BCast chce podgryźć Emitela

opublikowano: 03-11-2019, 22:00

Dominujący gracz na rynku emisji radiotelewizyjnej musi udostępniać infrastrukturę konkurentom, ale ci na razie o zainteresowaniu tylko mówią

Gdy coś działa przez lata, trudno to zmienić. Na rynku usług radiodyfuzyjnych, czyli emisji sygnałów radiowych i telewizyjnych, karty rozdaje Emitel, który jeszcze jako część Telekomunikacji Polskiej miał na nim monopol. Obecnie spółka, kontrolowana przez amerykański fundusz infrastrukturalny Alinda, ma w Polsce ponad 350 wież i masztów, z których transmituje sygnał niemal wszystkich nadawców radiowych i telewizyjnych w Polsce na mocy wieloletnich umów. W skali ogólnopolskiej poważnej konkurencji dla Emitela nie ma. Sytuacja może się jednak zmienić, bo Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) formalnie uznał spółkę za podmiot dominujący. To z kolei sprawiło, że Emitel musi dopuszczać inne firmy do swojej infrastruktury na podstawie tzw. oferty ramowej, której szczegóły ustalono w procesie konsultacji z rynkiem i nadzorcą.

BCast, w którego zarządzie zasiada Maciej Lipiński, po
kilku latach walki o pozycję na lokalnych rynkach liczy, że dostęp do
infrastruktury Emitela pozwoli mu na zbudowanie biznesu ogólnopolskiego.
Najpierw musi jednak zachęcić nadawców do przesiadki.
Wyświetl galerię [1/2]

DUŻY APETYT:

BCast, w którego zarządzie zasiada Maciej Lipiński, po kilku latach walki o pozycję na lokalnych rynkach liczy, że dostęp do infrastruktury Emitela pozwoli mu na zbudowanie biznesu ogólnopolskiego. Najpierw musi jednak zachęcić nadawców do przesiadki.

— Piłka jest teraz po stronie nadawców radiowych i telewizyjnych. Jeśli chcą przełamać monopol i uzyskiwać niższe ceny, to dzięki wprowadzeniu oferty ramowej mogą to zrobić. My możemy dzięki niej zaoferować usługi dystrybucyjne i realnie konkurować z Emitelem. O tym, czy oferta ramowa zostanie efektywnie skonsumowana przez rynek, zdecyduje najbliższe półtora roku — mówi Maciej Lipiński, członek zarządu ds. technologii w spółce BCast.

Formalnie przedsiębiorcy telekomunikacyjni mogą korzystać z oferty ramowej od 8 lipca i… nie korzystają.

„Od tego czasu żaden podmiot nie zdecydował się na skorzystanie z dostępu do obiektów na podstawie tej oferty. Warto zwrócić uwagę, że w tym okresie organizowane były przetargi w trybie prawa zamówień publicznych, negocjowane i zawierane nowe umowy na usługi emisji programów RTV, w czym brali udział także nasi konkurenci, oferując własne obiekty nadawcze i infrastrukturę, niejednokrotnie z sukcesem. To najlepiej dowodzi, że rynek jest konkurencyjny. Oferta ramowa jak dotąd niczego w tym zakresie nie zmieniła i Polska nie jest w tym przypadku wyjątkiem. Analogicznie sytuacja wygląda na innych rynkach w Europie” — informuje biuro prasowe Emitela w odpowiedzi na nasze pytania.

Poszerzanie niszy

BCast, założony przez byłych pracowników przejętej przez Emitela w 2013 r. spółki Info-TV-Operator, na rynku zaczynał od kontraktu na emisję Radia Złote Przeboje w Warszawie. Od początku próbował znaleźć sobie niszę w cieniu wielkiego gracza, w której działają też takie spółki, jak PSN Infrastruktura i należący do Cyfrowego Polsatu Info-TV-FM. Dodatkowo niektórzy nadawcy, jak Agora, w części miast samodzielnie obsługują emisje.

— Już wtedy pojawił się problem, bo chcieliśmy emitować sygnał z wieży na hotelu Marriott, której najwyższą część wynajmował „biernie” Emitel i nie mieliśmy do niej dostępu. Zadziałaliśmy jednak nieszablonowo. Udało nam się doprowadzić formalnie do podwyższenia całej konstrukcji o około 4 metry i zawiesiliśmy się powyżej — opowiada Maciej Lipiński.

Obecnie spółka obsługuje ponad 80 emisji w całym kraju, głównie radiowych, dzięki 42 obiektom. Jest też operatorem dwóch lokalnych multipleksów telewizji cyfrowej.

— W tym roku przenieśliśmy do nas 12 emisji Radia Maryja, co było do tej pory największym tego typu procesem na rynku. Oferta ramowa sprawia, że my i pozostałe mniejsze firmy na rynku możemy realizować dużo większe projekty. Kluczowa jest jednak postawa nadawców radiowych i telewizyjnych, którym kończą się wieloletnie kontrakty z Emitelem. Muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy opłaca im się konkurencja na rynku — mówi Maciej Lipiński.

Do przejęcia klientów od Emitela zdecydowanie nie wystarczą dobre chęci. Chętne do tego firmy czekają duże inwestycje w sprzęt. Jak je sfinansować? BCast w ubiegłym roku miał 3,7 mln zł przychodów i 0,6 mln zł zysku netto, w tym roku przychody mają wzrosnąć do około 4,5 mln zł.

— Mamy przewidywalny biznes, więc relacje z bankami są dobre. Jasne jest jednak, że przy obecnej skali działania nikt nie skredytuje inwestycji w wysokomocowym zakresie i potrzebne będzie zewnętrzne źródło finansowania. Stworzenie realnej alternatywy na rynku telewizyjnym wymagać będzie nakładów liczonych w dziesiątkach milionów złotych, więc przypuszczalnie będziemy rozważali pozyskanie inwestora do spółki — mówi Maciej Lipiński.

Gigantyczne inwestycje

Największy gracz na rynku podkreśla, że teraz koncentruje się na innych sprawach niż oferta ramowa. Chodzi o konieczność uwolnienia pasma 700 MHz, wykorzystywanego obecnie przez naziemną telewizję cyfrową, ale przeznaczonego do rozwoju sieci telekomunikacyjnych 5G. Dodatkowo standard nadawania ma zostać zmieniony na DVB-T2.

„To gigantyczny projekt — oznacza całkowitą przebudowę sieci nadawczej telewizji naziemnej, która stanowi jedyne źródło sygnału dla jednej trzeciej Polaków. To Emitel, a nie jego konkurenci, będzie musiał przeprowadzić inwestycje i sfinansować całe przedsięwzięcie. Dlatego koncentrujemy się obecnie na tym projekcie, tak aby widzowie w Polsce i nasi klienci — nadawcy telewizyjni — w jak najmniejszym stopniu odczuli skutki prowadzonych prac i odnieśli ze zmian technologii jak najwięcej korzyści” — podaje biuro prasowe Emitela.

Emitel miał w ubiegłym roku 421,6 mln zł przychodów i 162,7 mln zł zysku operacyjnego. Na czysto stracił jednak 136 mln zł, co w sprawozdaniu finansowym tłumaczono kosztami obsługi długu, zaciągniętego na przejęcie spółki. Jeszcze w 2015 r. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców policzył, że dominująca pozycja rynkowa Emitela i zdobycie przez niego wieloletnich kontraktów na obsługę ogólnopolskich multipleksów cyfrowych zawyży koszty cyfryzacji telewizji łącznie o 477,5 mln zł. Emitel kwestionował te wyliczenia, a teraz podkreśla, że obecne ceny usług są rynkowe.

„Emitel zawsze kalkulował ceny z uwzględnieniem ponoszonych kosztów i taka zasada obowiązuje w ofercie ramowej. Rynki, na których działamy, mają w znacznej części charakter przetargowy, zamówienia zdobywa się w konkurencyjnych procedurach, szczególnie w zakresie zamówień publicznych. Decydują jakość i cena usług, wiarygodność i zdolność odpowiedzi na potrzeby klientów. To wolny rynek, a nie administracyjne decyzje, będzie wyznaczać trendy zmian w zakresie cen” — informuje biuro prasowe Emitela.

OKIEM NADAWCY

Ceny powinny być niższe

ZBIGNIEW BENBENEK, przewodniczący rady nadzorczej ZPR Media, właściciela m.in. Radia Eska

Moim zdaniem nadużywanie pozycji rynkowej przez Emitela jest oczywiste i spółka ta powinna być mocno regulowana. Jej sprawozdania finansowe pokazują marże EBITDA na poziomie przekraczającym 50 proc. Ceny bez wątpienia powinny być niższe i osobiście namawiam nadawców do założenia wspólnej spółki, która mogłaby stworzyć usługę, kupić nadajniki, powiesić je na infrastrukturze Emitela i zapłacić mu za to — a i tak wyszłoby taniej, niż jest obecnie. Ceny, zwłaszcza w wypadku multipleksów telewizji cyfrowej, w kolejnym okresie koncesyjnym powinny być znacznie niższe.

OKIEM NADAWCY

Wolimy robić to sami

NINA GRABOŚ, dyrektor komunikacji korporacyjnej Agory

Skala działalności Grupy Radiowej Agory rosła systematycznie przez wiele lat, dlatego indywidualnie podchodziliśmy do każdego kolejnego obiektu nadawczego. Nie współpracowaliśmy na szeroką skalę z żadnym z dużych dostawców usług transmisji radiowo-telewizyjnej. To, że z biegiem lat nasze podejście nie uległo zmianie, pokazuje, że żaden z graczy na tym rynku — w tym Emitel — nie był w stanie zaoferować nam w większości lokalizacji korzystniejszego ekonomicznie rozwiązania. Bazując na własnych doświadczeniach, jesteśmy przekonani, że tego typu usługi można oferować taniej. Czekamy na ukształtowanie się nowego układu sił na rynku i na nowe oferty usług. Jednak ze względu na kształt naszej obecnej infrastruktury nadawczej nie spodziewamy się zmiany, która mogłaby w istotny sposób wpłynąć na nasz biznes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy