40 pociągów do wycięcia

ET
opublikowano: 21-07-2009, 00:00

Przewoźnik postawił ministra pod ścianą. W szantażu nie chodzi jednak o pieniądze. Chodzi o konkurenta.

Przewoźnik postawił ministra pod ścianą. W szantażu nie chodzi jednak o pieniądze. Chodzi o konkurenta.

W miniony piątek na biurko szefa resortu infrastruktury trafiła lista 40 pociągów pośpiesznych, które PKP Intercity od września wytną z rozkładu jazdy, jeśli nie dostaną dodatkowych 60 mln zł. Chodzi o kasę ekstra. PKP IC mają zagwarantowane w tym roku na pociągi pośpieszne, do których dopłaca budżet, 180 mln zł. Wystarczało rok i dwa lata temu. Tyle że wtedy pociągami międzywojewódzkimi jeździły PKP Przewozy Regionalne (PKP PR), stale deficytowe, zatem trudno ocenić, czy do przewozów dłu-godystansowych dokładały, czy nie.

PKP IC, które przejęło pośpiechy po usamorządowieniu PKP PR, dokładać nie zamierzają. O tym, że dokładać trzeba — przewoźnik jest przekonany.

— Niektóre pociągi pospieszne są deficytowe — stwierdza Paweł Ney, rzecznik spółki przewozowej.

Nie chce się wypowiadać, czy pod kreską znajdują się wszystkie 40 pociągów wymienionych w piśmie do ministra.

— To jest tylko projekt — ucina Paweł Ney.

— Propozycja jest obecnie przedmiotem analiz i żadne decyzje nie zostały podjęte — wyjaśnia natomiast Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.

Jakby minister nie analizował, raczej nie ma co liczyć, że resort finansów w napiętym do granic budżecie znajdzie dla niego ekstra 60 mln zł. Tyle że przedstawiciele PKP sami przyznają, że w sprawie nie o pieniądze chodzi. W każdym razie nie bezpośrednio. PKP Intercity przekonują ministra, że pociągów nie trzeba by wycinać, gdyby nie PKP PR. Ta do niedawna siostrzana spółka z grupy kolei państwowych, od kiedy w grudniu ubiegłego roku trafiła w ręce samorządów wojewódzkich, co i rusz wchodzi im w paradę. Zamiast zajmować się przewozami regionalnymi od wiosny puszcza w trasę pociągi pod marką Interregio, kursujące często po tych samych trasach co składy PKP IC. Taniej (czasem grubo o połowę), a bywa, że znacznie szybciej (bywa, że o dobrych kilkadziesiąt minut).

Przedstawiciele PKP uważają, że taka działalność ma niewiele wspólnego z konkurencją — Andrzej Wach, szef kolei państwowych powiedział nawet o "kanibalizacji rynku" — i zarzucają PKP PR, że wozi ludzi po cenach dumpingowych. Samorządowa kolej odpowiada natomiast, że PKP IC po prostu jeżdżą za drogo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy