Tylko 16,5 proc. Polaków mieszka w wynajmowanych lokalach, podczas gdy w niektórych krajach europejskich odsetek ten przekracza 50 proc.— takie są najnowsze dane Eurostatu.

— Warto zaznaczyć, że zestawienie uwzględnia wszystkie formy wynajmu, także mieszkań socjalnych. Tymczasem z wynajmu komercyjnego, czyli od prywatnych właścicieli, korzysta w Polsce zaledwie 4-5 proc. rodaków. To poziom, który można określić jako symboliczny, poddający w wątpliwość istnienie w naszym kraju rynku komercyjnego wynajmu mieszkań — uważa Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl Jego zdaniem, wynika to przede wszystkim z mentalności Polaków, którzy przywiązują nadmierną wagę do własnego mieszkania, zapewniającego im poczucie stabilności życiowej.
— Stąd popularne wśród rodaków porzekadła typu „lepsze ciasne, ale własne”. Z upływem lat górę bierze jednak podejście praktyczne. Chodzi o nadmiernie wysokie ceny najmu komercyjnego w Polsce — zbyt duże w stosunku do zarobków, a także w odniesieniu do raty kredytu mieszkaniowego — tłumaczy Jarosław Jędrzyński.
Jak podaje Gumtree.pl, na przełomie lata i jesieni najdroższe mieszkania są w Warszawie i Wrocławiu, gdzie średni miesięczny koszt wynajmu dwupokojowego lokum wynosi odpowiednio 2 587 zł i 2 046 zł. Nieco taniej jest w Krakowie i Katowicach, gdzie na M2 trzeba wydać 1863 zł i 1 585 zł miesięcznie. Najniższe ceny odnotowano w Toruniu, Białymstoku i Kielcach — za dwupokojowy apartament zapłacimy tu nieco ponad 1000 zł.
Zdaniem Agaty Stradomskiej z RE/MAX Polska, rodzimy rynek nieruchomości nie jest jeszcze tak rozwinięty jak zachodnioweuropejski, co jest dobrą wiadomością dla deweloperów i inwestorów.
— Zwłaszcza inwestorzy powinni zwrócić uwagę na sygnały, które wysyła rynek. Kupno mieszkania to nadal jeden z najlepszych pomysłów na lokatę kapitału. Możliwość zysku, a przede wszystkim posiadania aktywa trwałego, które nie straci szybko na wartości, to obecnie największe plusy tego typu inwestycji — mówi Agata Stradomska.
Obecnie w Polsce dominują mieszkania pod wynajem długoterminowy (określany w miesiącach, a nawet latach), jednak inwestorzy coraz częściej zastanawiają się nad alternatywną formą zarobku.
— Najem krótkoterminowy [określany w dniach i tygodniach — red.] wydaje się atrakcyjny głównie w największych miastach, m.in. Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu, gdzie jest duży popyt na usługi noclegowe. Natomiast w miejscowościach turystycznych trzeba wziąć pod uwagę sezonowość — tłumaczy Agata Stradomska.
Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, silne przywiązanie do jednego miejsca zamieszkania i niska popularność najmu czynią krajowy rynek pracy zdecydowanie mniej efektywnym. Z drugiej strony, obecny boom sprzedażowy na rynku pierwotnym pozytywnie wpływa na gospodarkę, a inwestorzy coraz częściej spoglądają w stronę nieruchomości.
— Dominują zakupy inwestycyjne, co powinno przyczynić się do rozwoju rynku najmu komercyjnego w Polsce, zwłaszcza w połączeniu z nowym rządowym programem Mieszkanie Plus. Z czasem można się spodziewać spadku czynszów do poziomu zdecydowanie bardziej dostępnego dla Kowalskiego — uważa Jarosław Jędrzyński.