Jan Rokita zapowiada, że w razie dalszego umacniania złotego będzie możliwe jego jednostronne uwiązanie do euro. Analitycy są zdziwieni.
Typowany na przyszłego premiera Jan Rokita z Platformy Obywatelskiej, nie wyklucza, że reforma finansów publicznych, którą przeprowadzi nowa koalicja, spowoduje dalszy wzrost kursu złotego.
— Jeśli tak się stanie, w dyspozycji rządu, a także Narodowego Banku Polskiego będą pozostawały sposoby bezpiecznego ograniczenia tego zjawiska — mówił Jan Rokita podczas spotkania w Amerykańskiej Izbie Handlowej.
Jak zauważył, zarówno Leszek Balcerowicz, prezes NBP, jak i Mirosław Gronicki, minister finansów, są temu przeciwni. Ale lider nie zamierza prowadzić „polityki kołodkowej” i nie będzie do niczego nawoływał banku centralnego.
Rynek nie reagował...
— Jeśli jednak reformy doprowadzą do dalszego umacniania się złotego, a NBP nie będzie chciał go osłabić, po pierwszych dostosowaniach fiskalnych rozważymy ustabilizowanie złotego przez jego jednostronne uwiązanie do euro, czyli euroizację — mówi Jan Rokita.
— To odgrzewanie starego kotleta — komentuje Janusz Jankowiak, ekonomista BRE Banku.
Jego zdaniem, prawdopodobieństwo realizacji takiego zamierzenia jest bardzo niewielkie.
— To najdalej idąca forma usztywnienia kursu. Oznaczałaby pójście na konfrontację z UE. Poza tym taka propozycja napotkałaby opór banku centralnego, który nie myśli nawet o usztywnieniu kursu, a co dopiero o jego sztywnym związaniu z euro — dodaje ekonomista.
Według Janusza Jankowiaka, wczorajsza deklaracja Jana Rokity to tylko sygnał, że Platforma jest zaniepokojona notowaniami naszej waluty. Złoty nic sobie z tego nie robił — od rana się wzmacniał. Za euro płacono nawet 3,8750 zł. Znalazł się jednak sposób na jego osłabienie.
...ale do czasu
To nie kandydatowi, ale urzędującemu premierowi udało się wywołać lekkie osłabienie złotego. Stało się tak po zapowiedzi rzecznika rządu, że Marek Belka jutro wygłosi ważne oświadczenie polityczne. Później pojawiły się informacje z mającego się dziś ukazać numeru tygodnika „Polityka”, z których wynika, że premier nie odrzuca zaproszenia Partii Demokratycznej i spodziewa się wyborów 19 czerwca. Według ekonomistów taki scenariusz mógłby spowodować nerwowość inwestorów i osłabienie złotego.