Zdążyć ze sprzedażą przed wyborami

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2004-01-21 00:00

PKO BP może potrzebować nowego kapitału na połączenie z PZU i ekspansję na Wschód, ale jego prywatyzacja w tym roku wcale nie jest przesądzona.

„Puls Biznesu”: Czy wierzy Pan w prywatyzację PKO BP jeszcze w tym roku?

Andrzej Podsiadło: Technicznie tak, potrzebne są jednak bardzo szybkie decyzje, bo czasu zostało nie- wiele.

Jeśli nie uda się teraz, to prywatyzacja może zostać przełożona aż na 2006 r. W przyszłym roku są wybory parlamentarne, które nie sprzyjają podejmowaniu trudnych decyzji.

Prywatyzacja PKO BP nie jest procesem politycznym, więc nie powinna być uzależniona od wyborów. Mam jednak świadomość, że zmiany polityczne nie sprzyjają podejmowaniu decyzji prywatyzacyjnych.

Kiedy więc, Pana zdaniem, ruszy kolejny przetarg na doradcę przy prywatyzacji PKO BP?

Urząd Zamówień Publicznych musi wydać opinię, czy można zmienić sposób przeprowadzania przetargu. Jeśli nastąpi to szybko i decyzja będzie pozytywna, być może uda się zdążyć z prywatyzacją. Gorzej, jeśli będzie negatywna.

Nie brak opinii, że PKO BP świetnie radzi sobie pod zwierzchnictwem resortu skarbu. Czy prywatyzacja jest w ogóle potrzebna?

PKO BP jest w dobrej kondycji nie dlatego, że jego właścicielem jest resort skarbu. Sama forma własności nie gwarantuje dobrych wyników. Są one rezultatem pracy wszystkich pracowników banku, dlatego chcę zwrócić uwagę na aspekt społeczny: w prywatyzowanych przedsiębiorstwach pracownicy otrzymują akcje swoich firm, co jest czynnikiem motywującym. Dlaczego nie mieliby ich dostać pracownicy PKO BP?

Co jeszcze przemawia za prywatyzacją?

Przy większej liczbie akcjonariuszy spółka jest lepiej kontrolowana, a zarząd — rozliczany. Taka jawność przynosi spółce korzyści. Upublicznienie daje też większe możliwości finansowania spółki i zwiększania kapitałów, gdy zachodzi taka potrzeba.

Bank chyba nie wymaga dokapitalizowania: w 2003 r. zapewne udało się osiągnąć zysk netto 1,2 mld zł?

Wynik za 2003 r. będzie na pewno wyższy niż za 2002 r., czyli ponad 1 mld zł, ale precyzyjnych danych jeszcze nie potrafię podać.

Czy zysk zostanie w spółce?

Za wcześnie o tym mówić. Mamy wystarczające kapitały. Współczynnik wypłacalności utrzymujemy na poziomie ponad 14 proc. Nasza aktywność i dalsze plany wymagają jednak zwiększenia funduszy. Skala dokapitalizowania będzie zależeć od inwestycji banku w tym roku, np. czy będziemy realizowali program połączenia z PZU. Gdyby ich skala była znaczna, będzie potrzebny większy kapitał. Chcemy np. przejąć od Kredyt Banku Kredyt Bank Ukraina.

Czy są już konkretne plany dotyczące połączenia PKO BP z PZU?

By do nich doszło, najpierw trzeba rozwiązać problem z Eureko.

Kiedy zapadnie decyzja o tym, ile kapitału w tym roku będzie potrzebował bank?

Na przełomie kwietnia i maja, po audycie, zarząd zaproponuje podział zysku.

A propos nowych inwestycji, ile PKO BP zapłacił BHW za 50 proc. akcji PTE?

Tajemnica handlowa — tak uzgodniliśmy z naszym partnerem.

Jak bank zamierza rozwinąć PTE ?

Towarzystwo przygotowuje nową strategię. Liczę na to, że pokaże ona, czy tej wielkości fundusz może się rozwinąć i jak szybko oraz czy należy powiększać jego potencjał.

Kiedy bank oczekuje zwrotu z tej inwestycji?

Na zwrot możemy czekać bardzo długo. Dlatego myślimy o konsolidacjach.

Na jakim etapie jest tworzenie nowej struktury w PKO BP?

Obecnie trwa jej wdrażanie, wydzielamy jednostki specjalistyczne. Cały proces zakończony zostanie na przełomie drugiego i trzeciego kwartału podziałem sieci placówek na detaliczne i korporacyjne.

O ile PKO BP zmniejszył zatrudnienie w 2003 r. i o ile spadnie ono w tym roku?

Zatrudnienie zmniejszyło się o blisko 1000 osób — do poniżej 37 tys. Podobnie zmniejszy się w tym roku.

Obiecał Pan obniżkę wskaźnika kosztów do dochodów.

Nie znam jeszcze ostatecznych wyników 2003 r., ale redukcja nie jest z pewnością znacząca. Powodem są niższe od oczekiwanych dochody, na które wpływ miały spadające stopy procentowe. Wskaźnik ten przekracza 60 proc.