Przede wszystkim zmieniona zostanie zapisana w projekcie dochodów i wydatków państwa wartość 4,8 proc wzrostu PKB. Minister finansów Jacek Rostowski mówił, że możliwy jest przedział 3,5-4,5 proc., jednak wiekszość ekonomistów wskazuje przedział 3-4 proc, bardziej skłaniając się ku dolnej wartości. Mniejszy wzrost PKB oznacza - oczywiście - niższe dochody budżetu i konieczność zwiększenia deficytu albo cięcia wydatków.
Przedstawicie resortu finansów zapewniali, że poziom ponad 18 mld zł deficytu
nie zostanie zmieniony. Wiekszą elastyczność jeśli chodzi o zadłużenie woleliby
posłowie PiS. Według przecieków, rząd ma obniżyć prognozę wzrostu do 3,8 proc. i
ściąć wydatki maksimum o 2 mld zł.
- Korygujac budżet, musimy
pamiętać, że celem jest wejście do strefy euro. Z tego powodu nie
powinno być mowy o zwiększeniu deficytu - uważa szef Konfederacji Pracodawców
Polskich, Andrzej Malinowski.
Materiał został przygotowany przez
.