Argentyna znów w opałach

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 17-07-2014, 00:00

Gospodarka ojczyzny Leo Messiego ledwo stanęła na nogi, a znów musi mierzyć się z ryzykiem utraty płynności. Jak to się odbije na Polsce?

Argentyńczycy mogą wkrótce mieć znacznie większe kłopoty na głowie niż porażka w finale Mundialu. Z każdym dniem rośnie ryzyko, że południowoamerykański kraj w najbliższych tygodniach przestanie spłacać długi, po raz drugi w ciągu 13 lat. Rząd w Buenos Aires ma już tylko dwa tygodnie na osiągnięcie porozumienia z wierzycielami, a nawet nie chce usiąść z nimi do stołu. Czy złotego, polską giełdę i nasze obligacje czeka kolejna próba?

TRUDNE RELACJE: Cristina Fernandez de Kirchner, prezydent Argentyny, znana jest z twardego charakteru. Już na początku prezydentury w 2007 r. weszła w ostry konflikt dyplomatyczny z rządem USA. Teraz również prowadzi twardą grę z amerykańskimi instytucjami finansowymi i tamtejszymi sądami. [FOT. BLOOMBERG]
TRUDNE RELACJE: Cristina Fernandez de Kirchner, prezydent Argentyny, znana jest z twardego charakteru. Już na początku prezydentury w 2007 r. weszła w ostry konflikt dyplomatyczny z rządem USA. Teraz również prowadzi twardą grę z amerykańskimi instytucjami finansowymi i tamtejszymi sądami. [FOT. BLOOMBERG]
None
None

Echa przeszłości

Przyczyną obecnych napięć jest spór między Argentyną a posiadaczami obligacji wyemitowanych przez rząd przed bankructwem w 2001 r. Choć od tamtego kryzysu minęło już dużo czasu i gospodarka kraju zdążyła wyjść na prostą, rząd w Buenos Aires od strony prawnej i finansowej nie uporządkował sytuacji.

Co prawda, w 2005 i 2010 r. przeprowadził restrukturyzację długu, redukując zobowiązania wobec większości wierzycieli o 70 proc., jednak nie załatwiło to sprawy. Niewielka część posiadaczy obligacji nie poszła na ugodę, nie zgodziła się na stratę i nadal domagała się zwrotu całości pożyczonych pieniędzy.

Papiery te skupowały przede wszystkim fundusze hedgingowe, licząc, że ich prawnicy kiedyś zrobią z nich użytek. Przez lata fundusze procesowały się z Argentyną, żądając od państwa nominalnej wartości i odsetek. I być może w końcu dopięły swego. W połowie czerwca Sąd Najwyższy w USA uznał, że wierzyciele mają rację i rząd w Buenos Aires musi spłacić stary dług. Co więcej, zawyrokował, że właśnie ci wierzyciele mają pierwszeństwo przed innymi i że cały dług (szacunki mówią o 7-15 mld USD) musi być im spłacony równocześnie.

W praktyce oznacza to, że Argentyna musi porozumieć się z funduszami hedgingowymi najpóźniej do końca lipca, bo właśnie wtedy zapadają inne, „nowe” obligacje, czyli wyemitowane już po kryzysie z 2001 r. Jeśli respektować wyrok sądu w USA, Argentyna nie może więc oddać tego nowego długu, dopóki nie spłaci starego.

Prawnicy kontra kraj

Argentyna od początku sporu z funduszami hedgingowymi stanowczo odrzucała ich żądania,zgodnie z zasadą, że z szantażystami się nie negocjuje. I nadal trzyma się tej strategii. Jak podała agencja Bloomberg, fundusz Elliot Management Corp., pośredni (przez spółkę córkę) właściciel dużej części problematycznych obligacji, twierdzi, że rząd w Argentynie nie chce nawet usiąść do rozmów.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Nie widzimy żadnych przesłanek pokazujących, że Argentyna na poważnie rozważa choćby rozpoczęcie negocjacji — oświadczył Elliot Management. Co prawda, w ostatni piątek na Manhattanie, w biurze Daniela Pollacka, negocjatora wyznaczonego przez sąd, odbyło się spotkanie przedstawicieli rządu Argentyny i Elliot Management, jednak negocjator twierdzi, że nic to nie dało.

— Nie osiągnięto porozumienia. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze prowadzony dialog — stwierdził Daniel Pollack. Jeśli strony się nie dogadają, 30 lipca Argentyna znowu będzie bankrutem. Będzie miała dwie możliwości: albo nie spłaci długu w ramach „nowych” obligacji, albo je spłaci (co też nie jest proste, bo sąd w USA może blokować płatności do podmiotów amerykańskich), ale w ten sposób zerwie postanowienia sądu w USA. Oba te kroki praktycznie wykluczyłyby Argentynę z rynku długu.

Oby to był blef

Jednak ekonomiści mają nadzieję, że porozumienie zostanie osiągnięte.

— Uważam, że nie dojdzie do bankructwa Argentyny. Rząd będzie robił wszystko, aby utrzymać dostęp do rynku długu — twierdzi Mario Blejer, wiceprezes Banco Hipotecario, były szef argentyńskiego banku centralnego. Upór Argentyny być może jest tylko elementem negocjacji.

— Gdybym był rządem Argentyny, robiłbym wszystko, aby do końca miesiąca przekonywać wszystkich, że zmierzamy w stronę przepaści. To poprawiłoby moją pozycję negocjacyjną — stwierdził cytowany przez Bloomberga Kyle Bass, szef Hayman Capital Management, inny wierzyciel Argentyny. A co jeśli jednak sprawdzi się czarny scenariusz? Z pewnością czeka nas tąpnięcie na złotym i innych polskich aktywach, ale będą to tylko chwilowe wstrząsy.

— Od początków transformacji Polska stale uodparnia się na zewnętrzne szoki, a w ostatnich latach ten proces nawet przyspieszył. Kryzys grecki odbił się na Polsce w relatywnie niewielkim stopniu, a konflikt na Ukrainie miał jeszcze mniejszy efekt. Dlatego nie sądzę, by ewentualne bankructwo Argentyny mogło nas mocno uderzyć — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Grupy Copernicus. Co prawda, utrata płynności jednego kraju zwykle skłania inwestorów do rewizji portfeli i wyprzedawania obligacji innych, również ryzykownych krajów.

— Teoretycznie jest to więc ryzyko dla Polski, bo jak na kraj wschodzący mamy dość wysoki dług publiczny. Jednak mamy coraz lepszą renomę i nie sądzę, by inwestorzy aż tak wystraszyli się Argentyną, aby sprzedawać nasze papiery — mówi Marcin Mróz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane