Zawał w kryptokopalni

opublikowano: 13-04-2018, 14:30
aktualizacja: 13-04-2018, 15:04

Miały być realne zyski z wirtualnych monet, a są poważne kłopoty: konflikt udziałowców, koparki odcięte od prądu, prokuratura, policja i skomplikowane relacje z inwestorami

Inwestorzy kopalni kryptowalut na warszawskim Żeraniu mają problemy. Zaniepokojeni szukają pomocy u prawnika. – Nie udzielam informacji, jesteśmy na bardzo wstępnym etapie zbierania dowodów. Zgłosiło się już kilkaset osób, liczba cały czas rośnie – mówi Monika Kujawa, właścicielka kancelarii adwokackiej w Łodzi.

Kryptobiznes

Gdańska spółka Polskie Górnictwo Cyfrowe (PGC) powstała w lipcu zeszłego roku. Zachęcała klientów do wspólnego budowania serwerowni o dużej mocy obliczeniowej potrzebnej do utrzymania bazy danych blockchain (innymi słowy – kopania kryptowalut). Oferowała pomoc przy zakupie sprzętu, zapewniała całodobowy serwis. W praktyce klient był właścicielem komputera, a zarządzała nim gdańska spółka. Od osób, które podpisały umowy współpracy, dowiedzieliśmy się że, strony dzieliły się wypracowanym zyskiem od tzw. urobku, czyli wydobycia i obrotu kryptowalutami. Jego wysokość była uzależniona od  początkowego wkładu klienta. Koparka kryptowalutowa kosztuje około 10 tys. zł. 

Pierwszy sygnały o tym, że PGC ma problemy, dostaliśmy kilka dni temu. 

– Gdy przestałem otrzymywać zyski, zażądałem zwrotu sprzętu, ale pojawił się problem – mówi nasz informator, który chce zachować anonimowość.

Konflikt wspólników?

Na razie wiadomo tylko, że do gdańskiej Prokuratury Rejonowej wpłynęło niedawno zawiadomienie o możliwości popełniania przestępstwa przez jednego ze wspólników PGC. Ze względu na zawiły charakter sprawy i wysoką wartość mienia Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła do rejonowej o przekazanie sprawy. 

– Skierowane do tutejszej prokuratury zawiadomienie dotyczy podejrzenia doprowadzenia spółki oraz jej klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez fikcyjne zawieranie umów sprzedaży maszyn obliczeniowych, a następnie fikcyjne zawieranie  umów dzierżawy i kolokacji. Mowa o przestępstwach z art. 286  paragraf 1 k.k. w związku z art. 294 paragraf 1 k.k. – mówi Grażyna Wawryniuk, prokurator i p.o. rzecznika prasowego.    

W internecie można znaleźć wiadomość, którą wysłał do klientów Marcin Kolos, prezes PGC. Informuje, że z powodu zaległości płatniczych i utraty zaufania do Dominka Hunderta, jednego ze współwłaścicieli spółki, który prowadzi również jednoosobową działalność gospodarczą pod nazwą Netech, PGC wypowiedziało mu wszystkie pełnomocnictwa. 

Więcej na temat wydarzeń w spółce i konflikcie udziałowców można przeczytać w wywiadzie obok. 

Od naszego informatora dowiedzieliśmy, że firma Dominika Hunderta pośredniczyła w sprzedaży koparek.  Z właścicielem Netechu nie udało się nam skontaktować. W piątek firma w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej miała status „aktywna”. 

Facebookowe dyskusje  

Klienci kryptokopalni utworzyli zamkniętą grupę na Facebooku, w której dyskutują na temat problemów firmy. Zaledwie od 5 kwietnia, czyli od dnia powstania grupy, dołączyło do niej ponad 240 osób. 

„ (…) mam umowy za około 140 tys. to należy mi się traktowanie w przyzwoity sposób i informacje o rozwoju wydarzeń na bieżąco, a nie jakieś wciskanie kitu – pisze jeden z inwestorów, który odmówił rozmowy z nami. 

Podpisał umowę z Netechem na obsługę jednej koparki, a z PGC - dziesięciu.  Próbowaliśmy nawiązać kontakt z innym osobami należącymi do grupy. Nie chcą rozmawiać – twierdzą, że nagłośnienie sprawy, może zaszkodzić  „całej branży”. 

Policja w kryptokopalni 

Do hali w Warszawie gdzie ma się mieścić kopalnia doprowadził nas nasz informator. Wiemy, że to niejedyna kopalnia kryptowalut związana z biznesmenami z Trójmiasta i okolic. Warszawska serwerownia działała pod tym samym adresem co komis samochodowy, którego właściciel stanowczo odcina się od kryptobiznesu. Sprawdziliśmy – serwowania rzeczywiście istnieje. Ogrodzone siatką i zasłonięte plandeką stalowe regały, na których wydajne karty graficzne powinny kopać wirtualne pieniądze, zaczynają świecić pustkami. Przed weekendem w kopalni pojawili się policjanci.  

Tak wygląda kopalnia na warszawskim Żeraniu

 

Trzy pytania do… Marceliny Szwed-Ziemichód, doradcy podatkowego i adwokata w kancelarii MSZtax

Kryptowaluty? Legalny biznes

Czy kopalnie kryptowalut  są legalne?

Tak. W dużym uproszczeniu, można je można porównać do dużych serwerowni, gdzie pracuje wiele maszyn. Oczywiście nie ma przeszkód by koparkę zainstalować w domu, wiele osób tak robi, jednak może to być uciążliwe ze względu na hałas i ciepło. Nie wszystkie kryptowaluty można wydobywać w domu z uwagi na ograniczenia sprzętowe. Kopanie kryptowalut są bardzo energochłonne, dlatego w przypadku dużych farm wymagane jest odpowiednie przyłącze energetyczne. W poszukiwaniu oszczędności i z troski o środowisko wykorzystuje się prąd pochodzący z odnawialnych źródeł energii - biogazowni, elektrowni wiatrowych czy fotowoltaicznych. 

Na czym polega tzw. mining? 

Kryptowalutowi górnicy udostępniają moc swoich komputerów do obliczeń kryptograficznych. Są one wykorzystywane do potwierdzania transakcji zawieranych w danej sieci blockchain. W zamian za użyczenie mocy obliczeniowej górnik otrzymuje wynagrodzenie w postaci kryptowaluty, przyznawanej przez algorytm. Gdy sieć jest bardzo obciążona - np. z uwagi na znaczną liczbę operacji - możemy przyspieszyć potwierdzanie naszej transakcji poprzez przyznanie górnikom dodatkowego wynagrodzenia.

Jakie mamy możliwości, jeśli nie czujemy się na siłach, by założyć własną kopalnię? 

Na rynku działają firmy, które kupią dla nas koparkę, odpowiednio ją zoptymalizują i będą nią zarządzać. To klient jest właścicielem koparki - podpisuje z kopalnią umowę: na zakup sprzętu i kolokację. Właściciel kopalni zobowiązuje się do serwisowania i zarządzania sprzętem – np. decyduje, którą kryptowalutę urządzenie kopie w danym momencie. 

 

Rozmowa z Marcinem Kolosem, prezesem Polskiego Górnictwa Cyfrowego

PGC odcina się od wspólnika 

Problemy finansowe i kilkuset niezadowolonych klientów. Właściciele Polskiego Górnictwa Cyfrowego o kłopoty, z którymi boryka się spółka, winią wspólnika Dominika Hunderta, z którym nie ma kontaktu. Sprawę ma zbadać gdańska prokuratura.  

„PB”: Ilu klientów ma PGC?

Marcin Kolos: Polskie Górnictwo Cyfrowe Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością MINE Sp. k. (dalej PGC) podpisała umowy z kilkuset klientami.

Ile koparek - urządzeń do skomplikowanych obliczeń big data - będących własnością klientów obsługuje PGC?

Spółka nie udziela takich informacji ze względu na tajemnicę handlową.

Czy PGC złożyło zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jego udziałowca Dominika Hunderta, który prowadzi też własną działalność gospodarczą pod nazwą Netech?

Pragnę podkreślić, że w momencie, kiedy wyszły na jaw jednoznacznie nieakceptowane przez spółkę praktyki pana Dominika Hunderta, na wyraźne żądanie pozostałych wspólników opuścił on obie spółki. W chwili obecnej PGC wygasiło wszelkie relacje biznesowe z panem Dominikiem Hundertem. 

Niezależnie od powyższego spółka złożyła zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Z daleko posuniętej ostrożności procesowej zmuszony jestem powstrzymać się od szerszego komentarza w tej sprawie. Liczymy, że w niedługiej przyszłości odpowiednie organy zajmą się tą sprawą.

Czy wysłał pan do klientów wiadomość, że PGC odcina się od Dominika Hunderta? 

Chcieliśmy uprzedzić klientów Dominika Hunderta (Netech) o tym, że zamierza on odebrać sprzęt, który uprzednio nam powierzył. Część klientów Dominika  Hunderta zgłaszała się do naszej spółki z prośbą o informacje na temat ich sprzętu. Uznaliśmy, że taka informacja im się należy.

Dlaczego spółka PGC utraciła zaufanie do Dominika Hunderta? 

Z powodu daleko posuniętej ostrożności spółka nie udziela informacji na temat powodów utraty zaufania do Dominika Hunderta. 

Dlaczego na stronie internetowej nie pojawił się żaden komunikat?

Spółka utworzyła kanały komunikacji z klientami w mediach społecznościowych, za pośrednictwem których stara się na bieżąco udzielać informacji. Poza tym przekazujemy klientom bezpośrednie komunikaty.

Czy spółka ma kontakt z Dominikiem Hundertem?

Spółka nie ma obecnie kontaktu z panem Hundertem. Dominik Hundert nie odbiera telefonów i nie odpowiada na maile i smsy.

Czy PGC wynajmuje powierzchnię magazynową w Warszawie przy ul. Jagiellońskiej 88b? Czy koparki, które znajdują się pod tym adresem, są przez nią serwisowane?

Spółka ma zawartą umowę najmu tych powierzchni oraz poczyniła tam prace adaptacyjne w celu przystosowania ich do prowadzonej działalności.

Na czym polegała współpraca PGC i Netechu?

Dominik Hundert (Netech) w ramach prowadzonej przez siebie działalności importował i sprzedawał klientom maszyny cyfrowe, tzw. koparki, służące do obsługi systemu blockchain. Jest to specjalistyczny sprzęt produkowany głównie w Chinach. Klienci pana Hunderta powierzali mu ten sprzęt do eksploatacji, obsługi i konserwacji. Natomiast pan Hundert powierzał go dalej, między innymi PGC.

Niezależnie od tego PGC opracowało projekt własnej bardzo wydajnej maszyny cyfrowej. Dominik Hundert zlecał spółce budowę takich maszyn cyfrowych ze sprzętu własnego lub należącego do jego klientów.

Z informacji, do których dotarła nasza redakcja, wynika, że koparki, którymi zarządza PGC, obecnie nie pracują, a klienci nie otrzymują zysków z tzw. urobku. Czy spółka ma kłopoty z płynnością finansową?

Koparki obecnie nie pracują. Poinformowaliśmy o tym klientów PGC w osobnym komunikacie. Brak pracy koparek powoduje, że nie wypracowują one urobku w postaci jednostek kryptowalut. Niezależnie od tego szukamy zewnętrznego inwestora.

Około dwustu osób twierdzi, że PGC nie chce oddać sprzętu, który jest własnością klientów. Dlaczego go państwo nie wydają?

Nie znam takich przypadków. Jedyne wątpliwości, jakie się pojawiły, dotyczyły sprzętu powierzonego przez Dominika Hunderta. Każdorazowo prosiliśmy o przedstawienie dowodów na prawo własności konkretnych maszyn. Nie mogliśmy tych maszyn wydawać dowolnie. Z drugiej strony, ze względu na zerwanie relacji gospodarczych z panem Hundertem nie mogliśmy ich dalej przetrzymywać na koszt i ryzyko spółki. Dlatego spółka podjęła decyzję o zwrocie wszystkich maszyn osobie, która nam je powierzyła, czyli panu Hundertowi. Jednocześnie o zamiarze wydania maszyn poinformowaliśmy za pomocą mediów internetowych. Liczyliśmy, że to pozwoli klientom pana Hunderta zgłosić swoje roszczenia o wydanie maszyn bezpośrednio do niego.

Z naszych informacji wynika, że PGC podpisało umowy na znacznie więcej sprzętu, niż faktycznie jest na stanie kopalni.

Spółka zajmowała się tylko sprzedażą maszyn własnej konstrukcji. Według mojej aktualnej wiedzy nie ma takich maszyn, które PGC sprzedałoby swoim klientom, a nie posiadało ich na stanie. Jednak z uwagi na aktualną sytuację spółka może mieć problem z wywiązaniem się z zawartych, a dotąd niezrealizowanych umów.

Według mojej aktualnej wiedzy problemy, o które pani pyta, mogą dotyczyć klientów Dominika Hunderta (Netech).

 

Branża odcina się od PGC

Polskie Górnictwo Cyfrowe zostaje skreślone z listy członków Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin (PSB) – poinformowano w oświadczeniu przesłanym do redakcji. „Od pewnego czasu otrzymujemy niepokojące informacje na temat funkcjonowania firmy. W związku z niedotrzymaniem najwyższych możliwych standardów działania na rynku kryptowalut w Polsce nie możemy dalej honorować PGC jako naszego członka” – tłumaczy Filip Pawczyński, prezes organizacji. Na facebookowym profilu PSB napisało, że od pewnego czasu próbuje pomóc zarządowi spółki w wypracowaniu rozwiązania, które doprowadzi do ugody z klientami. Od dłuższego czasu temat kryptowalut budzi wiele emocji, które stowarzyszenie próbuje studzić – prosi branżę o niewyciąganie daleko idących wniosków i wspólne działanie w celu rozwiązania problemów.

Hossa na rozżarzonych węglach

Zeszły rok był dla bitcoina rekordowy. Kurs najpopularniejszej kryptowaluty pokonał psychologiczną barierę 19 tys. USD. Dobra passa rozpoczęła się w styczniu 2017 r. Kurs rósł, przyciągając jak magnes nowych inwestorów i przedsiębiorców. Kryptowalutowej gorączki w Polsce nie przerwało pierwsze ostrzeżenie wydane w lipcu przez Komisję Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski, informujące o dużych wahaniach kuru wirtualnych monet. Instytucje ostrzegały też przed  firmami, które mogą być piramidami finansowymi. Nie zniechęciło to polskich inwestorów. Hossa na bitcoinie zakończyła się w grudniu – obecnie kurs kształtuje się w okolicach 7,5 tys. USD. Kapitalizacja rynku przekroczyła 8,2 mld USD. 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Zawał w kryptokopalni