Bank nie może być stratny

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 18-02-2014, 00:00

W styczniu banki znów podniosły marże kredytowe. Bo przez niskie stopy procentowe mogą mniej pieniędzy kredytobiorców.

Koszt kredytu w dużej mierze zależy od ryzyka nieodzyskania pieniędzy przez bank. Wkład własny kredytobiorcy powinien zabezpieczać bank przed skutkami problemów finansowych klienta, a więc w efekcie koszt kredytu powinien być niższy. Nic z tych rzeczy. Zamiast maleć, marże rosną. Teraz średnia marża (1,99 proc.) kredytów na kwotę pokrywającą 95 proc. wartości nieruchomości jest wyższa od marży grudniowej dla kredytów bez wkładu własnego (1,87 proc.).

Zbrojenie na przyszłość

Dlaczego banki podwyższają marże?

— Przyczyn jest kilka. Z jednej strony na rynku panuje stosunkowo słaba konkurencja. Wiele banków oferujących tego rodzaju kredyty nie ma chęci udzielania ich na szeroką skalę. Szukają także nowych źródeł przychodów, m.in. w związku z planowanym wprowadzeniem rekomendacji U — wyjaśnia Jarosław Sadowski, ekspert firmy Expander.

Wspomniana rekomendacja spowoduje, że banki będą zarabiały mniej na sprzedaży ubezpieczeń dodawanych do kredytów, bo to klient będzie mógł zdecydować, z którym zakładem ubezpieczeniowym podpisze umowę, a nie jak dotychczas ze wskazanym przez bank.

— W rezultacie kredytobiorcy będą mieli swobodę wyboru i nie będą skazani na ubezpieczenia oferowane przez banki. Te mogą więc stracić część przychodów z prowizji, jakie otrzymują od zakładów ubezpieczeń. Aby to sobie zrekompensować, podnoszą marże — dodaje Jarosław Sadowski.

Bankowcy widzą to jednak trochę inaczej, bo to nie bank będzie mieć problem, lecz klient.

— Opublikowany projekt rekomendacji U będzie jeszcze podlegał konsultacjom z ekspertami finansowymi, a więc trudno ocenić, jaki będzie jego długoterminowy wpływ na rynek bankowości ubezpieczeniowej i ofertę banków. Konsumenci będą mieli trudniejszy dostęp do polis ubezpieczeniowych stanowiących np. zabezpieczenie kredytu, bo te będą naliczane indywidualnie, a nie jak dotąd grupowo. Może to spowodować ograniczenie dostępu do kredytu bankowego i podniesienie jego przeciętnych kosztów — ostrzega Norbert Jeziolowicz, dyrektor zespołu bankowości detalicznej i rynków finansowych Związków Banków Polskich.

Zmiany w bankassurance (bankowości ubezpieczeniowej) dotyczą głównie rynku kredytów konsumpcyjnych, w mniejszym stopniu hipotecznych. Już teraz każdy zainteresowany hipoteką może sam wybrać ubezpieczyciela do wkładu własnego lub ubezpieczenia mieszkania. Polisa wybrana na własną rękę jest zazwyczaj nieco droższa niż oferowana przez bank, który współpracuje z towarzystwem ubezpieczeniowym i ma tańsze polisy.

Niskie stopy szkodzą

Na szczęście dla kredytobiorców stopy procentowe są nadal bardzo niskie. Dlatego mimo wyższych marż rata kredytu wydaje się dość niska, zwłaszcza jeśli ktoś sprawdzał jej wysokość np. rok temu.

— Na przykład zaciągając kredyt na 200 tys. zł na 30 lat, zapłacimy dziś ratę wynoszącą około 999 zł. Na początku 2012 r. było to 1250 zł, mimo że średnia marża kredytu z 25-procentowym wkładem własnym wynosiła wtedy około 1,4 proc. (teraz już 1,68 proc.). Banki mogą więc podwyższać marże, a klienci tego nie odczuwają — wylicza Jarosław Sadowski.

Odczuwają natomiast banki, które dzięki wyższym marżom więcej zarabiają. Niskie stopy procentowe powodują, że oferta kredytowa banków jest coraz bardziej atrakcyjna cenowo dla klientów, jednak z drugiej strony spadają także przychody banków. Trzeba więc napełniać kiesę innymi sposobami. Żaden z banków nie chciał zabrać w ten sprawie głosu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu