Środowy handel w USA toczył się pod dyktando podaży. Dopiero w ostatnich minutach handlu do kontrataku przystąpili kupujący. Koniunkturze na giełdzie zaszkodziły dobre dane makro. Wartość zamówień w przemyśle wzrosła aż o 4,2 proc. w marcu (najwięcej od 10 miesięcy). Analitycy prognozowali wzrost o 3,7 proc. Wskaźnik aktywności w usługach wzrósł w kwietniu do 63,0 pkt. Ekonomiści spodziewali się indeksu na poziomie 59,4 pkt. Tak znaczne zwyżki obu wskaźników budzą obawy inwestorów, że władze monetarne podniosą stopy procentowe.
Na NYSE traciły na wartości papiery Procter&Gamble, największego na świecie producenta dóbr powszechnego użytku. Inwestorów i analityków mimo znaczącego wzrostu zysków (m.in. dzięki przejęciu koncernu Gillette) rozczarował spadek sprzedaży w III kwartale roku obrachunkowego. W prestiżowej średniej Dow Jones słabo spisywał się też Microsoft. Według dziennika „Wall Street Journal” spółka powróciła do negocjacji z Yahoo o nabyciu udziałów w internetowym potentacie. Głęboka przecena dotknęła też Adobe Systems. Firma ostrzegła, że z powodu niższego popytu w Europie i USA jej wyniki kwartalne będą w dolnej granicy opublikowanej prognozy. Taniały też akcje Time Warner. Medialny gigant opublikował wyniki zgodne z oczekiwaniami i nie podniósł prognozy na cały rok.
W górę szły notowania Qualcomm. Firma podniosła prognozę zysku w III kwartale. Spółka z Kalifornii oczekuje również przychodów w górnej granicy widełek (1,77-1,87 mld USD). Cieszyć się też mogli udziałowcy Motoroli. Specjaliści z Bank of America podnieśli rekomendację dla akcji spółki z „neutralnie” do „kupuj”.