Wydawcy schodzą z ceny

opublikowano: 01-04-2014, 00:00

Rząd ma w tym roku wydać na napisanie i zakup podręczników 73 mln zł. Wydawcy mogą to zrobić za... podobną kwotę.

Jedno jest pewne — rodzice pierwszoklasistów wydadzą w tym roku na podręczniki mniej niż w ubiegłym. Od września do użytku ma wejść opracowany na zlecenie Ministerstwa Edukacji (MEN) jeden podręcznik — ma on należeć do szkół, a dzieci będą go używać za darmo. Według szacunków MEN, przełoży się to na spore oszczędności dla rodziców — dziś średnia cena zestawu podręczników i ćwiczeń dla pierwszaków to 233 zł.

Oznaczałoby to, że bez zmiany przepisów rodzice ponad 550 tys. sześcio- i siedmiolatków, idących od września do szkoły, musieliby wydać na książki około 132 mln zł. Tymczasem, zgodnie z rządowym pomysłem, na produkcję i zakup państwowych podręczników (oraz dotacje na ćwiczenia i książki językowe) z budżetu mają pójść w tym roku maksymalnie 73 mln zł. Wydawcy edukacyjni, którym ogłoszony w styczniu rządowy projekt odciął jednym ruchem spory kawał rynku, odbijają piłeczkę i twierdzą, że skorzystanie z ich rozwiązań — już gotowych i zaakceptowanych przez MEN — kosztowałoby niemal tyle samo.

— Rząd w swoich wyliczeniach praktycznie nie uwzględnia kosztów dystrybucji, które stanowią nawet 35 proc. ceny końcowej książki, i porównuje cenę swojego podręcznika z całym boksem wydawców edukacyjnych, który ma kilkanaście pozycji. Ponadto rządowy podręcznik dopiero powstaje, a nasze są już dostępne — i mogą trafić do szkół za tę samą cenę — mówi Jarosław Matuszewski, szef Sekcji Wydawców Edukacyjnych w Polskiej Izbie Książki.

Wydawcy domagają się spotkania z premierem i przesunięcia wprowadzenia zmian na rynku na przyszły rok. Rządowy projekt krytykowany jest też przez przedstawicieli organizacji spoza branży podręcznikowej. Forum Obywatelskiego Rozwoju uważa, że „ustawa w obecnym kształcie nieuchronnie będzie prowadzić do wypierania niezależnych i prywatnych wydawnictw, tworząc w praktyce monopol państwowy”, a zmiany są „wprowadzane w pośpiechu, bez uwzględniania krytycznych uwag, w tym pochodzących z innych instytucji państwowych”. Swoje wątpliwości co do sposobu wprowadzania rewolucji na rynku podręcznikowym wyrażały m.in. Rządowe Centrum Legislacji oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu