Ok. godz. 18 za euro trzeba było zapłacić 4,29 zł, za dolara 3,86 zł, a za franka szwajcarskiego 3,91 zł.
Kamil Maliszewski z DM mBanku ocenia, że pogorszenie się nastrojów na globalnych rynkach oraz dane o inflacji z Polski okazały się wystarczające, aby zachęcić inwestorów do sprzedaży złotego.
"Następnie poznaliśmy dodatkowo raport KNF na temat skutków prezydenckiej ustawy dotyczącej kredytów walutowych, co dodatkowo pogorszyło sytuację na giełdzie w Warszawie. Komunikacja Rady Polityki Pieniężnej po posiedzeniu w ubiegły piątek była pozytywnym impulsem dla złotego, gdyż nie pojawiło się w niej zbyt wiele odniesień do możliwej obniżki stóp procentowych. Jednak dzisiejsze dane na temat inflacji, która wyniosła w lutym -0.8 proc., okazały się rozczarowujące i wydaje się, że w takich okolicznościach, niezależnie od komunikacji RPP inwestorzy nadal będą spodziewali się obniżek stóp procentowych w Polsce" - komentuje.
Jego zdaniem z wtorkowych danych wynika, że z deflacji polska gospodarka zacznie wychodzić najprawdopodobniej dopiero pod koniec III kwartału. "W tej sytuacji kurs EUR/PLN powędrował dziś w okolice 4.30 i dalszy rozwój wydarzeń zależeć będzie od tego jak rynki zareagują na jutrzejszą decyzję Fed oraz pierwszych komentarzy, które poznamy w związku z opinią KNF, wskazującą na poważne ryzyko dla sektora bankowego płynące z prezydenckiej propozycji" - stwierdza Maliszewski.
"Koszty, które według Komisji Nadzoru Finansowego nawet ponad 60 mld złotych mogłoby spowodować spore spustoszenie w sektorze, ciągnąć w dół indeksy warszawskiej giełdy oraz złotego" - dodaje.
Analityk mBanku spodziewa się też, że o ile stopy procentowe nie zostaną zmienione w środę przez Fed, to "sam wydźwięk konferencji prasowej oraz oczekiwań Fed może okazać się wsparciem dla notowań dolara". "Jeżeli tak się stanie to kurs USD/PLN powinien trwale powrócić powyżej 3.90" - przewiduje.
Konrad Ryczko z DM BOŚ także zwraca uwagę, że w trakcie wtorkowego handlu złoty pozostawał pod presją w oczekiwaniu na środowe zakończenie posiedzenia Fed.
"Inwestorzy obawiają się możliwego, bardziej jastrzębiego stanowiska J. Yellen, które mogłoby umocnić dolara, w konsekwencji redukując swoje pozycje na bardziej ryzykownych aktywach. Gdy dodamy do tego spadki na rynku ropy wyłania się nam niekorzystny obraz czynników dla walut EM (rynków wschodzących - PAP), nie tylko PLN" - komentuje.
Ryczko zaznacza też, że złoty "pozostawał pod wpływem czynników globalnych, nie reagując znacząco na krajowe dane makro". W ramach tych danych, dodaje, "otrzymaliśmy pakiet danych dotyczący inflacji, który potwierdza presję deflacyjną w Polsce, możliwe ujemne wskazanie z zakresu inflacji bazowej oraz stanowi argument za wzrostem prawdopodobieństwa obniżek stóp przez RPP".
Złoty we wtorek nieco słabszy
Podczas wtorkowej sesji złoty nieco osłabł względem najważniejszych walut, co analitycy przypisują m.in. prognozom inflacji w Polsce oraz opinii KNF wobec prezydenckiego projektu ustawy o "frankowiczach".