Altus nadal wierzy w Borutę-Zachem

opublikowano: 11-02-2015, 00:00

NEWCONNECT Spółka zapowiada rzeczy, których nie realizuje. Akcjonariusz, który może wydawać się pokrzywdzony, nie ma jednak pretensji

Na 16 lutego 2015 r. zwołane jest NWZA chemicznej Boruty-Zachem z Bydgoszczy. To najpłynniejsza spółka na NewConnect, a w planie WZA jest m.in. podjęcie uchwały zmierzającej do przenosin z małej giełdy na parkiet główny. Wczoraj zaś w akcjonariacie z pakietem 11,5 proc. objawił się amerykański Pangeatec. Papiery trafiły do niego w wyniku transakcji cywilnoprawnej. W ten sposób w akcjonariacie już wcześniej znalazł się FIZ zarządzany przez Altus TFI.

W 2014 r. Boruta-Zachem zadebiutowała na NewConnect
Zobacz więcej

W 2014 r. Boruta-Zachem zadebiutowała na NewConnect Fot: Marek Wiśniewski, "Puls Biznesu"

We wrześniu 2014 r. odkupił od cypryjskiej Midorany Investments 5 proc. akcji Boruty. W Midoranie pozostało 79,2 proc. Mimo to Altus TFI uzyskało prawo powoływania jednego członka rady nadzorczej, a w przypadku wystąpienia zapotrzebowania spółki na nowe finansowanie do końca 2015 r. zagwarantowało sobie prawo objęcia nowych akcji (przy czym łączne zaangażowanie Altus TFI w Borutę miało nie przekroczyć 35 mln zł).

Krok w tył, ale…

Zaplanowane na 2 grudnia 2014 r. powołanie przedstawicielki Altus TFI do rady nadzorczej nie doszło do skutku, gdyż na NWZA „z przyczyn osobistych” nie przybył przedstawiciel Midorany i zabrakło kworum. Pod koniec stycznia 2015 r. Altus TFI, zamiast dokupywać nowe akcje, zszedł w akcjonariacie Boruty do 4,99 proc. Piotr Osiecki, prezes Altus TFI, tłumaczy to ruchem taktycznym. Zapowiada też, że w marcu dojdzie do kolejnego NWZA, po którym przedstawiciel funduszu znajdzie się w radzie nadzorczej.

— Gdyby umowa inwestycyjna została złamana, poszlibyśmy do sądu. Walne się przesunęło, ale nikt nas nie oszukał. Nie ma żadnego konfliktu ani nieporozumień z głównym akcjonariuszem. Ma on plan rozwoju spółki, któremu kibicujemy — uspokaja Piotr Osiecki. Tyle że akcje Boruty wyceniane są znacznie niżej niż podczas debiutu i ponad 85 proc. niżej niż w listopadzie 2014 r. Spółka była wtedy warta 513,6 mln zł. Jej obecna wycena to 71,2 mln zł. Inwestorzy mogą być zniecierpliwieni tym, że zarząd składa deklaracje, których później nie realizuje.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Czyny i słowa

Zaczęło się od NWZA z sierpnia 2014 r. Podjęło ono uchwałę o wprowadzeniu akcji Boruty na londyński AIM. Miało się to ziścić w 2014 r.

— Po analizach doszliśmy do wniosku, że w kraju nie będziemy w stanie uzyskać zadowalającej wyceny. Tymczasem rynek londyński jest w dobrej kondycji, a tamtejsze indeksy biją rekordy. Łatwiej będzie nam tam pozyskać finansowanie na nasze innowacyjne projekty — deklarował na łamach „PB” Marcin Pawlikowski, wiceprezes Boruty i jej współwłaściciel. Do dziś akcji Boruty na AIM nie ma. We wrześniu 2014 r. zarząd spółki zdecydował o przeprowadzeniuprywatnej emisji obligacji o wartości 20 mln zł, by przyspieszyć inwestycje. Do emisji nie doszło.

— AIM, obligacje czy umowa inwestycyjna z naszym partnerem finansowym były i są jedynie narzędziami do pozyskania kapitału na dokończenie inwestycji — budowy linii produkcyjnej biosurfaktantów. Wszystkie możliwości finansowania sprawdziliśmy, policzyliśmy koszt pieniądza i działań operacyjnych, jednocześnie prowadząc inwestycje — zgodnie z harmonogramem wynikającym z umowy z PARP — zaznacza Marcin Pawlikowski.

Jego zdaniem, finansowanie inwestycji odbywa się z pożyczki oprocentowanej 1 pkt proc. powyżej stawki WIBOR.

— Zapewniliśmy Borucie- Zachem najtańszy z możliwych kapitał na dokończenie kluczowej inwestycji. To jest kapitał niezbędny do tego, aby skala biznesu urosła z kilkunastu do kilkudziesięciu milionów, i to szybciej niż w wypadku, gdybyśmy obciążyli wynik kosztami droższego kapitału — podkreśla Marcin Pawlikowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu