Polski inwestor ma do wyboru kilkaset funduszy inwestujących praktycznie we wszystkie główne klasy aktywów w najważniejszych regionach świata. Im większy wybór, tym trudniej podjąć decyzję. Przed zakupem jednostek uczestnictwa warto więc przeanalizować kilka aspektów. — O wyborze powinno decydować wiele elementów i nawet w ramach jednej kategorii funduszy nie można zdać się na przypadkową decyzję — mówi Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC.
Jednym z najpopularniejszych parametrów branych pod uwagę przy wyborze funduszu jest stopa zwrotu, przy czym należy pamiętać, że są to dane historyczne i nie ma żadnej gwarancji, że powtórzą się w przyszłości. Inne istotne elementy to horyzont inwestycyjny i poziom akceptowanego ryzyka. Inwestycja w fundusze ma bowiem zwykle charakter długoterminowy i chociaż można stosować w ich przypadku także strategie krótkoterminowe, to jednak tę drugą formę inwestowania należy polecać wyłącznie doświadczonym inwestorom. O wyborze określonej kategorii funduszy powinien z kolei decydować poziom akceptowanego ryzyka. Jeśli jednak inwestor nie czuje się na siłach, aby lokować kapitał w fundusze, zwłaszcza zagraniczne, może wybrać inne instrumenty. Zapytaliśmy więc analityków, w co warto inwestować nadwyżki finansowe, a czego lepiej unikać.
Jacek Buczyński
Biuro Maklerskie Deutsche Bank PBC
Sytuacja na rynkach jest na tyle niepewna, że trudno jednoznacznie wskazać najlepszą kategorię funduszy, które w średnim i dłuższym horyzoncie pozwolą z większym prawdopodobieństwem osiągnąć ponadprzeciętne stopy zwrotu. W grupie funduszy koncentrujących się na instrumentach uznawanych za względnie bezpieczne warto przyjrzeć się funduszom globalnym inwestującym w instrumenty skarbowe państw rozwijających się, zwłaszcza w walutach lokalnych. W warunkach niskich stóp procentowych ciekawą propozycją wydają się też w dalszym ciągu fundusze obligacji korporacyjnych. Wśród funduszy o bardziej ryzykownej polityce inwestycyjnej (np. akcyjnych), ciekawą alternatywą, zwłaszcza w dłuższym okresie (2-3 lata), mogą okazać się te, które lokują w instrumenty udziałowe firm europejskich, pomimo trwającego kryzysu. Jako jeden z regionów o pozytywnych perspektywach często wskazywane są także Stany Zjednoczone i fundusze lokujące w spółki amerykańskie. Inwestując w fundusze globalne, należy mieć na względzie ryzyko walutowe. W ofercie wielu instytucji finansowych działających w naszym kraju są fundusze stosujące strategie zabezpieczające w celu uniknięcia tego typu ryzyka.
Janusz Władyczak
dyrektor departamentu produktów inwestycyjnych PKO TFI
Według nas, dobrym rozwiązaniem na dzisiejsze czasy jest posiadanie portfela, składającego się w dużej mierze z funduszy o tzw. niskim ryzyku (skarbowe, obligacji korporacyjnych) oraz komponentu o wyższym ryzyku, opartym na funduszach akcji. Część akcyjna powinna być zróżnicowana, tak aby móc korzystać z trendów na odmiennych geograficznie rynkach. Wybór pada na zwykły fundusz akcji inwestujący zarówno w Polsce jak i poza nią, fundusz PKO Akcji Rynku Amerykańskiego oraz fundusz PKO Akcji Rynku Japońskiego wraz z delikatną domieszką funduszu PKO Rynków Wschodzących dla długoterminowych środków. Proporcje podziału środków zależne od czynników ujętych powyżej. Moim zdaniem, w obecnych czasach, korzystając ze spadków na giełdach, należy także stopniowo zwiększać zaangażowanie środków w akcje. Jeśli inwestor nie ma czasu lub nie chce dokonywać doboru funduszy może wybrać fundusz stabilnego wzrostu z komponentem akcyjnym rzędu 20 proc. (PKO TFI planuje uruchomienie takiego funduszu już wkrótce) lub portfel modelowy, umożliwiający jednoczesne inwestowanie w dobrane uprzednio fundusze.
Łukasz Bugaj
analityk Domu Maklerskiego BOŚ
Spadek stóp procentowych powoduje, że oprocentowanie lokat bankowych staje się coraz mniej atrakcyjne. Oszczędzający poszukują więc alternatywy i tutaj przychodzą im z pomocą fundusze inwestycyjne. Spoglądając na notowane w ostatnim czasie roczne stopy zwrotu, można zauważyć, że wiele funduszy rzeczywiście prezentuje się atrakcyjnie i kusi wynikami. Niestety większość osób wybiera fundusze obligacji zapominając o tym, że hossa na rynku papierów dłużnych jest już w zaawansowanym stadium i trudno oczekiwać powtórzenia bardzo dobrych rezultatów z roku ubiegłego. Wydaje się więc, że należy spojrzeć przychylniejszym okiem na fundusze akcji, do których napływy wcale nie są duże na tle rozwiązań obligacyjnych. Oczywiście inwestowanie na rynku akcji wiąże się z zupełnie innym ryzykiem niż na rynku papierów dłużnych, ale warto pamiętać, że inwestycja w obligacje nie jest w pełni bezpieczna i też jest obarczona ryzykiem strat. Co powinien więc zrobić inwestor szukający większych stóp zwrotu niż dostępne na lokatach? Wydaje się, że zainteresować się w szczególności dobrze zarządzanymi funduszami akcji, ale ze względu na zupełnie inny profil ryzyka takiej inwestycji, jednostek uczestnictwa nie powinno się kupować za całość kapitału. Należy pamiętać o dywersyfikacji oraz rozłożeniu wpłat na dłuższy czas. Warto uśredniać cenę zakupu, co zmniejszy ryzyko zakupu w niekorzystnym okresie. Okres wiosenny z tradycyjną korektą na globalnych parkietach sprzyja zakupom przecenionych akcji. Byłby to również zakup niejako na przekór opinii większości, która wciąż preferuje obligacje. Jak jednak pokazuje historia, większość często nie ma racji i warto o tym pamiętać przy rozważaniu większych zakupów jednostek funduszy obligacji.
Marta Grzesiak
zarządzający NWAI Obligacji SFIO
Przed podjęciem każdej decyzji inwestycyjnej należy najpierw określić cel inwestycji. To od niego będzie zależało, na jak duże ryzyko będzie sobie można pozwolić. Im prędzej będziemy chcieli zakończyć inwestycję, tym bardziej bezpieczne instrumenty powinniśmy wybierać. Dlatego jeżeli nasza inwestycja ma być długoterminowa, np. ma zwiększyć emeryturę, naszym pierwszym wyborem powinny być akcje. Dla inwestora indywidualnego, który nie dysponuje czasem lub wiedzą potrzebnymi do aktywnego zarządzania portfelem, rekomendowaną inwestycją są odzwierciedlające indeksy fundusze typu ETF. Badania wskazują, że fundusze naśladujące indeks średnio osiągają lepsze wyniki od tych próbujących pobić benchmark. W 2012 r. zwrot z ETFW20L osiągnął poziom 26,9 proc., przy czym mediana funduszy akcji polskich wyniosła 20,25 proc. Dla inwestorów o krótszej perspektywie, którzy chcą powiększyć majątek, optymalnym wyborem są obligacje korporacyjne. Z racji braku polskiego indeksu tych instrumentów alternatywą dla ETF są fundusze obligacji, które zapewniają odpowiednią dywersyfikację, podobne korzyści podatkowe i pobierają stosunkowo niską opłatę za zarządzanie.
Nie należy także zapominać o dywersyfikacji klas aktywów wchodzących w skład portfela, która pozwala obniżyć jego ryzyko, dlatego warto inwestować co najmniej w obie te klasy — akcyjne ETF oraz fundusz obligacji korporacyjnych w kombinacji odpowiadającej akceptowanemu ryzyku.
Piotr Szulec
Pioneer Pekao Investment Management
W najbliższych latach inwestorzy powinni skoncentrować uwagę na bardziej ryzykownych aktywach. Sytuacja w globalnej gospodarce zaczyna bowiem powoli wracać do normalności. Po sześciu niełatwych latach dla światowej i polskiej gospodarki, oczekujemy, że sytuacja poprawi się we wszystkich najważniejszych gospodarkach na świecie. Powinno to skutkować pozbywaniem się przez inwestorów przede wszystkim bezpiecznych aktywów tj. amerykańskie obligacje skarbowe czy złoto, stanowiących tzw. safeheavens i kupowaniem instrumentów bardziej ryzykownych, takich jak akcje spółek z rynków rozwiniętych i wschodzących. Ciekawe mogą być też obligacje korporacyjne spółek, dające ekspozycję zarówno na rynek długu jak i na poprawę sytuacji na rynku akcji. Dla tych, którzy są w stanie zaakceptować wyższe ryzyko (z szansą na potencjalnie wyższe zyski) proponujemy przede wszystkim inwestycje w akcje spółek europejskich. Warto pamiętać przy tym, że spółki te dużą część swoich przychodów osiągają już obecnie poza granicami Europy, głównie korzystając z dobrej koniunktury i rosnącej konsumpcji w krajach rynków wschodzących. Spółki te pozostają cały czas relatywnie tanie, na ich dotychczasowe wyceny oddziaływały bowiem różne czynniki polityczno-gospodarcze związane z sytuacją w Eurolandzie, a niekoniecznie mające wpływ na ich realny biznes oraz realizowane przychody i zyski. Spodziewane ożywienie powinno spowodować doszacowanie wartości spółek europejskich do ich wartości godziwej. Dla inwestorów szukających bezpiecznych inwestycji jedyną realną alternatywą w przyszłym otoczeniu rosnących stóp procentowych wydają się być obligacje korporacyjne i to najlepiej w postaci inwestycji w jednostki uczestnictwa funduszy globalnych lokujących w te instrumenty finansowe a oferujących równocześnie wysoki kupon odsetkowy i pośrednią ekspozycję na rynek akcji.
Roman Przasnyski
Open FinanceMimo nie najlepszej sytuacji na warszawskim parkiecie, inwestorom o średnim i długim horyzoncie można polecić polskie akcje i fundusze akcyjne. Trwająca od początku roku spadkowa korekta nie świadczy o wejściu rynku w trwały trend zniżkowy. Może ona stanowić dobrą okazję do budowania portfela na co najmniej kilkanaście miesięcy. Zależnie od tolerancji ryzyka, warto lokować kapitał w fundusze mieszane, aktywnej alokacji i realizujące bardziej agresywne strategie akcyjne. Hossa na rynku obligacji przybrała już rozmiary zwiększające ryzyko. Niemal na pewno nie uda się powtórzyć wyników osiągniętych przez fundusze obligacji w ubiegłym roku. Z większą ostrożnością należy podchodzić do inwestycji w surowce. Na tym rynku od kilku miesięcy mamy do czynienia ze spadkową korektą.
Można liczyć, że notowania pójdą w górę gdy z globalnej gospodarki napływać zaczną bardziej wyraźne oznaki ożywienia. Może to jednak być proces długotrwały i powolny. Surowcowe inwestycje można polecić inwestorom o największej akceptacji ryzyka, z zastrzeżeniem, że nie powinny one stanowić więcej niż 10 proc. portfela. Trudna sytuacja panuje na rynku złota. Notowania od szczytu z jesieni 2011 r. spadły już o 25 proc. i coraz częściej pojawiają się opinie, że spadkowa tendencja może potrwać dłużej. Najbardziej odważni inwestorzy mogą liczyć, że złoto odzyska blask wówczas, gdy zdecydowanie zacznie rosnąć inflacja. Na to jednak trzeba jeszcze poczekać. Udział złota w portfelu także nie powinien przekraczać 10 proc.