Zielonogórski port lotniczy bardziej liczy na przewozy towarów niż osób.
Ostatnie prace na zielonogórskim lotnisku pochłonęły kilkanaście milionów złotych. Za te środki wyposażono port w nowe oświetlenie, wyremontowano terminal. Na zainstalowanie czeka nowoczesny system nawigacyjny.
— Nasz port nigdy nie będzie centrum lotnictwa cywilnego. Dlatego nie planujemy wielkich inwestycji w infrastrukturę czy promocję naszego ośrodka. Liczymy za to, że jego dogodne położenie pozwoli znacznie zwiększyć ruch cargo na naszym lotnisku — tłumaczy Ryszard Dobrowolski, dyrektor PL Zielona Góra-Babimost.
Obecnie lotnisko obsługuje regularne połączenia do Warszawy, do tego czartery i małe samoloty cywilne. W sumie kilka tysięcy pasażerów rocznie. Prawdziwym atutem lotniska może okazać się jego korzystna dla przewoźników cargo lokalizacja. Znajduje się ono w pobliżu planowanej autostrady A2 i linii kolejowej — może w przyszłości pełnić rolę zapasowego lub alternatywnego rozwiązania dla coraz bardziej obciążonych, okołoberlińskich portów lotniczych. Jako magazyny cargo mogą służyć dawne wojskowe schrony. Dalsze inwestycje w infrastrukturę zależą od powodzenia tych planów.