Zatrudniam tylko ptaki

Pomysł na biznes: Piotr Zadworny, właściciel Drapole.pl, postawił na sokolnictwo. Jastrzębie i orły pracują dla niego nie tylko na niebie, ale również… pod ziemią

Dla jednych to wielka pasja, która może stać się sposobem na życie. Anglicy i Amerykanie traktują sokolnictwo jak sport. Ale może być ono również doskonałym pomysłem na biznes. Praca bez urlopu, ale z ogromną satysfakcją, o czym przekonuje Piotr Zadworny, właściciel spółki Drapole.pl.

OD GALERII PO URZĘDY:
Zobacz więcej

OD GALERII PO URZĘDY:

Sokolnictwo polega na płoszeniu ptaków z użyciem m.in. jastrzębi. — Z oferty korzystają osoby i instytucje mające problem z ptakami zanieczyszczającymi ich teren lub niszczącymi mienie. Począwszy od centrów handlowych, poprzez młyny, stocznie, właścicieli sadów, aż do urzędów miast i gmin — wylicza Piotr Zadworny, właściciel spółki Drapole.pl. [FOT. ARC] ARC

Skrzydlaty biznes

W 2008 r. informatyk i programista Piotr Zadworny postanowił się przebranżowić. Rozpoczynając nową działalność, musiał zdobyć wiedzę o ptakach drapieżnych, zapewnić im lokum, zbudować woliery, w których będą mieszkać — i opracować biznesplan. Potrzebował też kapitału na uruchomienie firmy. W sukurs przyszła mu Unia Europejska, przyznając dofinansowanie w kwocie 36 tys. zł. Pasję sokolniczą z powodzeniem rozwija i realizuje od ośmiu lat. To jego sposób na życie i na biznes. Na czym polega ta działalność? Przede wszystkim na płoszeniu ptaków metodą sokolniczą z użyciem m.in. sokołów i jastrzębi.

— Swoją ofertę kieruję do osób i instytucji mających problem z ptakami zanieczyszczającymi ich teren lub niszczącymi mienie. Począwszy od centrów handlowych, poprzez młyny, stocznie, właścicieli sadów, aż do urzędów miast i gmin — wylicza właściciel Drapole.pl.

Jako jedyny w tym kraju Piotr Zadworny pracuje z ptakami również pod ziemią — przy pomocy jastrzębi wypłoszył populację gołębi ze stacji metra warszawskiego. Jednak drapole Zadwornego nie tylko odstraszają, ale też przyciągają... tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o ptakach drapieżnych i zobaczyć je w akcji. Zainteresowani mają taką możliwość podczas pokazów sokolniczych, wykładów i prezentacji. Ptaki jeżdżą ze swoim właścicielem po Polsce i edukują dzieci oraz dorosłych.

Osobliwa kadra

Zespół Drapole.pl liczy ponad 20 pracowników. Jest dość osobliwy, bo w jego skład wchodzą m.in. orzeł stepowy, jastrząb Harrisa, pustułka, płomykówka, puchacz, puszczyk, pójdźka, sokół wędrowny, sowy jarzębata i uszata, włochatka, rarogi ałtajski i górski. Poza ptakami w firmie pracuje tylko szef — Piotr Zadworny.

— Specyfika działań nie pozwala mi na zatrudnianie innych pracowników. Sporadycznie korzystam z pomocy zaprzyjaźnionych sokolników, jednak ptaki przygotowuję do pracy sam, ponieważ najskuteczniej i najefektywniej pracują ze mną — tłumaczy Piotr Zadworny.

To natomiast powoduje zawężenie grupy odbiorców. — Nie mogę mieć setek klientów i stale zwiększać ich liczby. Na szczęście wystarczy ich kilkunastu, aby firma była dochodowa. Do utrzymania i sprawnego funkcjonowania biznesu przez cały rok wystarczy jeden duży kontrakt wiosną, np. płoszenie gawronów przez około 50 dni. Pozwala to nie martwić się o przetrwanie i spokojnie planować dowolne akcje przez dalszą część roku — przyznaje właściciel Drapole.pl.

Rocznie wystawia maksymalnie 50 faktur, przy czym średni zysk z kontraktu to 70–80 proc. z każdego zamówienia — przy uwzględnieniu wszelkich kosztów (m.in. eksploatacja i modernizacja sprzętu czy zakup pokarmu dla ptaków). Podstawę utrzymania firmy stanowią korporacje światowe zarządzające majątkiem w Polsce i ich fabryki. Jednym z kluczowych klientów jest również polska armia.

Bez przerwy

Nie można powiedzieć, że polski rynek sokolniczy jest rozbudowany. Choć sokolników w Polsce jest wielu, a liczba osób i firm zajmujących się tym profesjonalnie podwaja się każdego roku. Gdzie wśród konkurencji plasuje się Piotr Zadworny?

— Jestem najdroższy. Za 30-minutową prezentację na temat ptaków z ich udziałem trzeba zapłacić 1 tys. zł, natomiast pokazy sokolnicze to koszt od 2 tys. do 5 tys. zł. Płoszenie wyceniane jest indywidualnie, przy czym ceny te są wprost proporcjonalne do jakości. Niejednokrotnie klienci próbowali tańszych rozwiązań, po czym wracali do mnie. Płoszenie ptaków to działanie w ścisłej współpracy z przyrodą w sposób przemyślany, a nie zmienianie jej na siłę. Rozumiem przyrodę i dzięki temu działam na rynku — dodaje Piotr Zadworny. Wypracowanie marki kosztowało go mnóstwo czasu. Od chwili rozpoczęcia działalności właściciel Drapole.pl nie miał ani jednego dnia urlopu.

— Ptakom nie można zrobić przerwy, jeśli chodzi o jedzenie czy dbałość o porządek. Nie mam czasu dla siebie, ale mam satysfakcję z posiadania skrzydlatych przyjaciół. Nie wyrobników, nie niewolników, ale przyjaciół, dzięki którym godnie żyję — podsumowuje właściciel Drapole.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zatrudniam tylko ptaki