Zielona Góra: rynek czeka na ożywienie

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-09-24 00:00

Obrót nieruchomościami w Zielonej Górze spadł do minimalnego poziomu. Na rynku jest więcej ofert niż zainteresowanych nimi.

Zielona Góra jest jednym z regionów objętych wysokim bezrobociem. Sytuacja ta negatywnie wpływa na działalność pośredników — przez trzy ostatnie lata obrót nieruchomościami w tym mieście był jednym z najsłabiej rozwijających się na polskim rynku.

Stagnację odczuwają wszyscy uczestnicy rynku nieruchomości. Nabywców nie przybywa, a garstka deweloperów, która jeszcze pozostała w mieście, czeka na lepsze czasy. Podobnie wygląda sytuacja na rynku wtórnym. Nie ma zainteresowania coraz większą liczbą ofert mieszkań, powierzchni komercyjnej, obiektów inwestycyjnych, działek budowlanych i przemysłowych.

— W biurach jest zdecydowanie więcej ofert niż chętnych do ich zakupu. W efekcie rośnie liczba pustostanów, a czynsze maleją — podkreśla Zbigniew Zjawin, prezes Lubuskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i właściciel Centrum Obrotu Nieruchomościami Faktor w Zielonej Górze.

Od dłuższego czasu nie widać też szans na podniesienie cen zakupu czy najmu jakichkolwiek nieruchomości.

— Na przykład ceny działek osiągnęły już absolutne minimum, dlatego od mniej więcej dwóch lat nie są już obniżane. Powoduje to stagnację w sektorze, ponieważ nabywcy przyzwyczaili się do spadku cen, natomiast sprzedający nie chcą zaniżać wartości gruntu — wyjaśnia Mirosław Bukiewicz, współwłaściciel Biura Obrotu Nieruchomości Locum w Zielonej Górze.

Niezależnie od sytuacji na rynku, zawsze znajdą się zainteresowani nabyciem mieszkania, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

— Klienci najchętniej kupowaliby mieszkania dwupokojowe. Sporadycznie pojawiają się osoby szukające większych powierzchni. Można także mówić o umiarkowanym popycie na domki jednorodzinne — mówi Mirosław Bukiewicz.

— Najbardziej popularne są teraz małe mieszkania w 4-piętrowych blokach. Najlepiej, gdy powierzchnia lokalu nie przekracza 50 mkw., a cena za 1 mkw. — 1 tys. zł. Poszukiwane są też kawalerki i mieszkania dwupokojowe na wynajem, szczególnie w czasie roku akademickiego. Natomiast w sektorze lokali użytkowych zauważalny jest spory popyt na powierzchnie w ścisłym centrum miasta, przy głównych traktach pieszych — twierdzi Zbigniew Zjawin.

Niewielki ruch odnotowywany jest także na rynku powierzchni handlowej. Z obserwacji pośredników wynika, że mimo likwidowania działalności przez sporą liczbę przedsiębiorców, na ich miejsce pojawiają się nowe firmy, poszukujące lokali handlowych.

Zielonogórscy pośrednicy nie tracą nadziei na ożywienie na rynku.

— Wiele czynników pozwala na pomyślne rokowania. Na przykład, coraz niższe oprocentowanie kredytów w znacznym stopniu ułatwia pracę pośredników — zapewnia Mirosław Bukiewicz.

Prawdopodobnie nie wszystkie biura pośrednictwa sprostają konkurencji i trudnościom.

— Z rynku zostaną wyeliminowani pośrednicy działający nieprofesjonalnie. Ci, którzy będą doskonalić kwalifikacje i chronić interesy osób, na rzecz których pracują, powinni dać sobie radę — przekonuje Zbigniew Zjawin.