Zgoda na wspólną bazę

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-09-21 00:00

Warszawa i Paryż mają wspólne cele, ale rozbieżną wizję wielkości budżetu UE — wynika z rozmów ministrów ds. europejskich obu krajów.

Polsko-francuskie rozmowy na szczeblu ministrów ds. europejskich dotyczyły głównie nowej perspektywy finansowej Unii, kwestii opodatkowania przedsiębiorstw oraz realizacji strategii lizbońskiej. Stanowiska Warszawy i Paryża są dość rozbieżne. Francja należy bowiem do szóstki państw, które opowiadają się za zamrożeniem składki do unijnego budżetu na poziomie 1 proc. dochodu narodowego brutto. Nad Sekwaną można spotkać także wielu zwolenników redukcji unijnych funduszy dla tych państw członkowskich, które mają niższe od średniej unijnej stawki podatku od przedsiębiorstw (CIT).

Claudie Haigneré, minister ds. europejskich Francji, jest przeciwna łączeniu obu problemów i opowiada się za wspólną bazą opodatkowania. Uznała propozycje budżetowe Komisji Europejskiej za korzystne, a politykę spójności społeczno-ekonomicznej za priorytet polityki Paryża. Jest tylko jedno ale. Chodzi o konieczność krajowych oszczędności budżetowych, w czym ma pomóc powiązanie polityki solidarności i konkurencyjności. Dlatego Francja podjęła działania ofensywne tworząc specjalne obszary konkurencyjności m.in. dla placówek badawczych i przedsiębiorstw.

— Znaleźliśmy wiele wspólnego w omawianiu spraw dotyczących celów i wyzwań, przed którymi stoi UE. Różnice polegały na tym, że Francja mówi o oszczędnościach na poziomie 1 proc., my chcemy uniknąć rozmów o procentach, skupiając się na realizacji zadań — podkreśla Jarosław Pietras.

Jego zdaniem, problem delokalizacji kapitału będzie dotyczyć państw o niższej stawce opodatkowania oraz trzecich, czyli spoza UE.

— Jesteśmy w stanie rozmawiać o wspólnej bazie opodatkowania, ale nie o stawkach — tłumaczy Jarosław Pietras.