Bank dmucha w żagle

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-05-29 00:00

Private banking, czyli bankowość dla najbogatszych. To nie tylko przelewy, lokaty, kredyty. Bankier doradza, pomaga i zarządza powierzonym majątkiem.

Liczy się standard — oddziały dla najzamożniejszych przypominają ekskluzywne pałace. Ale i tak większość spraw klient może załatwić przez telefon. Ale jeśli zechce porozmawiać w cztery oczy, to jego bankier — bo w private bankingu każdy klient ma własnego opiekuna — do niego przyjedzie. Najważniejsze jest jednak to, że oferta nie ma granic. Klient może dostać niemal każdy produkt polski, ale też zagraniczny. Doradca zna jego firmę, powiązania rodzinne i dobierze optymalne rozwiązanie. To wszystko można mieć już od jutra. Wystarczy kilka milionów złotych na koncie…

1

Karty: Drogocenny plastik

Kartę Mastercard lub Visa ma w portfelu niemal każdy. Ale nie MasterCard World Signia, Visa Infinite, American Express Centurion, Diners Club. Na taką formę plastikowego pieniądza trzeba zasłużyć. Co więcej, nie wystarczy się o nią starać — bank wyda ją tylko ważnemu dla siebie, a przede wszystkim zamożnemu, klientowi. Ale kto już ją ma, może poszaleć. Dzięki limitowi kredytowemu, a raczej… jego brakowi. Według branżowych plotek, zdarzały się transakcje o wartości kilku milionów dolarów. Do tego taka karta umila życie pakietami usług dodatkowych: ubezpieczeniami, wstępem do saloników dla VIP-ów na lotniskach czy programami rabatowymi. No i wisienka na torcie — karty są ozdobą portfela: wysadzane diamentami, z wizerunkiem ferrari, a nawet projektowane przez najsłynniejszych designerów. I to wszystko za jedyne kilka tysięcy złotych rocznie!

2

Concierge: Przychylą ci nieba

Pakiet usług concierge dostaje się w ramach private bankingu lub jako dodatek do prestiżowych kart. Jego zakres różni się w zależności od oferty, ale w większości przypadków można się zwrócić do banku z każdą, nawet nietypową prośbą. Wystarczy telefon, by bankier załatwił bilety na koncert (nawet jeśli już zostały wyprzedane), pomoc prawnika w dowolnym zakątku świata czy ślusarza, jeśli zaciął się zamek w drzwiach. Znajdzie też lekarza, dostarczy do domu leki, przyśle opiekunkę do dziecka. Oczywiście nie za darmo — bankier tylko organizuje, a wszystkie koszty ostatecznie i tak ponosi klient. Na szczęście za concierge można płacić kartą — tą zwyczajną, a najlepiej prestiżową.

3

Pomnażanie: Bogaci będą bogatsi

Jeśli to prawda, że biednemu wiatr w oczy wieje, to bogatemu bank dmucha w żagle. W bankowości działa zasada, że im więcej się ma, tym łatwiej to pomnożyć. Zaczynając od prostej lokaty: 0,5 mln zł zapewnia wyższe oprocentowanie niż propozycja dla mniej zamożnego klienta. Wystarczy odpowiednio wysoka kwota i instytucje uszyją produkt inwestycyjny na miarę. 1 mln zł i można mieć produkt strukturyzowany oparty o dowolny indeks, z dowolnym poziomem ochrony kapitału. 20-30 mln zł i pojawia się własny, specjalnie dopasowany do indywidualnych potrzeb fundusz inwestycyjny, zapewniający korzyści podatkowe. Można też sięgnąć po rozwiązanie znane na świecie jako trust. Powiernik zarządza powierzonym majątkiem i ma jasne wytyczne, co z nim zrobić, np. po śmierci klienta. Ale to nie koniec. Oprócz tych mniej lub bardziej tradycyjnych aktywów bankowa oferta dla zamożnych pozwala na inwestowanie w sztukę, wino, zabytkowe samochody czy nieruchomości. Bank doradza, organizuje i pozwala zarabiać. Inkasując sute prowizje.

Okiem eksperta:

Jarosław Sadowski,

ekspert Expandera

Karty z górnej półki czy private banking są obudowane dodatkowymi produktami i usługami, które ułatwiają klientowi życie lub przynoszą mu dodatkową wartość. Większość klientów z nich jednak nie korzysta. Wybierają te produkty ze względu na prestiż. Płacąc kartą z górnej półki, pokazują, jak ważni są dla banku. Sprzedawca będzie się starał ich dopieścić, bo wie, że ma do czynienia z zamożnymi i wymagającymi ludźmi. To także element budowania wizerunku — w pewnych kręgach wypada mieć drogie gadżety i karta może pełnić taką rolę. Za ten prestiż w świecie finansów trzeba jednak zapłacić — i to słono, bo ekskluzywne produkty bankowe są bardzo drogie.

Możesz zainteresować się również: