Procedury upadłościowe są długie i skomplikowane. Zwykle dają niewielkie szanse na sprzedaż firmy lub jej części za rozsądną cenę, ponieważ przedsiębiorstwo już dawno nie istnieje.
— Standardowa likwidacja nie jest korzystna dla nikogo. To proces trwający nawet lata, podczas których firma coraz bardziej traci na wartości, a wciąż musi ponosić koszty z nim związane. W efekcie wierzyciele mają niewielkie szanse na odzyskanie swoich pieniędzy — mówi Janusz Mazurek, radca prawny i partner w kancelarii SSW Spaczyński Szczepaniak i Wspólnicy.
Wiele krajów znalazło jednak sposób na płynne przejście upadającego podmiotu w ręce, które mogą postawić dłużnika na nogi.
Coraz więcej krajów
Przygotowana likwidacja, inaczej pre-pack, to procedura, która umożliwia szybką sprzedaż przedsiębiorstwa w upadłości,zamiast standardowej likwidacji. Takie rozwiązanie mają w swoim prawie m.in. Stany Zjednoczone.
— W tej procedurze został sprzedany choćby Lehman Brothers czy Chrysler — mówi Adam Miłosz. Jego zdaniem, ciekawie rozwiązali oni problem określenia wartości rynkowej majątku w procedurze pre-pack. Ich stalking horse bid polega na tym, że zadłużona firma znajduje potencjalnego nabywcę, który ją bada, a potem składa ofertę.
— Następnie jest ona ujawniana pozostałej części rynku. Można ją przebić i nabyć firmę. W takim wypadku koszty badania zostaną zwrócone pierwszemu oferentowi, który je przygotował. Dostaje on także dodatkowe wynagrodzenie za podjęcie się roli stalking horse — tłumaczy Adam Miłosz, partner w kancelarii Galt.
Jego zdaniem, procedura ta znalazła zastosowanie m.in. przy zbywaniu patentów firmy Nortel. Stalking horsem był tu Google. W Wielkiej Brytanii od 2002 r. funkcjonuje tzw. pre-pack insolvency, który polega na możliwości sprzedaży firmy przez syndyka bezpośrednio po jego wyznaczeniu przez sąd.
— Nie jest przy tym wymagana zgoda sądu ani wierzycieli — mówi Klaudia Frątczak-Kospin, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński Kwieciński Baehr. Jego zdaniem, ciekawe rozwiązanie istnieje także od 2013 r. w Holandii.
— W celu dokonania przygotowanej likwidacji dłużnik może złożyć do sądu wniosek o wyznaczenie „milczącego” syndyka, który nadzoruje negocjacje prowadzone pomiędzy dłużnikiem, jego wierzycielami oraz potencjalnymi nabywcami, ale nie ma prawa głosu. Jeżeli porozumienie zostanie zawarte i spotka się ze zgodą syndyka, dłużnik składa do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości wraz z uzgodnionym porozumieniem, a transakcja dochodzi do skutku niezwłocznie po uzyskaniu zgody sądu — tłumaczy Klaudia Frątczak-Kospin.
Zdaniem prawników, przygotowaną likwidację wdraża coraz więcej krajów europejskich. Niedługo może zacząć funkcjonować także u nas — przewiduje to nowe prawo upadłościowe, które może zostać uchwalone jeszcze przed jesiennymi wyborami.
Jak to będzie działać
Zaletą przygotowanej likwidacji będzie umożliwienie sprzedaży majątku dłużnikaw momencie ogłoszenia jego upadłości. Pozwoli to zachować wartość przedsiębiorstwa i jego ciągłość.
— Jednym z największych minusów standardowej likwidacji jest fakt, że o upadłości danej firmy dowiadują się wszyscy w momencie jej ogłoszenia przez sąd, a to zniechęca kontrahentów, pracowników i inwestorów. Pracownicy zaczynają odchodzić, kontrahenci odmawiają dalszej współpracy, firma się rozpada, a jej wartość jest coraz niższa — tłumaczy Adam Miłosz.
W przypadku przygotowanej likwidacji dłużnik będzie mógł wcześniej, po cichu, poszukać kupca i ustalić z nim warunki transakcji. Do wniosku o ogłoszenie upadłości będzie dołączony wniosek o wyrażenie przez sąd zgody na sprzedaż majątku na warunkach ustalonych z kupującym, przy czym wycena zbywanego majątku będzie musiała zostać sporządzona przez osobę wpisaną na listę biegłych sądowych.
— Dzięki temu w zasadzie faza upadłości może się w ogóle nie pojawić. Przejście będzie płynne — tłumaczy Adam Miłosz.
Skorzystają na tym również pracownicy, którzy mogą zachować swoje miejsca pracy. — A to przy okazji może oznaczać oszczędności po stronie masy upadłości, m.in. w postaci kosztów odpraw — zauważa Klaudia Frątczak-Kospin.
Podkreśla też, że sprzedaż dokonana w ramach takiej procedury będzie miała skutki sprzedaży egzekucyjnej, a więc nabywca przedsiębiorstwa upadłego nie będzie odpowiadał za zobowiązania upadłego. Ponadto ryzyko podważenia takiej czynności będzie o wiele niższe.
Ograniczenia nie zniechęcą
Postępowanie nie jest jednak idealne. Jego płynność może zachwiać choćby problem ceny.
— Zostanie ona poddana weryfikacji przez sąd upadłościowy. To dobre rozwiązanie, bo taki sąd dobrze wie, za ile udaje się sprzedać przedsiębiorstwo, po długo trwających postępowaniach upadłościowych — mówi Janusz Mazurek. Może się jednak okazać, że sąd uzna, że w postępowaniu upadłościowym wierzyciele odzyskaliby więcej.
— Sąd wyrazi na przygotowaną likwidację zgodę, jeżeli cena zaoferowana przez kupującego będzie wyższa niż kwota możliwa do uzyskania przy likwidacji na zasadach ogólnych, pomniejszona o koszty takiego postępowania. Może to zrobić również, jeżeli cena będzie niższa, o ile przemawia za tym ważny interes publicznylub możliwość zachowania przedsiębiorstwa dłużnika — tłumaczy Adam Miłosz.
Zaznacza jednak, że decyzję sądu o zgodzie na przygotowaną likwidację będą mogli zaskarżyć wierzyciele. Ponadto płynne przejście firmy z upadłości do sprzedaży może zaburzyć fakt, że na nabywcę, zgodnie z naszym kodeksem cywilnym, nie przejdą umowy zawarte z kontrahentami.
— Trzeba będzie je wszystkie zawierać na nowo, bo inaczej nabywca przedsiębiorstwa zostanie odcięty od dostawców lub odbiorców usług czy towarów, a to natomiast może podważać sens nabycia przedsiębiorstwa. Trzeba się na takie ryzyko przygotować i wcześniej zapewnić przejęcie praw i obowiązków z istotnych umów — zauważa Janusz Mazurek.
Na przygotowaną likwidację niecierpliwie czekają jednak przedsiębiorcy i inwestorzy, który chętnie zainwestowaliby w firmy na wczesnym etapie upadłości. — To moment, w którym wszyscy jeszcze wierzą, że przedsiębiorstwo może działać dalej — mówi Janusz Mazurek.
— Potencjalnych inwestorów zawsze zraża nieprzewidywalność. Przygotowana likwidacja pomoże ją ograniczyć — wtóruje mu Adam Miłosz.