystko musi zostać w kraju, gdzie konsumpcja spada — tylko w ubiegłym roku o 3 kg na osobę, czyli 8 proc. [FOT. Bloomberg]

— Już wystąpiliśmy do Komisji Europejskiej o regionalizację. Decyzja powinna zapaść lada dzień. Jeśli ją uzyskamy, zwrócimy się do OEI [Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt — red.], a potem do poszczególnych państw, żeby ją zaakceptowały — mówi Janusz Związek, główny lekarz weterynarii.

Producenci w potrzasku

Na razie nasi weterynarze wstrzymali wydawanie świadectw. — Oznacza to ustanie handlu już nie tylko z Rosją czy Białorusią [które zamknęły swoje rynki na mięso z UE 29 stycznia — red.], ale również z innymi krajami Unii Europejskiej oraz większością krajów trzecich — wyjaśnia Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

Resort rolnictwa podaje, że w zeszłym roku eksport wieprzowiny (mięsa świeżego,schłodzonego i zamrożonego) wyniósł 438 tys. ton, a jego wartość sięgnęła 4 mld zł. Cała krajowa produkcja wieprzowiny, według szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), to ponad 1,52 mln ton.

— Zamknięcie rynków zagranicznych to dla branży tragedia. Firmy mają przygotowane mięso, zapakowane samochody i nie mają co zrobić z towarem — dodaje Witold Choiński.

— Przedsiębiorcy powinni też skontaktować się indywidualnie z odbiorcami, aby ustalić, czy zechcą przyjąć mięso, jeśli ubój nastąpił przed wykryciem AFS. Dla niektórych krajów decydująca jest bowiem data uboju, a nie wysyłki — twierdzi Janusz Związek.

Polscy producenci zaczęli niedawno zdobywać bardziej odległe rynki. Dynamicznie rosła sprzedaż do Chin, a kolejne zakłady starały się o uprawnienia. Ruszył też eksport na Tajwan.

Szaleństwo cen

Jednocześnie cały czas importujemy spore ilości wieprzowiny.

— Nie wiemy, co się stanie, gdy sprzedaż za granicę zostanie wstrzymana — czy to, że mięso zostanie w kraju, sprawi, że mniej kupimy z importu. Wszystko będzie zależało od cen — mówi Danuta Zawadzka z IERiGŻ. Według Związku Polskie Mięso, już we wtorek jeden z zakładów alarmował, że ceny spadły o 30 proc. Anna Olewnik-Mikołajewska, prezes Grupy Olewnik, uważa, że to dla branży katastrofa.

— Doprowadzi do destabilizacji cen spowodowanej nadwyżką produkcji. W pierwszej kolejności odczują to hodowcy trzody chlewnej, spadnie skup żywca i ceny tuczników — mówi Anna Olewnik-Mikołajewska.

Na krajowym rynku może być niewesoło nie tylko z powodu nadmiaru mięsa i spadających cen.

— Istnieje obawa wywołania paniki wśród konsumentów jak podczas ptasiej grypy. Byłby to dodatkowy cios dla naszych producentów i przetwórców. Państwowe instytucje powinny przeprowadzić akcję informacyjną o braku negatywnego wpływu ASF na zdrowie i życie ludzkie — mówi Marcin Wroński, prezes Instytutu Rozwoju Rolnictwa. Wstrzymanie importu przez Rosję dotknęło również unijne zakłady mięsne.

Szwedzki dziennik „Dagens Nyheter” doniósł, że pogłębiło to kryzys na rynku wieprzowiny w Szwecji, na którym tańsze zagraniczne mięso wypiera krajowe. Szwedzcy hodowcy trzody chlewnej nie są w stanie sprzedać prosiąt, bo ubojnie przestały je skupować. Gazeta wskazuje, że po raz pierwszy zdarzyło się, żeby szwedzkie prosięta zostały sprzedane do hodowli za granicą. 650 sztuk miało trafić do Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu