2:0 dla Zbrzyznego

Ewa Szczecińska; współpraca Maria Trepińska
opublikowano: 2007-09-07 00:00

Odwołanie złożone przez Polską Miedź nic nie dało. Sędzia nie pozwolił na wypłatę przed zbadaniem pozwu w sprawie uchwały walnego.

Giełda Sąd nie zdjął aresztu z 1,7 mld zł dywidendy Polskiej Miedzi

Odwołanie złożone przez Polską Miedź nic nie dało. Sędzia nie pozwolił na wypłatę przed zbadaniem pozwu w sprawie uchwały walnego.

Akcjonariusze KGHM byli przekonani, że w poniedziałek 10 września ich portfele wypełnią się pieniędzmi z dywidendy. Nic z tego. Nie tylko nie otrzymają jej za trzy dni, ale nawet nie wiadomo, czy w ogóle ją zobaczą. Wczoraj rozegrał się kolejny akt dramatu z Ryszardem Zbrzyznym, posłem SLD i szefem Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM) w roli głównej. Posiadana jedna akcja dała mu prawo do zaskarżenia uchwały walnego KGHM o podziale zysku.

Wojna trwa

Sąd Okręgowy w Legnicy ma rozpatrzyć sprawę 18 września, dlatego 7 sierpnia zdecydował o zabezpieczeniu drugiej transzy dywidendy równej 1,7 mld zł. KGHM zaskarżył tę decyzję, ale wczoraj potrzymali ją sędziowie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

— Podzieliliśmy zdanie sądu okręgowego, że istnieje duży stopień prawdopodobieństwa skuteczności pozwu. W tej sytuacji wypłacenie dywidendy mogłoby być nieodwracalne. Gdyby sąd odrzucił pozew (Ryszarda Zbrzyznego — przyp. red.), dojdzie jedynie do odsunięcia wypłaty w czasie — mówi Witold Franckiewicz, rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Ryszard Zbrzyzny, główny krytyk zarządu KGHM, znów triumfuje. W starciu z prezesami prowadzi 2:0.

— Wczorajsza decyzja sądu umacnia mnie w przekonaniu, że wygram sprawę i udowodnię, że uchwała o podziale zysku jest niezgodna z prawem. Wygrałem bitwę, ale przede mną kolejne starcie w tej wojnie — mówi Ryszard Zbrzyzny.

Węglowe niepokoje

Co na to prezesi spółki? Po wczorajszej decyzji sądu odmówili komentarzy. Wody w usta nabrał też minister skarbu. A przecież to skarb państwa, posiadacz 42 proc. akcji, jest najbardziej stratny. W poniedziałek miał zainkasować niemal 700 mln zł.

Na pieniądze z dywidendy czeka też Kompania Węglowa (KW), posiadacz 2,5 proc. akcji KGHM.

— Dla spółki, która spłaca stare zobowiązania, każdy grosz jest ważny — mówi Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Koncern ma do spłacenia około 1,5 mld zł starych długów wobec ZUS. Z dywidendy może otrzymać ponad 42 mln zł, akurat tyle, by zasypać stratę, która na koniec lipca wynosiła 37 mln zł.

Decyzją sądu zawiedzeni są górnicy z Polskiej Miedzi, którzy posiadają jeszcze akcje pracownicze.

— Wielu z nich jest rozżalonych, a nawet złych, bo liczyło na przypływ gotówki — mówi Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności.

Wiadomość podrażniła inwestorów. W drugiej połowie dnia kurs spółki zachowywał się gorzej od rynku — mimo że akcje są notowane bez prawa do dywidendy.

— Nie możemy mówić o tąpnięciu, ale dało się odczuć niepokój inwestorów. Myślę, że ostatecznie wierzą, że sprawa zakończy się dla nich korzystnie, a wypłata jest jedynie odsunięta w czasie — mówi Tomasz Krukowski, analityk Unicredit.

W tym roku KGHM ma zarobić 3,6 mld zł.

współpraca Maria Trepińska

okiem eksperta

Piotr Cieślak

analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Inwestorzy czują się oszukani

Nie ulega wątpliwości, że dla szarego akcjonariusza KGHM wyrok sądu jest niekorzystny. Inwestorzy mogą się czuć oszukani. Przecież już kilka tygodni temu dywidenda została odcięta od kursu, a pieniędzy wciąż brak. Problem w tym, że nawet nie wiadomo, do kogo akcjonariusze powinni mieć żal (Ryszard Zbrzyzny twierdzi, że uchwała walnego o dywidendzie ma wadę prawną – przyp. red.). Z wyjaśnieniem muszą poczekać do publikacji uzasadnienia wyroku sądu.