Wybredni windykatorzy czekają na impuls

Adam Torchała
opublikowano: 27-10-2019, 22:00

Rynek windykacyjny mocno zmienił się od czasu afery GetBacku. Notowane na GPW akcje spółek z branży wciąż są jednak w defensywie

Jeszcze w połowie 2017 roku za jedną akcję Kruka płacono prawie 350 zł, obecnie jest to jednak niecałe 140 zł. Tylko przez ostatnie trzy miesiące lider rynku windykacyjnego stracił na wartości 27 proc. W odwrocie znajduje się też Kredyt Inkaso, który w trzy lata stracił prawie 70 proc. kapitalizacji (od początku tego roku strata sięga 34 proc.). O 35 proc. przez ostatnie dwa lata potaniał zaś Best, którego kurs tylko w tym roku jest 13 proc. na minusie.

Branża znalazła się w defensywie i rok 2017 jako szczyt nie jest tu przypadkiem, bo na początku 2018 r. wybuchła afera Get- Backu. Wcześniej branża szła na giełdzie w górę, mimo że spółka kierowana przez Konrada K. miała psuć rynek. Wskaźnik cena do zysku dla Kruka oscylował wówczas nawet wokół 23, obecnie to tylko 8,6. Wycena wchodzi powoli w strefę, w której można ją nazwać atrakcyjną. Inwestorzy wciąż są jednak sceptyczni.

Kruk z mniejszymi zyskami

Impulsem do wzrostu nie okazały się publikowane w czwartek 24 października wyniki Kruka za III kwartał. Choć początkowo inwestorzy zareagowali pozytywnie, kurs szybko spadł do poziomów notowanych przed publikacją. Zysk netto (77,8 mln zł) wprawdzie pobił konsens prognoz analityków (71,4 mln zł), ale okazał się gorszy rok do roku (89,9 mln zł). Po trzech kwartałach zysk netto spółki wynosi 244,6 mln zł, podczas gdy rok wcześniej był na poziomie 279,1 mln zł. Spółka podała, że powodem spadku zysku są niższe o 68,5 mln zł (czyli o 57 proc.) przychody z aktualizacji wyceny pakietów wierzytelności oraz wyższe o 87,7 mln zł (17 proc.) koszty działalności operacyjnej, które m.in. wynikały z konsolidacji kosztów przejętej spółki Wonga.pl. Sporym pozytywem jest to, że rok do roku Kruk na wszystkich rynkach poprawił spłaty z portfeli. W Rumunii o 5 proc., w Polsce o 9 proc., a we Włoszech aż o 46 proc. Spada jednak marża. W pierwszych trzech kwartałach 2018 r. na poziomie EBITDA wyniosła 46 proc., tymczasem rok później 42 proc.

Bez pośpiechu z zakupami

Najciekawszym jednak trendem wydają się zakupy nowych portfeli. W III kwartale 2019 r. Kruk wydał na ten cel ledwie 83 mln zł, w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. zaś 391,9 mln zł. To aż o 87 proc. mniej niż przed rokiem. Po wystrzale w 2016 r. Kruk regularnie wydawał na nowe portfele w latach po około 1 mld zł. Teraz na powtórzenie tego wyniku się nie zapowiada, co podkreślił zresztą na konferencji prezes Piotr Krupa.

— Plany zakładające przekroczenie 1 mld zł zweryfikowały się negatywnie — ocenił prezes, choć jednocześnie dodał, że czwarty kwartał powinien być najlepszy w całym roku pod tym względem.

Ożywienie ma przyjść także 2020 r. Po okresie zawyżania cen przez Get- Back, który skupował portfele po cenach niemożliwych do pokrycia przyszłymi wpływami, rynek miał się ustabilizować. Kruk w III kwartale 2018 r. (pierwszy pełny po ogłoszeniu postępowania układowego w GetBacku) szalał i kupił portfele za rekordowe 647,5 mln zł, potem jednak spuścił z tonu. III kwartał 2019 r. był świetnym podsumowaniem tego trendu.

— Dużo banków zdecydowało się przesunąć transakcje na IV kwartał lub na przyszły rok, z tym się musieliśmy zmierzyć w III kwartale — powiedział Piotr Krupa, komentując małe zakupy.

Jak dodał, presja konkurencyjna jest umiarkowana. Prezes Besta, konkurenta Kruka, zwracał we wrześniu uwagę, że podaż wierzytelności bankowych stopniowo rośnie, jednak oczekiwania cenowe sprzedających i kupujących wciąż bardzo często rozmijają się, czego następstwem są kolejne przypadki nierozstrzyganych przetargów. Dlatego również Best chwycił wodze. Już w 2018 r. wydał na portfele o 73 proc. mniej niż w 2017 r. Teraz przez trzy kwartały 2019 r. zakupy rok do roku spadły o kolejne 73 proc. do ledwie 18,6 mln zł.

Dzięki mniejszym inwestycjom Best może lepiej zbudować pozycję gotówkową przed kumulacją wykupów obligacji w I półroczu 2020. Zakupy ścina też Kredyt Inkaso, które w okresie marzec-czerwiec 2019 rok do roku wydało na pakiety wierzytelności o prawie 80 proc. mniej.

Legislacyjnie pod górkę

Trudno jednak ograniczać spojrzenie na branżę tylko do efektów strategii GetBacku. Fakt, być może banki i sprzedawcy wierzytelności przyzwyczaili się do wyższych cen i teraz ciężej zejść z oczekiwań, warto jednak wspomnieć, że również sami windykatorzy mają sporo nowych powodów, by na portfele patrzeć ostrożniej. To przede wszystkim zmiany legislacyjne, które ostatnio nie były na rękę branży. Zaczęło się w maju 2018 r., gdy weszły w życie przepisy RODO, które utrudniły m.in. natrętną windykację. Następnie w lipcu 2018 r. zaczęły obowiązywać nowe podstawowe terminy przedawnienia — ścięto je z 10 do 6 lat. Dodatkowo zamknięto windykatorom furtkę do odzyskiwania nawet przeterminowanych wierzytelności, ponieważ sądy z automatu zaczęły sprawdzać, czy sprawa nie jest przedawniona (wcześniej tego nie robiły i zdarzało się, że ludzie nieznający przepisów spłacali przedawnione zobowiązania).

To znacząco zmieniło optykę windykatorów na portfele i być może jest to kolejna z przyczyn niedopasowywania się na rynku cen po stronie oferujących i kupujących wierzytelności. Na horyzoncie są jednak już nowe zmiany i zagrożenia dla windykatorów. Od marca 2020 r. dużo łatwiej ma być konsumentowi o upadłość. Dla Kruka po przejęciu Wongi istotne stają się także losy ustawy antylichwiarskiej, która ma obniżyćlimit kosztów pozaodsetkowych. Kolejne ograniczenie ma dotyczyć egzekucji z nieruchomości, której obecnie można było dokonać, nawet gdy dług stanowił ułamek wartości domu/mieszkania. Nowe przepisy mają wprowadzić limit minimum 5 proc. wartości. Ta kumulacja negatywnych zmian legislacyjnych z pewnością wpłynęła na inwestorską ocenę perspektyw branży i miała swój udział w ostatnich mocnych spadkach windykatorów.

Plusy i minusy TSUE

O windykatorach dyskutuje się także w kontekście ostatniego wyroku TSUE w sprawie kredytów frankowych. Jeżeli umowy miałyby się okazywać nieważne, to co np. ze zwindykowanymi kwotami? Do tematu odniósł się Piotr Krupa, deklarując, że nie zamierza z tego tytułu zawiązywać żadnych rezerw czy przeszacowywać portfeli.

— Dla nas ten wyrok jest absolutnie neutralny, większość tych spraw mamy zasądzonych prawomocnymi wyrokami sądowymi, których na bazie wyroku TSUE nie można ruszyć — podkreślił prezes Kruka.

Dodał nawet, że sam wyrok TSUE może mieć nawet pozytywny wpływ na kierowaną przez niego spółkę.

— Dwa wyroki TSUE istotne dla sektora bankowego w pozytywny sposób oddziałują na Kruka poprzez fakt, że negatywnie działają na banki, wymuszając większą staranność w zarządzaniu aktywami. Jeszcze nie wiadomo, jakie banki będą miały rezerwy w związku z tymi wyrokami. Każda większa rezerwa powoduje chęć sprzedania portfeli — tłumaczy Piotr Krupa.

Jeżeli tak będzie, to pozytywny impuls powinna odczuć cała branża. Pytanie, czy wystarczy na pokrycie negatywów związanych z innymi zmianami legislacyjnymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu