Troska o bezpieczeństwo dobrze wpływa na wizerunek
Jadę niebezpiecznie? Zadzwoń do mojego szefa — taki napis, uzupełniony numerem telefonu, widnieje m.in. na autach Frito Lay Poland. Po co?
Bezpieczeństwo na drogach jest niezwykle ważnym elementem życia każdego z nas. Niestety, sytuacje zagrożenia spowodowane są nie tylko złym stanem dróg, ale również bezmyślnością kierowców. Rocznie w całej Unii Europejskiej dochodzi do 1,3 mln wypadków, w których ginie około 40 tys. osób, a 1,7 mln odnosi obrażenia. W Polsce w 2006 r. odnotowano blisko 47 tys. wypadków drogowych, w których 60 tys. osób zostało rannych, a ponad 5 tys. straciło życie. Mimo że w ostatnim dziesięcioleciu roczna liczba wypadków w naszym kraju spadła o 20 tys., to nadal jest ona zatrważająca. Nie ulega wątpliwości, że główną przyczyną wysokiej śmiertelności jest nieodpowiednie zachowanie prowadzących pojazdy.
Warto przy okazji podkreślić, że to nie zawodowi kierowcy aut ciężarowych są sprawcami największej liczby wypadków. Mimo to branża transportowa robi najwięcej, by poziom bezpieczeństwa na drogach był jak najwyższy.
Jak cię widzą
Przedstawiciele spółki Fritro Lay Poland wpadli na ciekawy pomysł. Okleili wszystkie auta „pracujące” dla firmy napisem o treści „Jeśli jadę niebezpiecznie, zadzwoń” z numerem identyfikacyjnym pojazdu i oczywiście numerem telefonu. Chodziło przede wszystkim o podniesienie poziomu bezpieczeństwa, ale nie tylko.
— Zorganizowanie akcji wynikało z troski o bezpieczeństwo, ale miało też na celu zwrócenie szczególnej uwagi naszych kierowców na dbałość o pojazd. Od momentu naklejenia na auta nalepek ich użytkownicy przestali być anonimowi dla innych uczestników ruchu drogowego zaczęli zwracać większą uwagę na swoje zachowanie na drodze — mówi Radosław Kraciak, specjalista ds. zarządzania taborem samochodowym Frito Lay Poland
Jak to działa? Każdy użytkownik drogi ma szansę niczym policjant „ukarać” niesfornego kierowcę auta Frito Lay, jeśli ten zachowuje się na drodze nieodpowiednio. Wystarczy telefon do jego szefa. Lista „donosów” trafia co miesiąc w formie raportu do firmy i potem jest przekazywana przełożonym kierowców, na których „doniesiono”. Czy to skuteczne?
— Trzeba zaznaczyć, że to narzędzie pomocnicze i tylko w połączeniu z innymi raportami może dać nam pełniejszy obraz zachowania użytkownika takiego auta. W miesięcznych raportach z reguły jest kilkanaście zgłoszeń. Ale przez dwa lata działania tego systemu nie mieliśmy skrajnych sytuacji, które skończyłyby się naganą dla kierowcy. Trzeba również zaznaczyć, że informacje od innych użytkowników dróg nie są łatwe do zweryfikowania. Zawsze może trafić się ktoś złośliwy, kto zadzwoni pod ten numer. Dopiero w połączeniu z innymi raportami: o zużyciu paliwa, uszkodzeniach, przeprowadzonych naprawach, kontrolach pojazdów, itd. można wyciągnąć właściwe wnioski na temat zgłoszonych „donosów” — dodaje Radosław Kraciak.
Pomysł do naśladowania
A co przedstawiciele środowiska transportowego sądzą o takim rozwiązaniu? Pochwalają je.
— Uważam, że wszelkie akcje mające na celu poprawę bezpieczeństwa na drodze zasługują na pochwałę. Umożliwienie poinformowania przełożonych zawodowego kierowcy o jego niebezpiecznym zachowaniu na drodze jest dobrym pomysłem. Kierujący pojazdem z takim napisem powinien być bardziej zdyscyplinowany i pohamować swoje rajdowe zapędy. W mojej firmie co prawda nie mamy takich napisów na samochodach, ale na tylnych drzwiach każdej ciężarówki są zamieszczone telefony do firmy. Dodatkowo wszyscy kierowcy przechodzą szkolenia bezpiecznej jazdy. Być może w najbliższej przyszłości wprowadzimy dodatkowo informację „Jeśli jadę niebezpiecznie, zadzwoń” — mówi Andrzej Szymański, dyrektor handlowy w spółce Dartom.
Również Robert Pastryk, dyrektor handlowy Diery, uważa, że takie oznaczenia samochodów mają praktycznie same zalety. Z jednej strony autentycznie mobilizują kierowcę do bardziej ostrożnej jazdy, z drugiej zaś mają istotny walor wizerunkowy. Odbiorca takiego komunikatu jednocześnie dowiaduje się, że ta firma jest przyjazna innym uczestnikom ruchu i dba o bezpieczeństwo na drodze.
— Obserwując przez wiele lat zachowanie kierowców, stałem się wielkim entuzjastą takich oznaczeń samochodów. Nie jest przecież czymś wyjątkowym opinia, że kierowcy aut ciężarowych często jeżdżą niebezpiecznie, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu drogowego. Chodzi zresztą nie tylko o innych kierowców, lecz także o pieszych czy coraz liczniejszych rowerzystów. Wielu kierowcom aut osobowych taka naklejka też by się przydała — dodaje Robert Pastryk.
Policjantów co niemiara
Dwa lata temu dziennikarze portalu interia.pl pokusili się o prowokację. Na samochodzie osobowym umieścili naklejkę z numerem telefonu i jedno zdanie: „Jeśli jadę niebezpiecznie, zadzwoń do mojego szefa”. Tak oznaczonym autem podróżowali przez kilka dni po mieście i na trasie. Efekt? W trakcie trwania eksperymentu odebrano 18 telefonów. Większość zarzutów była najzwyczajniej nieprawdziwa. Zaledwie w trzech przypadkach dzwoniący mieli rację.
Wnioski? Polacy mają poczucie humoru i lubią szkodzić innym rozmijając się z prawdą. A ten główny? Nie wszyscy uczestnicy ruchu drogowego dorośli już do tego typu rozwiązań.
5000
Tyle osób straciło życie w wypadkach samochodowych w Polsce w 2006 r.
Emocje ważniejsze niż praktyka
orota Zmarzlak
Właściciel agencji Twenty Four Seven PR
Marcin Bołtryk