AUTO STANOWI O POZYCJI
Niektórzy pracodawcy pozwalają wybrać model służbowego samochodu
Każda firma ma ściśle określoną politykę przydzielania samochodów służbowych dla menedżerów. Jednak wspólna dla wszystkich jest prosta zasada — im wyższe stanowisko, tym lepsze auto. Samochód ma przede wszystkim związać pracownika z firmą. W niektórych spółkach markę służbowego pojazdu mogą wybierać nie tylko pracownicy najwyższego szczebla.
W większości firm polityka samochodowa wygląda podobnie. Samochód służbowy dostają menedżerowie i dyrektorzy.
Troska o prestiż
— Służbowymi autami jeżdżą wszyscy dyrektorzy i menedżerowie. Do danego stanowiska przypisany jest określonej klasy wóz. Oczywiste, że im wyższa pozycja, tym auto jest lepsze. Najlepszym samochodem jeździ zastępca dyrektora generalnego. Jest to Audi A6. Pozostali dyrektorzy jeżdżą Audi, ale trochę gorszymi, lub Volkswagenami Passatami — wyjaśnia Maria Oskroba z Tchibo Warszawa.
Twierdzi, że kadra niższego szczebla — szefowie regionalni i menedżerowie, dostają Volkswageny Golfy i Fordy Eskorty.
— Pracownicy po awansie na odpowiednio wysokie stanowisko otrzymują samochody służbowe, bo tego wymaga prestiż firmy — tłumaczy Maria Oskroba.
Względy praktyczne
Unilever przy rozdzielaniu samochodów służbowych nie bierze pod uwagę prestiżu, lecz tylko względy praktyczne.
— Mamy wewnętrzną strukturę zaszeregowania pracowników. Po osiągnięciu pewnego pułapu, zwykle jest to stanowisko menedżera lub szefa departamentu, otrzymują oni służbowe auta. Na wybór marki wpływ mają głównie względy praktyczne. Model samochodu zależy od wykonywanej pracy. W naszej firmie najwięcej jest Opli. Niższy szczebel jeździ Astrami i Corsami, a wyższy Vectrami — mówi Izabela Sadowska z Unilevera.
Przyznaje, że osoby zajmujące wyższe stanowiska otrzymują samochody służbowe przede wszystkim dlatego, że ułatwiają one pracę. Pozwalają wiele służbowych spraw załatwić szybciej.
Atlas także traktuje samochody służbowe jako jeden ze sposobów związania pracownika z firmą.
— Jest to dodatkowy element wynagrodzenia. Świadomość, że po osiągnięciu określonego stanowiska otrzyma się służbowe auto, motywuje do pracy — tłumaczy Aleksandra Paprocka z Atlasa.
Różne podejścia
Niektóre firmy nie przywiązują dużej wagi do marek i modeli służbowych samochodów. Są jednak i takie, które wychodzą z założenia: służbowe auto nie może być byle jakie. W wielu firmach pracownicy mają prawo wyboru marki samochodu.
— Tradycją jest, że ze względu na rodowód firmy kupujemy niemieckie samochody. Ale oczywiście główni dyrektorzy, jeżeli mają takie życzenie mogą wybrać sobie inną dowolną markę, której wartość mieści się w określonym limicie cenowym — tłumaczy Krzysztof Jezierski, odpowiedzialny za flotę samochodową w Tchibo.
Pięć marek mają do wyboru pracownicy Hewlett-Packarda.
— Mamy pięć grup zaszeregowania — od menedżerów do najwyższego szczebla. W każdej z grup do wyboru jest pięć aut — informuje Piotr Bergier z Hewlett-Packarda.
Twierdzi, że pracownicy niższych szczebli i menedżerowie przypisani do pierwszej grupy mogą zdecydować się na Opla Vectrę, Forda Focusa, Renault Megane lub Opla Astrę.
— Druga i trzecia grupa ma do wyboru lepsze samochody. Ich marki są dokładnie określone. W czwartej i piątej grupie, do której wchodzą menedżerowie wysokiego szczebla i dyrektorzy, wyznaczamy markę przewodnią, ale można wybrać sobie dowolny inny samochód o zbliżonej cenie — wyjaśnia Piotr Bergier.
Dodaje, że każdy samochód służbowy jest wyposażony w ABS, poduszki powietrzne, klimatyzację i elektryczne szyby.
Nie tylko awans
— Samochód ma zwiększyć atrakcyjność stanowiska. Aby ludzie pracowali lepiej, wraz z awansem powinni mieć możliwość otrzymania jeszcze lepszego auta. Dlatego wyznaczyliśmy tyle grup zaszeregowania — mówi Piotr Bergier.
Jego zdaniem, pracownika trzeba też w odpowiedni sposób zmotywować do tego, aby dbał o służbowe auto.
— Po przejechaniu 120 tys. km lub użytkowaniu wozu przez 3 lata pracownikom przysługuje samochód z grupy wyższej — informuje Piotr Bergier.
W wielu firmach nagrodą za właściwie użytkowanie pojazdu jest możliwość po kilku latach wykupienia go na własność. Zwykle cena takiego pojazdu jest bardzo atrakcyjna, zatem jest to tak naprawdę dodatkowa premia.
Małgorzata Zgutka
PORZĄDNA LIMUZYNA: W firmie Hewlett-Packard, kierowanej przez Andrzeja Dopierałę, dyrektorzy jeżdżą Audi A6. Pracownicy podzieleni są na pięć grup, w każdej mają do wyboru pięć modeli samochodów. fot. GK
DOBRY KONTRAKT: Wybraliśmy Ople, gdyż dealer zaproponował nam korzystne warunki zakupu pojazdów. Poza tym są to funkcjonalne samochody — wyjaśnia Izabela Sadowska z Unilevera. fot. ARC