Właściciel Biesiadowa mnoży pomysły

Do pizzy i kurczaków Wojciech Goduński dokłada lody i kawę. Ma jeszcze apetyt na sushi i burgery

Wojtex z Dalikowa spod Łodzi najbardziej znany jest z jednej z największych sieci pizzeri — Biesiadowo. Pizze serwuje jeszcze pod szyldem Crazy Piramid Pizza. Łącznie oba franczyzowe koncepty mają około 110 lokali. Latem 2014 r. spółka ruszyła z kolejnym gastronomicznym pomysłem — Rybkodajnią, sezonowymi przyczepami z rybami, a jesienią tego samego roku przejęła sieć Western Chicken, specjalizującą się w panierowanym kurczaku.

Najnowszy nabytek Wojciecha Goduńskiego, właściciela sieci m.in. Biesiadowo i Western Chicken, jest spoza gastronomicznej branży. To Zipped Shoes, firma produkująca zamki zamieniające sznurowane buty w takie na zamek błyskawiczny. Poszukuje dla nich dystrybutorów na świecie.
Zobacz więcej

NIE TYLKO JEDZENIE:

Najnowszy nabytek Wojciecha Goduńskiego, właściciela sieci m.in. Biesiadowo i Western Chicken, jest spoza gastronomicznej branży. To Zipped Shoes, firma produkująca zamki zamieniające sznurowane buty w takie na zamek błyskawiczny. Poszukuje dla nich dystrybutorów na świecie. ARC

— Chcemy mieć wszystkie warianty kuchni, którą można szybko serwować. Bazując na doświadczeniu i skali osiąganej przez pizzerie, łatwo nam uruchamiać kolejne biznesy. Na bazie przejętej od trzech franczyzowych kawiarni Take Away Coffee ruszyliśmy z Coffeeloffee. Dziś mamy 9 punktów, a do końca roku chcemy podpisać 20 umów — mówi Wojciech Goduński, właściciel sieci.

Nie tylko cena

Jego zdaniem, miejsca na kolejne kawiarnie jest jeszcze bardzo dużo i to Coffeeloffee może być docelowo najliczniejszą siecią z portfolio Wojteksu.

— To małe punkty ze znacznie tańszą kawą niż znana z międzynarodowych sieci, a dzięki temu dostępne dla znacznie większej grupy konsumentów. Znacznie bardziej dostępne są również dla franczyzobiorców, bo koszty uruchomienia punktu są bardzo niskie — wynoszą 20 tys. zł, podczas gdy innych konceptów kawiarnianych nawet kilkaset tysięcy złotych. Kupiliśmy od razu kilkadziesiąt kawiarek z wizją rozwoju lokali, a więc też udało nam się wynegocjować bardzo korzystną cenę sprzętu — twierdzi Wojciech Goduński.

Według Jarosława Frontczaka, analityka PMR, zbudowanie dużej ogólnopolskiej sieci kawiarni będzie bardzo trudne.

— Liczy się tu tylko kilku graczy, którzy nie zbudowali tych biznesów na taniej kawie. Niższe ceny miała sieć kawiarni Kropka Relaks, testowana przez właściciela Biedronki, który ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. Tańszą kawę serwują dziś m.in. markety, stacje paliwowe i kioski, a więc konkurencja jest już duża. Jednocześnie powstają punkty z alternatywnymi metodami jej parzenia, które są w stanie zaoferować niższe ceny, bo też sprzęt do parzenia takiej kawy jest znacznie tańszy — uważa Jarosław Frontczak.

Nie tylko sukcesy

Niskimi kosztami uruchomienia Wojtex chce przyciągać też franczyzobiorców do lodziarni. To również świeży koncept spółki. — Właściciel pojedynczego lokalu nie jest w stanie wynegocjować takiej ceny maszyn do lodów jak my. W minionym sezonie funkcjonowały trzy przyczepy mobilne Mangatto. Na kolejny sezon chcemy podpisać 40 umów, w tym również na punkty stacjonarne — mówi Wojciech Goduński. Na rynku funkcjonuje już kilka sieci z lodami włoskimi — niektóre z nich, jak Bonano czy Lodolandia, mają w sezonie po 200 punktów.

— To trudny biznes, bo sezonowy. Duża jest też zmienność franczyzobiorców — jednego roku sieci potrafią mieć 100 punktów, a w kolejnym zmaleć o kilkadziesiąt. Konsument nie jest tu szczególnie przywiązany do marki, co jest szansą dla nowych graczy — twierdzi analityk PMR. Nie wszystko, co wprowadził Wojtex, okazało się sukcesem.

— Rybkodajnia i Crazy Piramid Pizza nie osiągnęły zapowiadanej skali. Wydaje się jednak, że spółka odrobiła lekcję — ma własną hurtownię i zmieniła logistykę. Na pewno więc łatwiej stworzyć sieć graczowi z takim doświadczeniem. Tanie franczyzy zachęcają — oznaczają mniejsze ryzyko i szybszy zwrot z kapitału — dodaje analityk PMR.

W portfelu spółki brakuje jeszcze burgerów i sushi. To plan na kolejne lata. — Cały czas rozglądamy się po rynku z mniejszymi sieciami gastronomicznymi, które moglibyśmy przejąć — mówi Wojciech Goduński. Z gastronomicznymi pomysłami chce wyjść poza Polskę.

— Poszukujemy masterfranczyzobiorców za granicą. Pierwsze kroki poczyniliśmy już w Wielkiej Brytanii — twierdzi Wojciech Goduński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu