WIG20 mknie na północ

Jakub Ozdowski
opublikowano: 07-01-2009, 08:22

Po udanej wczorajszej sesji za oceanem i  dzisiejszych wzrostach w Azji, jest szansa że WIG20 znów będzie zyskiwał na  wartości. Kontrargumentem jest wtorkowe zakończenie kontraktów na indeks warszawskie blue chipy.

Karnawał na GPW wciąż trwa. W ciągu zaledwie dwóch sesji WIG20 zyskał ponad 6 proc. Choć pierwszego dnia notowań w nowym roku inwestorzy mogli narzekać na niski poziom obrotów, to wczoraj było już dużo lepiej. We wtorek inwestorzy nakręcili ponad 1 mld zł, a to całkiem solidny wynik. W końcu odwróciła się też zła passa złotego. Być może umocnienie krajowej waluty idzie w parze z powrotem inwestorów zagranicznych na warszawską GPW.

Wzrosty nad Wisłą nie są ewenementem. Awersja do ryzyka spadła od parkietów w Azji przez Europę aż po obie Ameryki. Praktycznie na całym świecie większość indeksów zyskuje na wartości. Niektórzy uważają to za klasyczny efekt stycznia, jeszcze inni uważają to za chęć odreagowania fatalnego dla giełd w roku 2008. Są też i tacy którzy wzrosty na światowych giełdach zawdzięczają planom ratującym gospodarkę USA, które właśnie przygotowuje administracja prezydenta-elekta Baracka Obamy. Brakuje głosów lub jest ich bardzo niewiele, które wieszczą koniec bessy.

Mimo ogólnoświatowych wzrostów na giełdach, dość niepokojące jeszcze wtorkowe zakończenie sesji na rynku terminowym. Konkretnie chodzi o kontrakty terminowe na WIG20. W końcówce sesji wyraźnie widać, że ktoś prawdopodobnie zamknął długo pozycję (LOP zmalał). Być może zdążył otworzyć krótką pozycję. Miejmy nadzieję, że w ślad tego inwestora(ów) nie pójdą następni.

Bardzo ciekawie przedstawia się sonda umieszczona na stronie pb.pl. Na pytanie o zmianę WIG20 w 2009 roku aż prawie 80 proc. tych którzy udzielili głos (prawie 3 tys. internautów) jest zdania, że krajowe blue chipy zyskają. Co ciekawe aż 40 proc. stawia na to, że WIG20 zakończy rok przynajmniej 20 proc. wzrostem. Z drugiej strony nieco ponad 20 proc. z Was sądzi, że 20 największych spółek notowanych na GPW jeszcze powiększy straty po i tak tragicznym 2008 roku. Czy rzeczywiście większość na giełdzie nie ma racji?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Ozdowski

Polecane