Analitycy milczą

Marcin Goralewski
opublikowano: 2003-09-30 00:00

Akcje wchodzącego na giełdę Impelu mają trafić do inwestorów instytucjonalnych. Tak jest lepiej — mówi Bogdan Dzik, prezes spółki.

Już jutro rozpocznie się budowa książki popytu na akcje Impelu, wchodzącej na giełdę grupy usługowej. To formalność. W powodzenie emisji nie ma co wątpić — będzie ona ubezpieczona w całości przez biuro oferujące akcje spółki, czyli CAIB.

Ponad 90 proc. akcji z szacowanej na 120-180 mln zł emisji ma trafić do inwestorów instytucjonalnych, czyli m.in. funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Drobnym graczom przypadnie transza licząca zaledwie 500 tys. akcji wartości kilkunastu milionów złotych.

— To nowy trend na rynku ofert. Będą one krojone pod inwestorów, którzy mają pieniądze — mówi jeden z analityków.

Dlatego większość biur maklerskich nie interesuje się ofertą Impelu i nie wydało jeszcze jakiejkolwiek rekomendacji dotyczącej giełdowego pretendenta.

Ofertą natomiast już teraz zainteresowała się osoba podająca się za analityka, która zniechęcała inwestorów m.in. do kupna akcji Hoopa, poprzedniego debiutanta. W przypadku Impelu jego zarzuty dotyczą zbyt skromnej transzy dla inwestorów indywidualnych, których — jego zdaniem — trudnej przekonać do zakupu akcji, bo w przeciwieństwie do inwestorów instytucjonalnych ryzykują oni własne pieniądze.

— Zdecydowaliśmy się na taki podział emisji, bo zależy nam na stabilnym akcjonariacie. Chcielibyśmy uniknąć spekulacji — wyjaśnia Bogdan Dzik, prezes Impelu.