Komisja finansów odrzuciła wszystkie populistyczne pomysły posłów, w tym 50-proc. PIT i zerową stawkę dla najuboższych.
Sejmowa Komisja Finansów Publicznych odrzuciła wczoraj wszystkie kontrowersyjne pomysły dotyczące zmian w PIT i CIT. Aprobatę komisji uzyskała natomiast ulga na internet (SKL).
Największe emocje wywoływały propozycje wprowadzenia 50-proc. stawki PIT dla zarabiających powyżej 50 tys. zł miesięcznie (Marek Pol z Unii Pracy). Samoobrona też chciała tej stawki, ale dla zarabiających powyżej 12 tys. zł. Obie poprawki przepadły, choć zgłoszona przez Marka Pola tylko dwoma głosami.
— Budżet nie zyskałby na tym wiele — około 240 mln zł rocznie. Wielu podatników uciekłoby ponadto przed 50-proc. stawką na 19 proc. CIT — argumentował Jarosław Neneman, wiceminister finansów.
Janusz Lisak, poseł PLD, proponował z kolei wprowadzenie degresywnej kwoty wolnej od podatku.
— Osoby zarabiające ponad 20 tys. zł rocznie nie miałyby kwoty wolnej od podatku, a zarabiający poniżej 7 tys. zł rocznie w ogóle nie płaciliby podatku dochodowego — wyjaśniał poseł Lisak.
Wiceminister Neneman ost-rzegł, że ten pomysł może kosztować budżet państwa 2 mld zł rocznie. Poprawka Lisaka nie zyskała rekomendacji komisji. Przepadła też poprawka PSL przywrócenia ulgi remontowej, która, zdaniem MF, uszczupliłaby budżet o 4 mld zł rocznie.
Komisja zaakceptowała natomiast pomysł Marka Zagórskiego, posła SKL, aby na podstawie faktur VAT osoby ponoszące wydatki na korzystanie z internetu mogły rocznie odliczać do 760 zł od podatku dochodowego.
Posłowie głosowali też nad poprawkami do nowelizacji CIT. Do kosza trafiła poprawka Samoobrony, aby do kosztów uzyskania przychodów nie można było zaliczać wydatków na zakup towarów i usług od firm z rajów podatkowych. Odrzucono też pomysł PSL, aby do kosztów nie wchodziły wydatki na wynagrodzenia dla pracowników przekraczające 12-krotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Projekty ustaw mogą być uchwalone jeszcze w tym tygodniu.