Wszyscy będą jak agenci

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-07-14 22:00

Każdy, kto będzie sprzedawał polisy, będzie musiał zdobyć licencję — proponuje Bruksela. Przybędzie papierkowej roboty.

Pośrednicy ubezpieczeniowi nie mają łatwego życia, bo na ich barki spada coraz więcej regulacji. Od kwietnia obowiązują wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie sprzedaży polis, a lada dzień Sejm rozpocznie pracę nad ustawą o działalności ubezpieczeniowej, której celem jest zwiększenie bezpieczeństwa klientów. Na tym nie koniec, bo Bruksela właśnie ogłosiła, że kończy prace nad dyrektywą o pośrednictwie ubezpieczeniowym (IDD). Może ona zamieszać na polskim rynku.

Lista obciążeń

Najważniejszą zmianą jest zakres nowej regulacji. Będzie ona obowiązywała nie tylko agentów i brokerów, ale także ubezpieczycieli i zdecydowaną większość podmiotów, które sprzedają polisy, np. porównywarki ubezpieczeniowe czy dealerów samochodowych. Wszystko po to, by zapewnić przejrzystość i bezpieczeństwo klienta przy sprzedaży ubezpieczeń.

Beata Mrozowska-Bartkiewicz, radca prawny z kancelarii DLA Piper Wiatewr, podkreśla, że dyrektywa zwiększy obciążenia regulacyjne dla pośredników. Wprowadza obowiązek szkoleń zawodowych, wymóg posiadania ubezpieczenia na kwotę co najmniej 1,25 mln EUR i utrzymywania kapitałów na poziomie 4 proc. zbieranej rocznie składki, jako zabezpieczenia na wypadek niewypłacalności. Zwiększą się także obciążenia biurokratyczne.

Pośrednicy będą musieli przygotować kartę produktu dla ubezpieczeń majątkowych. To oznacza, że klient otrzyma grubszy plik papieru, z którym będzie musiał zapoznać się przy zakupie polis OC czy ubezpieczeniu mieszkania. Dodatkowo pośrednicy będą musieli ujawniać, czy za doradztwem dotyczącym konkretnego produktu nie kryje się wyższa prowizja. Ma to gwarantować klientom, że będą wiedzieć, za co płacą kupując polisę.

— W efekcie biznes multiagencyjny upodobni się do brokerskiego — ocenia Beata Mrozowska- -Bartkiewicz. Jeszcze ciekawsze może być to, co wydarzy się podczas wprowadzania dyrektywy do polskiego prawa. Polska będzie miała dwa lata, co oznacza, że prace nad zmianą ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym ruszą w przyszłym roku. Według naszych rozmówców,będzie to okazja, by podjąć temat modelu funkcjonowania pośredników ubezpieczeniowych nad Wisłą.

— W Polsce mamy wyraźny podział na brokerów i agentów. Tymczasem w innych państwach UE pośrednik może być — w zależności od tego, jaki produkt sprzedaje — raz brokerem, drugi raz — agentem. Implementacja ustawy to dobry moment, by zastanowić się, czy chcemy utrzymać w Polsce dotychczasowy model — mówi Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.

Samorząd brokerów nie zajął na razie jednolitego stanowiska w tej sprawie. Zatarcie tego podziału byłoby korzystne dla dużych brokerów, którzy mają własne multiagencje. Także duzi, sieciowi agenci skorzystaliby, bo w łatwy sposób mogliby wejść w buty brokerów.

Prowizje jak na talerzu?

Piotr Czublun, partner w kancelarii prawnej Czublun Trębicki, zwraca uwagę, że jednym z głównych zadań dyrektywy IDD jest uporządkowanie rynku pośrednictwa w Europie Zachodniej. Swoboda zmiany roli, w której występuje pośrednik, powoduje, że klienci nie mogą być pewni, czy dba on o ich interesy (wchodzi w rolę doradcy) czy też reprezentuje ubezpieczyciela, czyli jest sprzedawcą.

— Biorąc pod uwagę prokonsumenckie nastroje w Polsce nie zdziwiłbym się, jeśli podczas prac nad wdrożeniem dyrektywy nasz legislator zdecyduje się wprowadzić jawność prowizji — mówi Piotr Czublon. Takie rozwiązanie znalazło się we wstępnym projekcie dyrektywy, ale po protestach pośredników, zostało z niej wykreślone. Daje ono klientom wgląd w to, ile pośrednik zarobi na sprzedaży im konkretnych ubezpieczeń. © Ⓟ