Action na trudne czasy

Katarzyna Latek, Tomasz Siemieniec
30-03-2009, 00:00

Niższe koszty, większa wydajność, nowe szanse — tak widzi kryzys Piotr Bieliński, prezes jednego z największych dystrybutorów IT.

Prezes Bieliński pokazuje skuteczną receptę na spowolnienie gospodarki

Niższe koszty, większa wydajność, nowe szanse — tak widzi kryzys Piotr Bieliński, prezes jednego z największych dystrybutorów IT.

Action, giełdowy dystrybutor sprzętu komputerowego, otrząsnął się już z kryzysowego szoku. Jutro opublikuje wyniki finansowe z pierwszych sześciu miesięcy roku obrotowego. Niewykluczona miła niespodzianka.

W grudniu ubiegłego roku firma raportowała słabsze niż dotąd wyniki za pierwszy kwartał. To właśnie wtedy odczuła pierwsze oznaki dekoniunktury. Uderzyły w nią waluty. Dwa miesiące pierwszego kwartału (sierpień i wrzesień) były bardzo dobre. Potem, choć sprzedaż wcale nie spadła, wyniki znacznie się pogorszyły. Zarząd nie czekał z restrukturyzacją

—Natychmiast rozpoczęliśmy cięcie kosztów i poprawę wydajności. Efekty już widać — zapewnia Piotr Bieliński.

Cięcie kosztów oznaczało zmniejszenie zatrudnienia. By zwiększyć efektywność, zrezygnowano z przedłużania umów zleceń oraz umów pracowników zatrudnionych na czas określony.

Na początku lutego w firmie pojawił się prawdziwy optymizm.

— Wiedzieliśmy już, jaki był ostatni kwartał. Po ścięciu kosztów byliśmy pewni, że możemy poprawiać zysk, nie tracąc dotychczasowej wielkości obrotów — mówi prezes Actiona.

Konieczna elastyczność

Piotr Bieliński podkreśla, że kryzys zmienił zarządzanie spółką. Decyzje trzeba podejmować niemal z dnia na dzień, by dostosować się do zmieniających się warunków. I coraz uważniej przyglądać się wskaźnikom. W biznesie takim jak dystrybucja głównym czynnikiem sukcesu jest marża.

— Zwiększamy sprzedaż naszych własnych produktów pod marką Active Jet [materiały eksploatacyjne, np. do drukarek — red.], na których osiągamy największą marżę. Obecnie sprzedajemy je nie tylko w kraju, ale także 70 zagranicznym odbiorcom. Pracowaliśmy na to prawie dwa lata — wyjaśnia Piotr Bieliński.

Kolejną metodą jest wykorzystywanie już istniejących w spółce zasobów do nowych celów. Przykład — do grupy Action należy sklep internetowy A.pl. Na razie działa tylko w Warszawie, jednak wkrótce zajmie się dystrybucją produktów do klienów końcowych w całej Polsce. Będzie to możliwe dzięki wykorzystaniu potencjału logistycznego firmy.

Zmieniło się także podejście do zarządzania walutą. Teraz spółka kupuje ją codziennie — tylko tyle, ile jest potrzebne w danej chwili. Dzięki temu minimalizuje ryzyko strat na różnicach kursowych. Sytuacja wymusiła też szybszą rotację zapasów magazynowych.

Szansa na rozwój

Piotr Bieliński jest optymistą, ale nie nastawia się na szybki koniec dekoniunktury. Jak długo potrwa jeszcze kryzys?

— Myślę, że sytuacja nie poprawi się do trzeciego kwartału 2010 r. Wszystko będzie zależało od tego, co stanie się na rynku walutowym — mówi prezes Action.

Żartuje, że dla niego kryzys mógłby potrwać kilka lat, bo kiedy uporał się z pierwszymi trudnościami, zauważył, że daje on mnóstwo okazji do rozwoju.

Jedną z nich jest wchodzenie w nowe sektory biznesu, m.in. przez przejęcia. Action zapowiadał duże akwizycje. Po fiasku rozmów z Vobisem prezes nie jest już tak entuzjastycznie nastawiony do fuzji z dużym podmiotem. Co innego, jeśli chodzi o współpracę z mniejszymi.

— Coraz więcej firm zdaje sobie sprawę, że nie da rady rozwijać się samodzielnie. Jest im też trudno dostać kredyt. Od takich firm dostajemy coraz więcej propozycji biznesowych. Myślę, że możemy wkrótce poinformować o pierwszych rezultatach takich rozmów — zapowiada Piotr Bieliński.

Bieliński na kryzys

Cięcie kosztów: Ścięliśmy koszty o prawie 30 proc. Nie można jednak przesadzić — na rynku będą nisze do zagospodarowania po firmach, które sobie nie poradzą. A do tego będą nam potrzebni ludzie. Już zaczęliśmy szukać kreatywnych pracowników do nowych projektów.

Lepsza wydajność: Jeśli firmie idzie dobrze przez lata, z reguły spada jej wydajność. Zdarza się, że taka firma zatrudnia pracowników słabych i średnich, a efektywność najlepszych też maleje. Teraz widać tendencję odwrotną.

Walka o marże: Stawiamy na własne marki i współpracę z producentami. Ci ostatni dostrzegli, że duzi dystrybutorzy to poważni partnerzy. Dzięki temu takim firmom jak nasza udaje się wypracowywać wyższą marżę przy niższych kosztach.

Korzystanie z okazji: Bardziej od przejęć firm o miliardowym obrocie i niskim zysku, interesują mnie perełki, które mają do 100 mln zł obrotu. Prowadzą ciekawy biznes, do którego trzeba niedużo dołożyć, żeby przynosiły godziwe zyski. Mam na oku kilka takich firm, z którymi prowadzę rozmowy.

Katarzyna Latek

Tomasz

Siemieniec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek, Tomasz Siemieniec

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Action na trudne czasy