1600 polskich firm deklaruje gotowość pracy w Iraku

27-12-2003, 10:05

PAP: Według ocen Krajowej Izby Gospodarczej, lista przedsiębiorstw kandydujących do udziału w odbudowie Iraku zawiera już ok. 1600 pozycji. Ale, jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli przedsiębiorstw, trudno o iracki kontrakt.

"Wejście na każdy odległy rynek jest kosztowne, a wejście do Iraku jest kosztowne tym bardziej, że jest to kraj ogromnego ryzyka" - powiedział PAP sekretarz generalny KIG, Marek Kłoczko.

Jego zdaniem, skutecznymi sposobami na rozbudowanie kontaktów niezbędnych do zawierania umów jest powoływanie przedstawicielstw w Iraku oraz kontrakty z przedsiębiorstwami z innych krajów Bliskiego Wschodu.

Największe szanse na kontrakty, zdaniem Kłoczki, mają przedsiębiorstwa z branż: elektromaszynowej, naftowej, budowlanej i zbrojeniowej.

Zdaniem ambasadora Marka Belki, odpowiadającego za iracką politykę gospodarczą w Tymczasowych Władzach Koalicyjnych Iraku, polskie firmy mogą wygrywać w przetargach na kontrakty w Iraku, jeżeli będą oferować wysokiej jakości technologię po umiarkowanych cenach.

"Nikt niczego nie dostanie na tacy" - powiedział Belka, pytany o szanse polskich firm w Iraku. Żeby wygrywać kontrakty, trzeba konkurować ceną i jakością - podkreślił.

Belka poinformował, że polskie firmy już uczestniczą w pewnych częściach przetargów na wyposażenie armii irackiej. Oprócz tego uczestniczą w mniejszych przetargach organizowanych przez ministerstwa irackie, wartych kilka lub kilkanaście milionów dolarów.

"Łącznie z budżetu irackiego w przyszłym roku zostanie wydanych 1,5 mld dolarów na odbudowę" - powiedział Belka.

Jedną z firm, którym już udało się pozyskać kontrakt, jest telekomunikacyjna spółka OPTO z Warszawy.

Jak poinformował PAP jeden z członków zarządu firmy, kontrakt ten został pozyskany bezpośrednio u inwestora irackiego. W takich przetargach startuje kilkadziesiąt firm i są to często stali dostawcy, funkcjonujący na tym rynku od lat.

OPTO ma przedstawicielstwo w Bagdadzie i nie korzysta z pomocy pośredników. Zdaniem szefów firmy, przy formułowaniu kontraktu trzeba brać pod uwagę, że wykonawcami będą pracownicy miejscowi, głównie ze względu na ogromne bezrobocie w Iraku.

Swoje przedstawicielstwo ma również Bartimpex. "To jedna z dróg, jaką chcemy docierać do kontraktu, a z drugiej strony chcemy mieć własną ocenę sytuacji" - powiedział Kazimierz Adamczyk z tej spółki.

Również zdaniem Kłoczki, jeżeli firma chce w Iraku robić interesy, powinna mieć swoje przedstawicielstwo. Zdaniem pytanych przez PAP przedstawicieli przedsiębiorstw, jest to warunek niezbędny.

"Cały ten rynek jest niezwykle trudny, bo Irak skupił na sobie zainteresowanie firm z całego świata - przez ogromne sumy, jakimi się operuje i w Stanach Zjednoczonych, i w Iraku na odbudowę. To rozbudza wyobraźnię i konkurencja jest ogromna" - powiedział Adamczyk PAP.

Przedstawiciel Bartimpeksu zwraca również uwagę na warunki amerykańskich przetargów, dzięki którym można sprzedawać do Iraku towary i usługi.

"Jeżeli chodzi o stronę techniczną, to moglibyśmy to robić samodzielnie. Ale jeżeli kontrakty są zawierane w oparciu o przetargi przeprowadzane w Stanach Zjednoczonych i dotyczą pieniędzy podatników amerykańskich, to firmy amerykańskie są praktycznie preferowane, bo one są najlepiej dostosowane, zwłaszcza że czas na złożenie oferty jest niezwykle krótki - powiedział Adamczyk.

"Jest niezwykle trudno konkurować z amerykańskimi firmami o amerykańskie pieniądze na amerykańskich zasadach" - dodał.

W takiej sytuacji polskim przedsiębiorstwom zostaje podwykonawstwo lub joint venture z firmą z Iraku albo przynajmniej regionu.

Firma Elektrim Volt połączyła obie taktyki i podpisała umowę joint venture z egipską firmą budowlaną. Umowa dotyczy wspólnego oferowania i udziału w projektach stacyjnych i liniowych realizowanych przez amerykański koncern Bechtel.

O duże kontrakty stara się Bumar. Grupa Bumar poinformowała, że złożyła ofertę na dostawy uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla przyszłej armii irackiej o wartości ok. 500 mln USD.

Rzeczniczka prasowa grupy poinformowała, że rząd udzielił gwarancji na zapewnienie 100 proc. finansowania produkcji pod ewentualny kontrakt.

W Iraku chce zarobić również bank Millennium, jako członek międzynarodowego konsorcjum, które wygrało przetarg na organizację i prowadzenie Banku Handlowego Iraku.

Bank deklaruje, że jednym z celów uczestnictwa w konsorcjum jest wspomaganie i obsługa polskich firm tam działających.

Jedną z większych spółek wybierających się do Iraku jest PKN Orlen. Konsorcjum Poilen (PKN Orlen, Polimex-Cekop, Energobudowa i Polskie Linie Oceaniczne) zapowiedziało, że chce w styczniu 2004 roku otworzyć przedstawicielstwo w Iraku.

Podstawowym celem PKN Orlen jako uczestnika konsorcjum jest zdobycie w przyszłości dostępu do irackich złóż ropy naftowej - poinformowała Beata Karpińska z biura prasowego PKN Orlen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / 1600 polskich firm deklaruje gotowość pracy w Iraku