Artman dojrzał do nowej marki

Kamil Zatoński
opublikowano: 16-07-2007, 00:00

Pozytywna rekomendacja i zapowiedzi nowej marki wyhamowały spadki

Duże wahania kursu to cena, jaką akcjonariusze Artmana — właściciela sieci sklepów odzieżowych House — muszą płacić za niską płynność obrotu walorami spółki. Jedna sesja w ubiegły poniedziałek wystarczyła jednak, by bilans całego tygodnia wyszedł na plus (przy spadających indeksach małych i średnich spółek). Przy okazji kurs efektownie odbił po trwających cztery tygodnie spadkach, które zabrały blisko 20 proc. z zanotowanego na początku czerwca szczytu 92,9 zł.

Zakończenie korekty to konsekwencja pozytywnej rekomendacji, jaką walory spółki otrzymały od analityków Erste Banku. Zalecają oni kupno akcji Artmana, wyznaczając ich cenę docelową na 108,90 zł. Na wyobraźnię inwestorów podziałała także (choć na krótko) informacja, że spółka jest bliska wprowadzenia nowej marki na rynek.

Zarząd twierdzi, że prace nad nowym brandem znajdują się już na bardzo zaawansowanym etapie. Nie jest jeszcze przesądzone, czy spółka będzie ją budować od podstaw, czy też wprowadzi markę poprzez akwizycję innego podmiotu. Najprawdopodobniej chodzi więc tylko o przejęcie sieci sprzedaży. Nowa oferta pozycjonowana będzie na wyższej półce cenowej i skierowana zostanie do osób w wieku 25-35 lat, a więc do najbardziej atrakcyjnego segmentu klientów. Pierwsze sklepy mają ruszyć w połowie 2008 r.

Moment na wprowadzenie nowej marki jest dobry, bo spółka jest w dobrej kondycji finansowej, ustabilizowała poziom marż, ma coraz więcej gotówki do zagospodarowania, a jedyna do tej pory marka (House) nie będzie już rosnąć tak szybko, jak w pierwszej fazie rozwoju. Tymczasem koniunktura w branży jest dobra i ci, którzy (jak LPP) wcześniej zdecydowali się na uzupełniającą markę (Cropp obok Reserved), teraz liczą dodatkowe, i to wcale niemałe, przychody i zyski.

W pierwszym półroczu sprzedaż Artmana sięgnęła 109,9 mln zł i była o 31 proc. wyższa niż przed rokiem. Prognoza na ten rok (270 mln zł) wykonana jest w niespełna 41 proc. Biorąc pod uwagę sezonowość (najlepszy okres to czwarty kwartał, najsłabszy — pierwszy) i to, że w ubiegłym roku realizacja budżetu po półroczu była na tym samym poziomie, wydaje się, że szacunki zarządu nie są zagrożone. Nieco martwić może niska dynamika sprzedaży w drugim kwartale w porównaniu z pierwszym (zaledwie 5 proc.). Zysk netto w tym roku ma wynieść 11 mln zł (2,60 zł na akcję). Przy obecnej cenie wskaźnik cena do prognozowanego zysku sięga 31. To nieco poniżej średniej dla branży (34,2).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu