...ale na razie ma kłopoty

Surmacz Wojciech, Górecki Radosław
18-08-2000, 00:00

...ale na razie ma kłopoty

Ambitne plany Primy na razie nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wbrew deklaracjom z 1999 r., nie wybuduje do końca roku pięciu hoteli. Na dodatek wykonawcy prac zarzucają sieci, że nie płaci należności. Prima odpiera te zarzuty.

Ponad rok temu zarząd Primy deklarował, że do końca 2000 r. wybuduje w Polsce pięć hoteli: we Wrocławiu, Łodzi, Gliwicach, Poznaniu i Lublinie. Jednak jedynym obiektem oddanym do użytku przez Primę w październiku 1999 r. jest hotel w stolicy Dolnego Śląska. Szansę na zakończenie do końca tego roku ma jedynie inwestycja w Łodzi. Pozostałe trzy — znajdują się tylko na papierze.

Wrocławska lekcja

Jednym z zarzutów stawianych polskiej spółce jest to, że ma kłopoty z regulowaniem płatności.

— Prima ma długi wobec wykonawców hotelu we Wrocławiu — twierdzi informator chcący zachować anonimowość.

Jan Kędzierski, prezes Primy, odpiera te zarzuty.

— Mieliśmy trochę inne wyobrażenie o czasie i jakości wykonania zleconych robót niż wykonawcy. Firma kładąca tapety przedstawiła nam rachunek na sumę, za którą można byłoby ten hotel wytapetować trzy razy. Takie sytuacje powodują reperkusje, których konsekwencją są sprawy sądowe. Kilka już się toczy — wyjaśnia Jan Kędzierski.

— Wrocław to była dla nas cenna lekcja. Okazało się, że wśród polskich firm branży budowlanej pojawiły się nowe technologie, ale nie zmieniła się ich mentalność. W przyszłości będziemy korzystali raczej z zagranicznego generalnego wykonawcy — zapowiada prezes Kędzierski.

Łódzkie wątpliwości

Prima ma jednak kłopoty nie tylko we Wrocławiu. W Łodzi od końca 1998 r. trwa budowa drugiego hotelu. Teren został nabyty od firmy Zasada Ltd., a Prima zobowiązała się do ukończenia obiektu do końca 1999 roku. Po tym terminie Urząd Miasta Łodzi miał nałożyć karę na inwestora (do 25 proc. wartości kontraktu), podwyższyć opłaty z tytułu użytkowania wieczystego albo przedłużyć termin zakończenia prac. Jednak teraz Konrad Frejdlich, kierownik wydziału informacji Urzędu Miasta Łodzi, twierdzi, że termin ukończenia budowy zawarty w umowie między Primą a urzędem miejskim upłynął 30 marca 2000 r.

Miasto uznało za celowe przedłużeniem czasu zakończenia budowy do końca tego roku.

— Jeżeli nie zostanie on dotrzymany, to wówczas łódzki urząd będzie chciał wyegzekwować 500 tys. zł kary lub rozwiąże umowę dzierżawy — podkreśla Konrad Frejdlich.

Zdaniem Jana Kędzierskiego, obiekt realizowany był ze środków własnych do stanu surowego zamkniętego. Natomiast MitteleuropŠische Handelsbank AG, który udzielił kredytu, zmniejszył początkowo zakładane zaangażowanie.

— To przedłużyło procedury kredytowe i spowodowało opóźnienia — mówi Jan Kędzierski.

W rezultacie Prima musiała podnieść kapitał założycielski, żeby zaangażować większe środki własne, redukując kwotę kredytu.

OBIETNICA: W połowie 2000 roku upłynął termin oddania łódzkiego obiektu w stanie surowym, zamkniętym. Jesteśmy opóźnieni o kilka miesięcy, ale inwestycja do końca roku będzie zakończona. Tak zapewnia Jan Kędzierski, prezes Primy. fot. ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Surmacz Wojciech, Górecki Radosław

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ...ale na razie ma kłopoty