Wdrażanie systemu analitycznego opartego na błędnych danych nie ma sensu, ale części konsekwencji takich błędów da się uniknąć.
Firmy, które zainwestowały w system business intelligence, przedstawiają go swoim użytkownikom biznesowym jako jedyną wersję prawdy o firmie. Zapewniają, że mogą ufać systemowi i prezentowanym za jego pośrednictwem informacjom. Rzeczywistość nie jest jednak idealna. Dane w systemie mogą zawierać różne wady wpływające na wyniki prezentowanych analiz.
— Najgroźniejsza jest sytuacja, w której w pełni ufający systemowi pracownicy wyciągają wnioski i podejmują decyzje sterujące biznesem na podstawie błędnych czy niespójnych danych. Taka sytuacja to śmierć dla systemu business intelligence. Raz utracone zaufanie szalenie trudno odbudować, nie wspominając o biznesowych konsekwencjach podjętych decyzji — zaznacza Piotr Nowak, dyrektor centrum kompetencyjnego rozwiązań business intelligence w spółce Spin.
System nie decyduje
Wadliwość danych, z których korzysta oprogramowanie typu business intelligence, związana jest z reguły z procesem jego wdrożenia. Zdarza się, że o przeniesieniu niektórych danych z systemów transakcyjnych do analitycznych po prostu się zapomina, uważając, że akurat te informacje nie będą miały wpływu na wyniki analiz. Czasami też systemy transakcyjne podlegają różnym zmianom i modernizacjom już po wdrożeniu oprogramowania analitycznego, a w wyniku tych zmian szwankuje mechanizm aktualizacji danych w systemie business intelligence. Nie wszyscy uważają to za wielki problem.
— Nie mając dostępu do poszukiwanych w systemie business intelligence informacji, użytkownik sięgnie do źródłowych systemów transakcyjnych i w mniej bądź bardziej uciążliwy sposób uzyska odpowiedź na swoje pytania — zaznacza Piotr Nowak.
Przyznaje on, że istnieje ryzyko, iż użytkownik uzyska informacje zbyt późno, aby zapobiec problemom, ale podkreśla, że z pewnością ma szansę do niej dotrzeć, a w przypadku powtarzania się takiej potrzeby może doprowadzić do poszerzenia zakresu informacyjnego systemu business intelligence, w wyniku jego mniej lub bardziej skomplikowanej rekonfiguracji.
— Użytkownicy korzystający z dostarczanych przez system analityczny informacji nie są zwolnieni z myślenia i świadomej interpretacji prezentowanych danych, a kwalifikacje do podejmowania decyzji są niezbędne — niezależnie od tego, skąd pochodzą informacje wspierające decydenta. Z tego powodu uważam, że zagrożenia wynikające z braku kwalifikacji do prowadzenia analiz są dla biznesu problemem, niezależnie od tego, czy działa on, wykorzystując system business intelligence, czy nie — dodaje Piotr Nowak.
— Braki danych w systemach business intelligence nie muszą nieść poważnych negatywnych konsekwencji, dopóki analitycy są w pełni świadomi ich istnienia. Groźne jest, jeśli użytkownicy zaczynają wyciągać wnioski, nie biorąc pod uwagę niedoskonałości danych, czy to ze względu na brak kwalifikacji, czy choćby rotację pracowników. Nie jest przecież oczywiste, że wszelkie informacje zostały przekazane nowej osobie — tłumaczy Maciej Kujawski, wiceprezes GramSoftware.
Kontrola kosztów
Jednak fakt, że pracownicy nie są zwolnieni od myślenia, nie powoduje, iż można lekceważąco podchodzić do błędów w danych dostarczanych aplikacjom business intelligence. Wdrażanie systemu analitycznego opartego na błędnych danych właściwie podważa sensowność takiego przedsięwzięcia.
— Wiele organizacji nie rozpoznaje znaczenia tego problemu, który może przyczyniać się później do źle podejmowanych decyzji, wzrostu kosztów, spadku sprzedaży, a nawet utraty pozycji na rynku. Jak pokazuje praktyka, zyskowność firm jest w większym stopniu pochodną kontroli kosztów niż generowaniem nowych przychodów, dlatego też jakość informacji jest tak bardzo istotna — mówi Artur Wroński, specjalista w dziale oprogramowania IBM Polska.
